Kategoria: Muzungu nie lubi polityki

Kto zdradza brata

Żyjemy w kraju, w którym co chwila ktoś był niszczony wyciągniętą teczką z czasów komuny, ujawnieniem współpracy z SB czy donoszenia na kolegów.

I nagle w poprzedniej kadencji przy prezesie partii który od lat powtarza, że trzeba zerwać z prl-owską przeszłością i zbudować nowe elity pojawia się były prl-owski prokurator, który w swoim życiu zapewne widziałem niejedne kompromitujące akta i niejedną załączoną do nich teczkę.

I stoi u boku tego prezesa, który nadal głosi rozliczanie z komunizmem, ale temat tego prokuratura szybko ucina. Prokurator tymczasem niczym Dyzma bryluje i szczerzy zęby w uśmiechu.

Dochodzi nawet do tego że antykomunistyczny prezes robi ekwilibrystyczne triki by komunistyczny prokurator, który przegrał wybory najpierw jednak został posłem, a gdy to się nie udaje, wbrew głoszonej własnej woli nakazuje wepchnięcie go do Trybunału Konstytucyjnego. Nawet jego własni posłowie dziwią się tym zabiegom.

I nikt nie potrafi połączyć wątków w jedną całość.

1

Podsumowanie o co chodzi z pożarami lasów w Amazonii

W 10 minut dobrze wytłumaczone. TL;DR: to nie są de facto pożary lasów, a wypalanie traw w miejscach wykarczowanych pod uprawy rolne. Ilość wypalań jest taka sama jak w ubiegłych latach, a temat został sztucznie rozdmuchany (po co, to zobaczcie już w filmie). I kilka innych kwestii związanych ze znaczeniem lasów amazońskich dla planety.

1

Wenezuela. Historia upadku

Na Youtube właśnie pojawił się ostatni odcinek minicyklu opisującego jak to się stało że niegdyś najbogatszy kraj Ameryki Południowej stoczył się do poziomu trzeciego świata i naprawdę szczerze polecam.

Część pierwsza…
…druga…
…i trzecia.

Kanał dodany do subskrybowanych a jak tylko uda mi się przebić przez błędy Patronite, na pewno rzucę kilkoma złotymi. Widać, że filmy są zrobione solidnie, więc warto wspierać.

1

Polskę należy podzielić? Ścianę wschodnią wyrzucić z Polski i będzie spokój? Nie należy.

Nie należy i nie będzie.

Każdy zna mapkę “widać zabory” na której także każdy błędnie widzi, że Polska wschodnia głosuje na PiS, a zachodnia na PO / Koalicję Europejską.

źródło: TVN24.pl

Części ludzi na widok tej mapy skacze tak ciśnienie, że rozwiązanie podzielonej Polski widzi w wywaleniu wschodniej części kraju do jakiegoś innego bytu, oczywiście gorszego. I wtedy w tej lepszej Polsce będzie się żyć już naprawdę OK.

Moi drodzy znajomi i nieznajomi, którzy wpadacie na takie pomysły: jak się mocno przypatrzycie, to na tej mapce w żadnym z niebieskich województw nie jest napisane, że PiS dostał 100% głosów.

Tam jest napisane, że PiS w okręgu podlasko-warmińskim ma o mniej więcej 10% więcej głosów niż na przykład w okręgu wielkopolskim. I tylko tyle jest na tej mapce.

Chcecie wyrzucić z Polski na przykład Białystok, bo nie lubicie PiS? Oto wyniki z Białegostoku:

Wyniki głosowania w Białymstoku źródło

Bum. Właśnie pozbyliście się ludzi, którzy zagłosowali głównie na PO/KO.

(swoją drogą, zwróćcie uwagę jaka jest różnica w ilości głosów; niech ktoś teraz powie, że nie warto głosować bo jeden głos i tak nic nie zmieni)

Chcecie zostawić na przykład gminę Rakoniewice, bo jest w Wielkopolsce, którą autor infografiki pomalował na pasujący wam kolor?

Wyniki głosowania w wielkopolskich Rakoniewicach źródło

Bum, właśnie jako radykalni przeciwnicy PiS zostawiliście sobie PiS w swojej nowej lepszej Polsce 🙂

Także podsumowując, postarajcie się nie proponować takich radykalnych rozwiązań, ok? 😉 Osobiście mnie lekko denerwuję jak słyszę, że ktoś mnie chce wyrzucić z kraju, mimo, że nigdy nie głosowałem i nie mam zamiaru głosować na PiS. Tu na wschodzie też są zwolennicy innych opcji, jest nas jedynie ciut mniej niż “u was”. Ale tylko ciut!

3
Jeśli ktoś zna autora, dajcie znać w komentarzu.
0

Notatnik z kosmicznej dali

Wyciąg z raportu z obserwacji Planety Ziemia w galaktyce Drogi Mlecznej, 7. maja 2019 czasu ziemskiego. Raport sporządził starszy inspektor z planety Mun w galaktyce In Don Tyh przebywający z układzie słonecznym z misją obserwacyjną.

“Zauważono znaczące zmiany w podejściu do wierzeń wśród osobników zamieszkujących Polskę (północna hemisfera, Europa Środkowa). Poprzednie raporty wskazują, że zdecydowana większość osobników identyfikuje się z wyznaniem katolickim (religie postjudaistyczne, chrześcijańskie). Najnowsze obserwacje wskazują na dryf wierzeń.

Osobniki zamieszkujące Polskę według obserwacji rozwieszają w miejscach większych osiedleń zdjęcia martwych płodów gatunku Homo sapiens. Płody wydają się poaborcyjne, widoczna jest krew i limfa ludzka. Zdjęcia takie prezentowane są przez okres długotrwały z wydawać się może czcią. Osobniki gromadzą się w ich okolicach, co może wskazywać na rytuały religijne.

Obrazy nie są usuwane, co wskazuje na co najmniej akceptację działania. Jednakże w ostatnich dniach wydaje się, że próbowano dać opór dryfowi i zawrócić ku katolickim podstawom. W jednej z osad wywieszono wizerunek Maryi, z którym wciąż identyfikuje się najwidoczniej pewna część społeczeństwa.

Siły porządkowe aresztowały osobnika, który dopuścił się wywieszenia wizerunku Maryi, a władze poinformowały o sukcesie. Wskazywać to może na dryf także na szczeblach najwyższych.

Podsumowując, obserwacje wskazują na dryf religijny w kierunku satanizmowi (religie postjudaistyczne, chrześcijańskie). Dalsze obserwacje będą prowadzone. Ryzyko wzrostu agresji na razie nieustalone.”0

Arabia Saudyjska ścięła główę szesnastolatkowi za krytykowanie jej na WhatsAppie

Powoli już wszyscy zapominamy o sprawię poćwiartowania żywcem dziennikarza w ambasadzie Arabii Saudyjskiej, ale sama Arabia przychodzi nam z pomocą i nie daje zapomnieć czym jest.

Właśnie ścięto głowę 37 osobom, w tym ex-dziecku (dokładniej, miał on szesnaście lat gdy rażąc go prądem wymuszono na nim przyznanie się, że to on rozsyłał te wiadomości, po czym odmówiono adwokata i na tym proces właściwie się skończył).

https://www.thesun.co.uk/news/8926874/saudi-arabia-teenager-16-beheaded-protests-whatsapp/0

Alexandria Ocasio-Cortez…

…to amerykańska kongresmenka, która zdobywa ostatnio dużą popularność (jest najmłodsza chyba kobietą zajmująca to stanowisko). Sukces zawdzięcza serwisom społecznościowym, w tym głównie Facebookowi.

Mimo to teraz ogłosiła, że opuszcza FB dla zdrowia psychicznego.

https://www.cnet.com/news/alexandria-ocasio-cortez-dumps-facebook/0

Nauczyciel ze swojej pensji odremontował stary dworek i zmienił go w pensjonat turystyczny

Nie ściemniam. oto ten dworek:

Historia jest taka, że nauczyciel zarabiając aż nadto postanowił nadwyżkę zainwestować. Założył firmę turystyczną i wciąż mając jeszcze pieniądze odnalazł zniszczony stary dworek na skraju puszczy białowieskiej, kupił go, wynajął ludzi, którzy przez kilka lat remontowali go (miesiąc w miesiąc wypłacając im pensje) i teraz każdy może tam spędzić trochę czasu.

Historię znam od mojego znajomego, który ów dwór remontował. Nie jest zmyślona.

WTF, zapytacie? Więc jak to, że strajkują, że mało zarabiają?

Otóż nauczyciel ten jest nauczycielem w Szwajcarii. Kraju, gdzie średnia pensja nauczyciela to w przeliczeniu na złotówki 35 tysięcy PLN miesięcznie.

W Szwajcarii w edukacji w ogóle jest inaczej niż w Polsce. Raz, że nie ma tam jednego systemu edukacyjnego, a chyba 27 (każdy kanton ma swoje własne, kompletnie odrębne zasady). Przez to tworzy się konkurencja. Nauczyciel będąc niezadowolonym ze swojej pensji może się przenieść o kilkadziesiąt kilometrów i zarabiać więcej.

Dwa, to pozycja nauczyciela. W Szwajcarii by zostać nauczycielem nie wystarczy nie znaleźć innej, lepiej płatnej pracy. Absolwenci studiów przechodzą drogę do bycia nauczycielem porównywalną z drogą do zawodu lekarza. Muszą skończyć studia wyższe, muszę skończyć kolejne studia dydaktyczne/pedagogiczne, zdać egzaminy państwowe (kantonowe?) i pokonać innych konkurentów do wakatu. Gdy już się to uda, stają się przedstawicielami szanowanego zawodu, w wolnym czasie nie udzielają korepetycji, a jeżdżą sobie po świecie i nie zawsze wiedzą co robić z nadwyżką zarobionych pieniędzy.

To tyle, jeśli chodzi o cegiełkę ode mnie w sprawie strajku nauczycieli 🙂 Może jeszcze dodam, że sam kiedyś byłem nauczycielem, zaraz po studiach zarabiałem 400 złotych miesięcznie (nie dostałem pełnego etatu), rok później zrobiłem awans na nauczyciela kontraktowego, co podniosło moją podstawę pensji, ale znów skrócono mi liczbę godzin i zarabiałem 200 złotych.

Pod koniec drugiego roku dyrektor szkoły zapowiedziała, że być może będą redukować etaty nauczycieli biologii, na co od razu odpowiedziałem, że mogą śmiało wyrzucać mnie w pierwszej kolejności. Byłem tak odważny, bo zarabiając 200 złotych miesięcznie musiałem złapać się innych źródeł finansowych. Widziałem już jak duża jest przepaść między zarobkami nauczyciela, a zarobkami w innych zawodach i rozstaliśmy się ze szkołą polubownie 🙂 Bardzo dobrze na tym wyszedłem.

Jeśli to czyta jakiś nauczyciel, który teraz co chwila słyszy “za mało? zmień zawód!” i myśli, że to może faktycznie dobry pomysł, no to ja mówię, że tak. Choć oczywiście wiem, że to zawsze jest indywidualna decyzja.

4

Zmiany organizacyjne, nie ma mnie na Facebooku, zapraszam na bloga

Stało się (czy też jak to teraz jest modne, zakrzyknę: mamy to!). Postanowiłem nie używać Facebooka i zobaczyć co się stanie.

Jako datę początkową wybrałem sobie 1 kwietnia i zrobiłem to po cichu (dopiero teraz, po tygodniu, mówię to głośno pierwszy raz). W tym wpisie opiszę powody, jak się do tego przygotowałem, jak mi idzie i kilka innych spraw organizacyjnych.

Rozwód nie jest zupełny. Nazwałbym to miękkim rozstaniem. Nie skasowałem konta, wciąż używam Messengera (w wersji Lite na telefon, a na laptopie przez stronę messenger.com). Tam wciąż są moi znajomi i nie będę ich dla eksperymentu poświęcał.

Powody

Nie zacznę od prywatności. Najważniejszym powodem jest to, że lubię sobie robić takie eksperymenty na sobie: czy potrafię odstawić jakąś używkę, czy to jednak ona trzyma mnie w szachmacie? Robię tak z różnymi aspektami życia, poczynając od kawy, przez sposób pracy po spędzanie wolnego czasu i surfowanie po sieci. Teraz przyszła pora by sprawdzić czy dam radę nie tracić czasu na sprawdzanie 15 razy na dobę czy ktoś dodał jakieś nowe zdjęcie czy wpis (nope, nie dodał, 15ty raz widzę ten sam wpis o polityku/wakacjach/gejach/aborcji/szkole/… ale to nie przeszkodzi mi wejść kolejne 10 razy by zobaczyć znów to samo).

Tak oto przeszliśmy gładko nad drugim powodem – marnowaniem czasu na rzeczy, które będę na starość żałował, że zmarnowałem na nie czas – i można już przejść do trzeciego powodu:

Właśnie prywatności. Są dwie wielkie firmy żrące nasze dane, zwyczaje, zachowania, to co lubimy, a czego nie, z kim się całujemy, a z kim lepiej nie i jak moglibyśmy to byśmy mu w mordę dali. Ale z tych dwóch firm to właśnie Facebook jest arcy-do-szpiku-wierutnie chujem.

Tą pierwszą firmą jest oczywiście Google. I Facebook, i Google zapuścili wszędzie gdzie tylko mogą swoje macki. Oczywiście chcą wiedzieć o nas jak najwięcej, nie po to by nas zniszczyć przy jakiejś okazji, a “jedynie” by lepiej nas sprzedać reklamodawcom i dlatego panoszą się gdzie tylko mogliby nas zastać i podejrzeć: przyciski “lubię to” na stronach węszące po cichu gdzie przesuneliśmy myszkę, system operacyjny na telefon uczący się czy bardziej jesteśmy wierni żonie/mężowi w książce telefonicznej czy kochance/kochankowi w tinderze (żono, jeśli to czytasz, nie mam tindera, jak nie wierzysz, zapytaj google-a) i tak dalej, i tak wszędziej.

Podczas gdy Google to wszystko robi, daje nam w zamian całą masę narzędzi za darmo (tzn za naszą prywatność, a nie za faktyczne pieniądze): dobry system operacyjny na telefony, bardzo dobrą wyszukiwarkę, dobrą pocztę elektroniczną, kalendarz, przeglądarkę, pakiet biurowy, statystyki stron, serwery CDN, DNS, mapy i dokłada do tego swoją wartość dodaną, której nie otrzymamy korzystając z tych wszystkich usług osobno, ale od różnych dostawców: wykorzystuje nasze dane nie tylko by sprzedać nas reklamodawcom, ale i by uczynić swój ekosystem inteligentniejszym. Gdy szukasz trasę w mapach do Warszawy, Google wie skąd wyruszasz. Gdy szukasz “post” w internecie, wie że jesteś programistą i wyniki odnośnie HTTP requests będą wyżej od wielkanocy.

To wszystko nadal jest złe i niewygodne, ale to jest jednak jakiś tradeoff: oddaj nam swoją prywatność, a dostaniesz coś w zamian. Ja się na to godzę lub nie.

A co daje nam Facebook? No właśnie, co? 🙂 Wall do scrollowania gdy nie masz nic ciekawszego do roboty. Wielki mi dzięki za wielkie mi coś.

Daje ci dostęp do znajomych? O nie, wręcz przeciwnie. Znajomych, mój drogi i moja droga, to Facebook trzyma jako zakładników byś nigdy nie skasował tam konta. Przekonasz się o tym, gdy spróbujesz to zrobić.

Zobaczysz wtedy, że jest to niemożliwe. Nie zmusisz się do skasowania konta i poświęcenia tych dziesiątek kontaktów, wśród których są tacy, do których piszesz codziennie i tych, których dodałeś bo pamiętasz go/ją z podstawówki i na tym wasza interakcja się skończyła.

Facebook nie daje nic. Wysysa z ciebie twoją prywatność, podsyła ci fake newsy, angażuje w troll-dyskusje, szturcha, że może ziemia faktycznie jest płaska i szkraba lepiej nie szczep, bo i tak twoje dziecko umrze, co za różnica czy na starość czy przed ząbkowaniem i ponad to wszystko dzieli nas wszystkich na wielu możliwych płaszczyznach. Znacie to uczucie, że poznajecie kogoś fajnego, rozmawiacie jak całkiem dobrzy kumple, któregoś dnia dodajcie się do znajomych na fejsie i przypał, bo dopiero wtedy się dowiadujesz, że on/ona jest socjalistycznym lewakiem albo prawicowym debilem szerującym memy wyśmiewające innych? Choć wolałbym aby ludzie tego nie robili (po co?!) to jako, że nie mogę tego sprawić, opuszczając Facebook przynajmniej nie będę tego oglądał. Od razu robi się słoneczniej.


Jak się do tego przygotowałem

Albo nie. Wiecie co, ten wpis już jest za długi 🙂 Więc podzielę go na serię wpisów i tu na razie skończę.

Jak was zaciekawiło co i jak piszę, to jakoś zacznijcie obserwować mój blog (dodajcie do czytnika RSS, do zakładek w przeglądarce,… w sumie to zaraz wrzucę link do tego na – o zgrozo, ale tam wciąż jesteście, a nie tu – fejsa i będę wrzucał do kolejnych wpisów).

W kolejnym wpisie/wpisach opiszę jak się pozbyć pamięci palców (po odstawieniu serwisu odruchowo na niego się wraca klepiąc “face” w pasek adresu i przyciskając enter) i co jeszcze zrobić by się nie chciało wracać.

Acha, pod wpisem jest takie serduszko co można kliknąć. To taki lokalny odpowiednik polajkowania, z tym że bez tracenia danych czy prywatności (nawet nie będę wiedział kto kliknął, będę wiedział tylko ile osób). Jest też formularz, w którym można komentując porozmawiać ze mną.

Na facebooku tego wpisu nie komentujcie. To znaczy: róbcie jak chcecie, ale tam waszego komentarza jednak nie przeczytam 😉

12
0

Miałem zamiar wyrazić tu oburzenie odnośnie przyjęcia tak zwanego Acta2, ale popełniłem błąd: sprawdziłem o co w tym wszystkim chodzi.

I już mnie to nie oburza.

1

60 procent Biedronia

Co, przeczytałeś tytuł i myślisz, że jakiś nowy sondaż był? Nie, to nie to.

Robert Biedroń w swoim programie ma, że chciałby aby w Polsce najniższa krajowa stanowiła 60 procent średniej pensji.

Ja poważnie nie wiem. Czy ja jestem za głupi by to zrozumieć jak to ma się udać, czy odwrotnie: za mądry by uwierzyć, że to się może udać?

Jak ktoś studiował biologię to ma całkiem nieźle przepracowane hasło sprzężenia zwrotnego i jak widzi taką zapowiedź to od razu mu się włącza “oj Robercik… to je*”

nie było takiego z Robertem w internetach, to macie z Andrzejem

No bo policzmy to sobie razem. Załóżmy, że w Polsce najniższa pensja to 1000 złotych, najwyższa to 7000 złotych, a średnia więc to 4000 złotych (dość naciągnięte założenia i nie tak prosto się liczy średnią ale pozwólcie na te uproszczenia, bo chce jedynie pokazać mechanizm, zadziała on tak samo przy prawdziwych danych), a waloryzacja najniższej pensji “po biedroniowsku” będzie odbywać się co roku.

Robert dochodzi do władzy tej jesieni i wprowadza prawo w życie. Pensja 1k PLN to tylko 25% średniej pensji 4k PLN, więc… podnosimy! Podnosimy ją więc do 60% z 4000 czyli do 2400 PLN.

Najsłabiej zarabiający Polacy zarabiają od 2020 roku 2,4k PLN (juhu!), najlepiej zarabiający wciąż 7k PLN i jest super. Najbiedniejsi doganiają najbogatszych.

Ale zaraz. Jaką mamy teraz średnią?

2400 + 7000 / 2 daje nam 4700 PLN.

Średnia oczywiście wzrosła. Czy nadal więc najniższa krajowa stanowi jej 60%? Sprawdźmy:

2400 / 4700 * 100 to jest… 51,1%! Skandal i Minister Finansów do dymisji!

Trzeba więc znów sprawić, że najniższa to 60 procent średniej więc od 2021 roku wprowadzamy dekret, że najniższa pensja to teraz 2820 PLN.

Pensja najniższa znów urosła ale co za tym idzie… znów oczywiście urosła średnia. Heloł panie Biedroń, jeśli jeszcze pan nie zaczął rozumieć, to proszę czytać z ruchu moich ust:

Średnia wynika z wartości najniższej i zmieniając wartość najniższą (i/lub najwyższą), zawsze zmieni się średnia. Uzależnienie wartości najniższej od średniej to jest sprzężenie zwrotne dodatnie, które zawsze – czy to w przypadku przyrody czy ekonomii – prowadzi do katastrofy.

Proszę dołożyć sobie do sztabu ekonomistę i nie obiecywać ludziom katastrofy zapakowanej w cukierkowy papierek. A międzyczasie proszę samemu sobie dokończyć symulację co się będzie działo w kolejnych latach. Można ją oczywiście wzbogacić w faktyczne zmiany pensji najwyższej (bo te oczywiście będą rosnąć).

0

Stawiam na Rydzyka

Jako, że ja uwielbiam głośno snuć proroctwa co się ma wydarzyć (już w dzień po brexitowym referendum pisałem, że obstawiam, że Wielka Brytania jednak w Unii zostanie) i choć przeważnie się mylę, to wygłoszę jeszcze raz:

W zapowiadanej olbrzymiej aferze PiS, która ma wybuchnąć jutro rano będzie chodzić o Rydzyka.

Taką aferę zapowiadają na twitterze Tomasz Lis, Giertych i Jarosław Kurski z Gazety Wyborczej. Ma to być najważniejszy dzień w historii PiS.

Wszyscy sugerują, że chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, ale mi tu pasuje ojciec Tadeusz: on może się nazywać najbogatszym Polakiem, zdarza mu się łamać prawo oraz dzień wcześniej aresztowano Bartłomieja M. wywodzącego się z środowiska Radia Maryja.

Zobaczymy czy mam rację. Być może nie, ale wpis piszę, bym mógł ewentualnie pokazać, że już dzień wcześniej się domyślałem 😉

0

Chiny tak zmanipulowały ruch internetowy, że przechodził on w całości przez terytorium Chin. Przez mniej niż minutę cała globalna sieć dostawała informację “prześlij ten pakiet przez chińskie serwery, tak będzie najszybciej” i tak też przesyłała.

Minuta to nie dużo, ale trzeba pamiętać, że mowa o całym globalnym ruchu. Ile informacji wysyłanych jest w ciągu niecałej minuty na całym świecie?

Po co Chińczycy to robią (pamiętam, że jakieś 5-6 lat temu zrobili to samo przez kwadrans)? Aby to przeanalizować.

W ciągu tej krótkiej minuty poza klikaniem lajków i oglądaniem filmów z kotami na YouTube, część ruchu to były oczywiście także połączenia wykonane przez pracowników amerykańskiego wywiadu, wojska, emaile z Białego Domu i inne rzeczy, które bardzo Chińczyków mogą interesować.

Oczywiście takie tajne informacje podróżują w sieci zaszyfrowane. Ale raz, że kopia tych danych już na zawsze została zapewne w Chinach i jest tylko kwestią czasu kiedy zostaną rozszyfrowane. A dwa, nie wiadomo czy już nie są rozszyfrowane – jeśli Chińczycy potrafią łamać obecnie istniejące algorytmy kryptograficzne, na pewno się tym głośno nie pochwalą.

Źródło: https://internetintel.oracle.com/blog-single.html?id=China+Telecom%27s+Internet+Traffic+Misdirection

0

Spacer wieczorny

Może się starzeję i nie mam już ciekawszych rozrywek, a może zaczyna mi zależeć bardziej niż zależało. Faktem jest, że pierwszy raz ruszyłem się z domu na protest polityczny.

Mogę nawet uwierzyć w dobre intencje ministra Ziobry. Może i jestem naiwny, ale jak mówi, że polskie sądy działają nieskutecznie, to mogę się zgodzić, że on naprawdę tak myśli. Jestem podejrzliwy, że tak nie jest, ale przyjmuję taką możliwość.

Sam w sądzie byłem już kilka razy, w różnym charakterze (choć w tym negatywnym jeszcze nie byłem: zdarzyło mi się nie przyjąć mandatu i sprawa została skierowana do sądu, ale jeszcze przed rozprawą zreflektowałem się i wysłałem do sądu pismo, że jednak dobrowolnie poddaję się karze) i nie zauważyłem opieszałości. Sprawy, w których brałem udział trwały czasem nawet zero sekund: złożyłem pozew do sądu i ze zdziwieniem odebrałem zawiadomienie, że sąd wydał wyrok zaocznie (na moją korzyść). Czasem trwały dłużej, ale było to w miarę dla mnie zrozumiałe.

Ale rozumiem, że Ziobro ma poglądy jakie ma i reprezentuje ludzi o tych samych poglądach. Może są wśród nich tacy, którzy od lat nie mogą doczekać się wyroku za odebrane mienie, za dom pod budowę drogi, czy wreszcie wciąż wierzą, że komuna nie upadła, a dowodem na to ma być fakt, że byli zbrodniarze stalinowscy czy zwykli UBecy spokojnie sobie dogorywają teraz na emeryturach (lub w Szwecji, jeśli wiecie o kim mówię). I pewnie minister z prezesem wpadli na pomysł, że trzeba takich sędziów teraz przegonić i zastąpić skutecznymi.

Dlaczego przy tym zrozumieniu poszedłem jednak na błaszczykowy spacer? I to w deszczu?

Bo jeśli w konstytucji jest zapisane, że sędzia sądu najwyższego wybierany jest na 6-letnią kadencję, to nie można ustawą dopisać tam, że jednak można go wysłać w stan spoczynku. I kolejnego wybiera minister. Czy jeśli w konstytucji jest zapisane, że prezydent jest wybierany na kadencję 5-letnią, to zgodzilibyście, się by kolejna partia, która dochodzi do władzy też go wysyła w uśpienie i wybiera prezydenta swojego? Nie w wyborach, a decyzją jakiegoś ministra? Mam nadzieję, że teraz osoby, które tematem się nie interesują, bo kwestie sądowe to dla nich inna galaktyka, przez tę analogię zrozumiały co minister Ziobro z prezesem chcą zrobić.

Obecna ekipa rozpoczęła rządzenie złamaniem konstytucji i chyba zobaczyła, że jest za to bezkarna. Stąd pewnie teraz kolejny raz to robią. Bo przecież mogą, prawda? Do wyborów każdy o tym zapomni, tak jak już powoli zapominamy o co chodziło z tym całym zamieszaniem z trybunałem konstytucyjnym i sędziami dublerami (skoro zapomnieliśmy już kompletnie, że poprzednie zamieszanie rozpoczęła Platforma jeszcze za swojej kadencji…).

Gdy ludzie pod sądem w Białymstoku zaczęli skandować “Precz z kaczorem, dyktatorem” zrozumiałem, że oni już nie zapomną. A już szczególnie jeśli ich głos zostanie zlekceważony.

Pamiętacie protesty przeciw ACTA za czasów Platformy? Wtedy też na ulice wyszły tłumy by protestować przeciw Donaldowi Tuskowi. Jest jednak różnica: Platforma wtedy ustąpiła (wystraszyła się czy też posłuchała głosu wyborców, nazwijcie to jak chcecie) i dzięki temu część z tych ludzi poszła i w kolejnych wyborach samorządowych czy parlamentarnych znów na PO zagłosowała.

Tymczasem PiS protestujących z najlepszym wypadku lekceważy (i na przykład spokojnie wypoczywa sobie na Helu), jeśli nie nazywa zdradzieckimi mordami, gorszym sortem czy łże-elitami. Jarosław Kaczyński rozstaje się z coraz większą grupą Polaków. Kawałek po kawałeczku zmierza do stanu, w którym obrazi chyba każdego.

Prawdopodobnie te fatalne przepisy wejdą w życie. Jak zadziałają, to na razie nie ma większego znaczenia dla mnie.

Istotne jest, że tak jak już piszą prawicowi publicyści to już jest koniec PiSu. Zlekceważonych czy obrażonych ludzi nie da się już znów przekonać.

I jeszcze bardziej istotne jest, że te przepisy zostaną na czasy po PiSie. Wszyscy chcemy wierzyć, że te czasy to będą czasy Platformy czy Nowoczesnej. Ale zwróćcie uwagę jak cichutko w całej sprawie zachowuje się Kukiz otoczony ONRowskimi doberamanami.

Byłem wczoraj pod sądem by pokazać nie, że z PiSem się nie zgadzam, ale że nie zgadzam się na łamanie konstytucji. I dziś pewnie znów pójdę. Szczególnie, że zobaczyłem jak różni ludzie pod sąd przyszli. Nie wiem jak w innych miastach, ale  to nie był wiec KODu, nie było żadnej flagi czy emblematu partyjnego (byli politycy ale zachowali się w miarę skromnie). Faktycznie tak jak mówią w telewizji było sporo ludzi w wieku studenckim, jeszcze przed trzydziestką. Byli rodzice z dziećmi. Było to dla mnie wielkie “łał” zobaczyć to wszystko w Białymstoku – kolebce PiSu.

Też się przejdzcie na ten “spacer”. Sami zobaczcie nim wam ktoś powie jak to wygląda.

0

Wyniki mojej ankiety wyborczej

Na blogu cicho, a ja muszę gdzieś zamieścić wyniki ankiety odnośnie zbliżających się wyborów. Można więc blog choć na chwilę ożywić.

Tydzień temu zadałem na moich profilach na Facebooku, Google+ i Wykopie trzy pytania: na kogo masz zamiar głosować w drugiej turze, czy masz zamiar iść oraz na kogo głosowałeś w turze pierwszej. Odpowiedziało ponad 160 osób.

Jaki wniosek? Przede wszystkim zacznę od tego, że wyniki nie są miarodajne, nawet pomijając to jak mała grupa ludzi odpowiedziała. Skąd to wiem?

Oto wyniki odpowiedzi na pytanie na kogo głosowaliście w turze pierwszej (na wszystkich wykresach przedstawiony jest procent odpowiedzi):

wyniki-1-tury

Wynik kompletnie odmienny od tego oficjalnego, zatem grupa odpowiadających nie była próbką odzwierciedlającą całe społeczeństwo.

To tyle słowem długiego wstępu, teraz bawimy się dalej.

Oto wyniki odpowiedzi na najważniejsze pytanie, aczkolwiek jeszcze raz: daleko tej odpowiedzi do tego, co można by się spodziewać w niedzielę.

Na kogo macie zamiar zagłosować w drugiej turze?

wyniki-2-tury

No. Niby ma wygrać Andrzej Duda. Czy wygra, zobaczymy.

Czy można z tej kiepskiej ankiety dowiedzieć się czegokolwiek na poważnie? Można spróbować. Bardzo dużo z odpowiadających głosowało w 1. turze na Pawła Kukiza. O jego głosy zabiegają obaj kandydaci.

Oto jak wygląda odpowiedź na pytanie: “Jeśli głosowałeś w 1. turze na Pawła Kukiza, na kogo zagłosujesz w turze drugiej?”

na-kogo-wyborcy-kukiza

Większość wyborców przepływa znów na Dudę, bardzo dużo ma zamiar te wybory zbojkotować.

I to tyle. Jeśli ktoś jeszcze chce sobie powyciągać jakieś dane, tutaj jest arkusz z pełnymi wynikami.

0

Płoną swiatła ramp

Najdroższe Google, najmilsze NSA,

ten wpis jest moimi przeprosinami i wielką prośbą abyście nie wpadali do mnie jutro rano znienacka. Nie teraz. Jutro wyjeżdżam na urlop, bardzo długo na niego czekałem, a właśnie zrobiłem w sieci coś bardzo niedobrego. Wy już dobrze wiecie co zrobiłem, więc wytłumaczę to tylko czytelnikom, którzy nie wiedzą o co chodzi.

Otóż właśnie czytałem o szybkowarach. Poważnie.

Czytałem  o szybkowarach, bo czytała o nich pewna pani mieszkająca w USA. W tym samym czasie w tym samym domu i tej samej sieci, ale z innego urządzenia jej mąż czytał o plecakach. Chwilę wcześniej informacji o szybkowarach i plecakach szukali oni w Google. Chwilę później pod ich drzwiami stała jednostka antyterrorystyczna.

Okazuje się, że czujniki Google ustawione są tak, że googlanie tych dwóch informacji włącza gdzieś tam czerwoną lampkę, a przynajmniej gdzieś na czyimś ekranie zaczyna migać – jak w kiepskim filmie sensacyjnym – wielki napis “terrorist detected!”.

Poważnie, to co wyżej opisałem faktycznie się wydarzyło. Pewne małżeństwo szukało jakichś informacji w google, a antyterroryści w supermagiczny sposób o tym wiedzieli. Czujecie to?

Zapewne zadajecie sobie pytanie co mają oba zwroty do terroryzmu. Też sobie zadałem to pytanie. OK, ja mniej więcej po zamachach w bostonie domyślam się czemu zestawianie z jakimś terrorystycznym terminem słowa “plecak” może budzić niepokój u wielkiego brata, ale czemu terminem terrorystycznym jest szybkowar?

Głupi ja, postanowiłem pogooglać. Tak – chwilę temu czytałem, że Google donosi o googlaniu i chwilę później sam googlam i to bardzo dogłębnie na dokładnie ten sam temat. Dogooglałem się do filmików z wybuchami, do artykułów naukowych. Po całych tych poszukiwaniach wiem już wszystko, ale pojawił się kac “co ja do cholery właśnie zrobiłem?”

Drogie Google, najmilsze NSA, pozwólcie więc, że przynajmniej na koniec powstrzymam innych przed błędem jaki właśnie popełniłem, a zrobię to wyjaśniając co ma szybkowar do terroryzmu.

Bez wgłębiania się w szczegóły: w szybkowarze wyprodukować można dwutlenek difluoru (szit! właśnie kolejny raz użyłem Google by sprawdzić czy to właśnie tak będzie po polsku), który w temperaturze pokojowej (a nawet bardzo bardzo nisko poniżej zera) rozpuszcza wszelkie substancje organiczne, w tym i ludzkie ciało.

Zestawienie więc wyszukiwania informacji o plecakach (które jak wiadomo są podstawowym narzędziem do roznoszenia terroryzmu) z urządzeniem do produkcji substancji rozpuszczającej ludzkie tkanki – nawet jeśli większość ludzi urządzenia tego używa do gotowania – zaczyna nabierać sensu.

Nabierać sensu zaczynają także wyznania Snowdena. Straszne.

0

Uwaga, ten wpis może zaboleć

Niestety, ale jeśli chce się zabierać udział w dyskusji, która się teraz toczy, trzeba to zobaczyć. Ciężko mi było, ale dotrwałem do końca.

I pamiętajcie: to na co patrzycie nie jest tym co się Wam wydaję. To po prostu sposób na walkę z bezrobociem jaki proponuje PSL, Solidarna Polska i większość Platformy Obywatelskiej. Oglądajcie i powtarzajcie sobie to w myślach.

Znalezione tutaj.0

Białystok najlepszym miastem do życia. Był.

Tak dobrze żarło i zdechło. Chyba z dwa razy z rzędu Białystok był wybierany przez mieszkańców jako najlepsze miasto do życia. Raz nawet był najlepszy w całej Europie. Nie powiem, napawało to dumą i człowiek myślał, że już będzie super. Będę sobie mieszkał w raju, na ulicach pojawią się zagraniczni turyści. Zrobi się światowo i zarazem zacisznie.

I bęc. Po kolei, dla tych którzy zastanawiają się co to jest ten Białystok, gdzie on jest i co tam się dzieje.

Turyści, na których tak liczyłem już niedługo przestaną kojarzyć to miasto z przyjaznością. Przynajmniej ci z za granicy, bo Polacy już od kilku miesięcy kojarzą je z czym innym: rasizmem i podpaleniami domów. I to wszystko przy przychylności władz, o których wcześniej myślałem, że to ich sukcesem jest wygrywanie owych rankingów. Wychodzi na to, że sukces ten chyba wyszedł miastu przypadkiem. Władze, jak słyszę to co chwila wśród ludzi i mówi o tym minister Sienkiewicz, silnie uwikłane są w kontakty z naszymi skinami. Prokurator uznaje ludzi za debili, którzy łykną ściemę, że swastyka jest w Polsce symbolem szczęścia, naczelny rasista Białegostoku podobno ma dobre stosunki z prezydentem miasta (złapano go na ściskaniu mu ręki, nie wiem czy to od razu oznacza sympatię), a mąż minister Kudryckiej po kolei jako adwokat wyciąga kolejnych ksenofobów z aresztu i broni przed wymierzeniem kary.

Władza – właściwie sam prezydent – okazał ostatnio całkiem sporą arogancję i hucpę. Trochę ponad miesiąc temu było referendum w sprawie prywatyzacji MPEC. Zdawałem sobie sprawę, że lokalna opozycja stara się wykorzystać referendum jako rodzaj wotum nieufności wobec prezydenta (wywodzącego się z PO, na które sam głosowałem w lokalnych wyborach), jednak stanąłem po stronie owej opozycji i głosowałem przeciw prywatyzacji – nie z pobudek politycznych, a zwyczajnie po zrobieniu własnego rachunku zysków i strat po owej prywatyzacji. Okazało się, że podobnie jak ja zagłosowało coś około 90% innych głosujących.

Tymczasem prezydent miasta stwierdził, że wynik ten jest wielkim sukcesem jego właśnie. Referendum było bowiem nie ważne, poszło na nie mniej niż połowa uprawnionych. To jest całkiem niezły tupet uznawać, że wynik 90% głosów przeciwko nie ma znaczenia, bo nie mamy kworum. “Robić dobrą minę do złej gry” – tak to się chyba nazywa, a w tym przypadku prezydent robi ową minę do gry, którą obserwowało kilkadziesiąt tysięcy osób.

Odejdźmy od polityki, budujmy drogi. Faktycznie w Białymstoku się wiele buduje, zastanawiam się tylko czy potrzebnie. Wielu krytykuje władze miasta za budowanie obwodnic śródmiejskich (dzięki nim TIRy bardzo płynnie, choć z rykiem przejadą przez białostockie osiedla sypialnie). Ja jednak nie o tym.

Główną ulicą miasta jest Aleja Piłsudskiego. Obecnie kompletnie zamknięta z powodu jej przebudowy na prawie całej długości. Oczywiście powoduje to korki, ale miasto jak zwykle tłumaczy, że dzięki temu będzie już niedługo lepiej i płynniej.

Dziwię się trochę, że nikt nie zadaje pytania jakim cudem remontowana jest ulica, która – jeśli mnie pamięć nie myli – 5-6 lat temu już raz była w remoncie. Wtedy tez mówiono, że będzie lepiej i płynniej. Poważnie, jak można dwa razy w ciągu dekady kompletnie przebudowywać najważniejszą arterię miasta?

Tu jeszcze miałem coś napisać o śmieciach, które walają się już nie tylko w podmiejskich laskach ale i na miejskich trawnikach (nie mówię o papierkach rzuconych przez kogoś, ale całych workach ze śmieciami), ale już nie mam siły (i szczerze mam nadzieję, że to tylko problemy przejściowe). Poważnie, nie rozumiem jak można było tak spieprzyć tak dobrze rokujące szanse dla miasta. Jeszcze rok, dwa lata temu byłem dumny, że mieszkam w najlepszym mieście do życia. Teraz czekam na kolejny donos o pobiciu kogoś, zabiciu czy podpaleniu.

0

Ale głupi ci dziennikarze

Wywiad USA ma dostęp do wszystkiego, co znajduje się na komputerach z Windowsem, na tabletach od Apple. Zastanawiam się czy któryś dziennikarz śmignie się zapytać polskich polityków czy nadal uważają, że zakup owych tabletów, by na nich czytać i przeglądać wszelkie rządowe dokumenty był dobrym ruchem i jeśli nie – co zamierzają z tym zrobić.

Czy jednak dalej – tak jak wczoraj usłyszałem to w Panoramie na TVP2 – dziennikarze  bujając w obłokach  będą radośnie twierdzić, że wywiad USA szpieguje tylko swoich obywateli.0

Wam kury szczać prowadzić

…nie politykę robić. Bo co innego można powiedzieć o niektórych, którzy za politykę się biorą. Właśnie mamy ciekawy przypadek.

Na Wykopie jakiś polityk zaprosił do AMA, w którym opowie o swojej partii. AMA to ask me anything czyli taka zabawa, w której każdy może mu zadać pytanie, a on odpowie. Opowiadać miał o swojej partii Demokracja Bezpośrednia.

Ja się może już zestarzałem, ale powód czemu to AMA nie wypaliło prawdziwie mnie śmieszy 🙂 Tak bardzo, że piszę ten wpis.

Co się bowiem stało? Wykop dostał się na główną, wiele osób wykopało, podobnie dużo zadało pytanie. Poważny polityk zapomniał jednak o dwóch rzeczach: że zaczyna się weekend, a on ma dopiero 22 lata.

Tak więc choć pytań padło wiele, odpowiedzi na razie nie będzie. Przewodniczący Demokracji Bezpośredniej na dni wolne od nauki pojechał do mamy.0

Wrócił pomysł cenzury polskiego internetu

Premier zapłakał: Chciałem dobrze, ale się nie udało. Dwa lata temu jak zaproponowałem by sieć była obserwowana i cenzurowana w ochronie przed pedofilią i inną gomorą, to internauci nakrzyczeli na mnie, że chcę cenzurować zwykłych ludzi i zrobili protesty. Pójdę do pana od e-PR to może mi powie co mam teraz zrobić.

Pan od e-PR odpowiedział: To proste, mój drogi premierze. Spraw by internauci sami cię o cenzurę prosili.

Prosili o cenzurę? Ale jak to możliwe?

To proste mój drogi premierze. Pokaż im najpierw, że cenzura jest potrzebna. Że są sytuacje, w których sami chcieliby sieć cenzurować. Mogę na przykład dla pana premiera wynająć aktorkę, którą internauci znienawidzą. Aktorka będzie pluła jadem, drażniła, prowokowała. Najlepiej jak aktorka będzie wrzucać filmy do sieci i dobrze by było jakby nazwała się katolickim głosem w internecie. Takie filmy szybko i wirusowo rozejdą się po sieci.

I to wystarczy?

Nie, mój drogi premierze. To dopiero początek. Nienawiść objawiana przez aktorkę wywoła reakcję taką samą: internauci ją znienawidzą. Będą z jednej strony grozić jej i wyzywać, z drugiej strony będą żądać by zniknęła z sieci, więc sami będą chcieli cenzury.

A co jeśli ludzie zorientują się, że to była aktorka? Szybko oskarżą nas o manipulacje.

Dlatego musimy sami aktorkę zdemaskować przed czasem. Powiemy, że miał to być eksperyment dwójki performersów (nikt nie będzie pytał po co robili ten eksperyment i wydali własne pieniądze na wynajęcie aktora i sprzętu), który wymknął się spod kontroli. Poczytne blogoidy opiszą szok jaki wywołały w aktorce te komentarze, jaka czuje się zagrożona tym, że anonimowi ludzie grożą jej śmiercią. Blogoidy napiszą, że anonimowość wyzwala złe odruchy.

No właśnie! Dawno tak mówiłem!

I teraz ludzie to zrozumieją. Ale to jeszcze nie  koniec.

Co dalej?

Ministerstwo jedno z drugim szybko zaproponuje zmiany w prawie, które ukrócą tą anonimowość. I teraz nikt już nie będzie mówił, że to premier chce cenzurować sieć. To sieć głosem anonimowych internautów będzie chciała tych samych anonimowych internautów z sieci wyrzucić. Nie brzmi logicznie, ale nie musi brzmieć. Blogoidy napiszą co trzeba, ministerstwo niby tylko pomoże  w załatwieniu tego, czego ludzie chcą.

Genialne! Ale co jeśli blogoidy będą pisać co innego lub w ogóle zignorują sprawę?

Jest takie ryzyko mój drogi premierze, ale w takim wypadku blogoidom się zapłaci.

Blogoidy mogą być przekupne? Niemożliwe!

Premierze, please… Blogoidy, które muszą z czegoś co miesiąc płacić wierszówkę sześciu, siedmiu redaktorom, które już biorą kasę od kolejnych agencji e-PR za obiektywne pisanie o kolejnym smartfonie nie wezmą kasy za pisanie o problemie wystraszonej aktorki? Nie zna się pan premier na sieci, oj nie zna.

No dobrze, wierzę na słowo. Ale co jeśli ludzie się jednak zorientują? Blogoidy to nie wszystko. Są jeszcze facebooki, prywatne blogi, wykop…

Wyśmiejemy od tropicieli teorii spiskowych. A wykopy zawsze można zakopać.

Genialne! Robimy!

0

To nie jest o polityce, a o dziennikarstwie

Spróbujcie nie zwracać uwagi na to z kim Jarosław Gugała rozmawia, bo to zapewne wielu wam wypaczy ocenę dziennikarza. Zwróćcie uwagę jak rozmawia.

Wywiad jest bardzo długi, ale jeśli ktoś chce się zorientować jaki był jego przebieg, proszę przewinąć do 22 minuty na ostatnie 30 sekund wywiadu. Gwarantuję, że wtedy obejrzycie w całości.

http://www.youtube.com/watch?v=XLSbDV7gKmQ

Ciężko mi to opisać jakimikolwiek słowami. Na kilka dni przed wyborami (wywiad dotyczył Jarosława Kaczyńskiego i jego wtopy z Angelą Merkel i sugerowaniem jej niejasnych powodów awansu na kanclerza) Gugała pokazuje jak bardzo jadowity jest pewnych polityków i jawnie demonstruje swoje antypatie polityczne.

Kiepsko panie dziennikarzu bo przez ten jeden szalony występ teraz już do końca zapamiętam jakie pan ma opinie o polityce i przez ten pryzmat będę słuchał pana programów.

Jeśli oczywiście jeszcze jakieś programy będą. Dobrze pamiętam jak Sławomir Jeneralski dobre 10 lat temu przeprowadził dokładnie taki sam wywiad z którymś z Kaczyńskich (chyba z Lechem, wtedy prezydentem Warszawy). Dokładnie tak samo. I teraz w żadnej telewizji go już nie ma.0

To już niemal pewne: w Syrii rozpoczęła się rewolucja

Informacja o tym nie przedostaje się za bardzo do światowych mediów, a tym bardziej polskich (w sumie nie dziwię się temu, bo przykrywa ją właśnie rozpoczęta zbrojna interwencja w Libii), jednak jako, że obserwuję co w Syrii się dzieje, gdzieniegdzie trafiam na kolejne relacje o zamieszkach w Syrii. Na ulicach są już tłumy, w ostatnim proteście wzięło udział nawet 20 tysięcy osób. Ludność wykrzykuje treści antyprezydenckie oskarżając go i jego otoczenie o korupcje, wykrzykuje swoją frustrację spowodowaną biedą; są też pierwsze ofiary śmiertelne. Zacznijmy jednak nieco od początku.

Jeszcze miesiąc temu podczas ulicznego protestu nic  nie zapowiadało, że tłum obróci się przeciw władzy. Ludzie w Damaszku wyszli na ulice po tym jak policjant pobił chłopaka (zauważcie jak często w różnych krajach magrebu właśnie od nadużycia władzy przez policję wszystko się zaczyna). Szybko jednak zjawia się minister syryjskiego MSW i obiecuje ukaranie policjanta. Protest się kończy i ludzie wracają do domów. Podczas samego protestu tłum wykrzykuje “Bashar, nasze serca i nasze dusze są z tobą”. Bashar to imię prezydenta Syrii Bashara al-Assada, o którym już wspominałem gdy wychwalałem urodę jego żony.

W ostatni piątek scenariusz ten już się nie sprawdził. Znów zaczęło się od policji, która  aresztowała w Daraa grupkę młodzieży w wieku szkolnej za to, że wypisywała na murach hasła cytowane z rewolucji w Egipcie i Tunezji. To znów wyprowadziło około 200 ludzi na ulice (także i w innych miastach), jednak tym razem skończyło się tragicznie. Policja otworzyła ogień do demonstrantów, w skutek czego trzy osoby poniosły śmierć na miejscu, a dwie kolejne zmarły po przewiezieniu do szpitala.

Pogrzeby demonstrantów zgromadziły kilkutysięczne tłumy, a całość szybko zmieniła się w wiece antyrządowe i antyprezydenckie. Policja rozpędzała tłumy stosując naboje gumowe i gaz łzawiący. Jest już więc bardzo gorąco.

Co dalej? Nie wiem, ale sytuacja na pewno nie będzie się rozwijać podobnie do tej, jaką znamy z Afryki północnej. Po pierwsze prezydent al-Assad nie jest wieloletnim dyktatorem, a rządzi tym krajem dopiero drugą kadencję. Przyznać jednak trzeba, że jego ojciec, po którym przejął władzę pasował już do wizerunku krwawego despoty. Z drugiej strony para prezydencka stara się rządzić krajem w sposób – na ile to możliwe w Syrii – zachodni. Zanim prezydent został prezydentem był okulistą w jednym z Londyńskich szpitali, a jego żona jest urodzoną Brytyjką (islamskiego pochodzenia). Dobrze więc znają standardy zachodnie i starają się je skonfrontować ze światem muzułmańskim (sam Bashar nie jest muzułmaninem, a alawitą). Podobnie jak Mubarak w Egipcie próbuje dobrze się układać z Izraelem (w czasie pogrzebu Jana Pawła II podał rękę prezydentowi Kacawowi, czym wywołał niemał sensację, wycofał także wojska z Libanu), z drugiej jednak znowu strony przez USA cały czas uznawany jest za wspierającego terroryzm.0

Kolej na przetarg

Urząd ogłasza przetarg na dostarczenie gwoździ na budowę. Wartość zlecenia: milion złotych. Zgłasza się jedna tylko firma i w ofercie mówi, że gwoździ nie ma, ale może dostarczyć młotki. Co prawda urzędowi młotki są kompletnie niepotrzebne, ale odpowiedź brzmi: "Bierzemy". Bo z tego miliona na gwoździe połowa jest z dotacji unijnych i jeśli się go nie wyda, będzie wyglądało na to, że urząd nie wykorzystuje w pełni naszego wejścia do Unii.

Absurd? Powyższe to tylko alegoria, tego co usłyszałem wczoraj w telewizji. Bo absurd ma większą skalę.

Ministerstwo infrastruktury położyło już podobno tory pod pociągi pendolino i rozpoczął się przetarg na dostawę pociągów. Tory dostosowano do pociągów z wychylnym pudłem; dzięki temu pociągi będą mogły jeździć o wiele szybciej. Zgłosił się tylko jeden oferent i powiedział, że co prawda nie ma pociągów "wychylnych", ale może dostarczyć te bez "wychylnego" pudła. Jeżdżą wolniej, ale ważne, że jeżdżą. 

Cezary Grabarczyk powiedział, że ministerstwo zastanawia się teraz czy pociągów tych nie wziąć. Bo jeśli nie weźmie, przepadnie 400 milionów z unijnej dotacji (drugie tylko Polska musi dołożyć sama). 

Ważne, że słupki się będą zgadzać 🙂

0

Jak kończą prawdziwi mężczyźni

Widzieliście na pewno tego typu filmy młodzieżowe: poniewierany przez innych w klasie uczeń któregoś dnia trafia do grupy, którą wszyscy znają w szkole. Dołącza do rówieśników, którzy są tak zarąbiści, że nigdy by nie pomyślał, że kiedyś przestanie być brzydkim kaczątkiem i stanie się jednym z nich.

Przychodzi jednak moment próby. Fantastyczni koledzy proszą naszego niedojdę by złamał prawo. Ukradł coś w sklepie, dokopał innemu ze szkoły, zacząć brać z nimi narkotyki… Nasz bohater staje przed trudnym wyborem: trzymać się swoich zasad moralnych lub złamać je bojąc się wypadnięcia z elitarnego klubu, do którego dopiero co dołączył. Koledzy podpuszczają, że nikt się przecież nie dowie i nasz bohater się łamie.

Ostatecznie jednak wszyscy się dowiadują, a nasz bohater znów staje się ofiarą. I to jeszcze większą, bo nie dość, że fantastic four znów wywala go ze swojej paczki, to wszyscy inni wiedzą jakim gnidą się okazał i na dodatek sam w sobie czuje się jak szmata.

* * *

Otóż panowie Miller i pan Kwaśniewski najwidoczniej filmu tego nie widzieli. Chwilę temu przyjęto ich do fantastycznego klubu szefów państw członkowskich NATO by zaraz potem Blair z Bushem zapytał ich czy nie mogli by nielegalnie potrzymać na terenie swojego kraju kilku panów i  przymknąć oko gdy ci będą torturowani. Nikt się przecież nie dowie.

I oto teraz mamy koniec tej historii. Cały świat czyta właśnie raport AI, w którym Polsce wytyka się łamanie praw człowieka. Z kraju, w którym łamano prawa człowieka w czasie drugiej wojny światowej, w którym wyrywano paznokcie za czasów komunistycznych nagle staliśmy się krajem, który dołącza do elitarnego klubu katów.0

Rosyjski strzał w stopę?

Powszechnie się uważa, że dyplomacja rosyjska prowadzona jest na poziomie mistrzowskim. Rosyjsko-amerykańskie utarczki wokół tarczy rakietowej sprzed kilku lat porównywano do partii szachów, w której zwycięzcą został Kreml. Jednak ten szachista czasem popełnia błędy.

Według mnie takim błędem jest obecna reakcja Rosjan na szczyt czeczeński odbywający się w Polsce.

Po pierwsze wskutek nakazu zatrzymania Zakajewa od wczoraj wszystkie media wspominają rosyjskie zbrodnie, jakich dopuszczono się na Kaukazie. Przypomniano też zabójstwo Litwinienki, który był przyjacielem Zakajewa. Wizerunkowo Rosja odnosi więc całkowitą klapę. Polska i po części Unia Europejska stawia coraz głośniej pytanie dlaczego podczas gdy za 8 tysięcy ofiar przed trybunałem w Hadze stanął Miloczewić, przed owym trybunałem nie staje Putin, który odpowiedzialny jest za zabicie 250 tysięcy cywilów w Czeczenii. Polecam zdjęcia zamieszczone tutaj i od razu uprzedzam, że są naprawdę drastyczne.

Po drugie jeśli by wierzyć, że Rosji faktycznie zależy na zbliżeniu z Polską nakaz na pewno tego nie ułatwia. Nie sądze by ktokolwiek w rosyjskich władzach wierzył, że nakaz skończyłby się faktycznie deportacją. Scenariusz jest dobrze znany: sprawa Zakajewa trafi do sądu, organizacje czeczeńskie pokażą raporty Human Rights Watch i AI świadczące o spreparowaniu dowodów ze strony Rosjan, będzie prośba o wsparcie podobnymi dokumentami z Wielkiej Brytanii i Zakajew zostanie wypuszczony. W dyplomacji ochłodzi się pomiędzy Ławrowem a Sikorskim.

A może nie jest to strzał w stopę? Może Rosjanie są naprawdę arcymistrzem szachowym, który wie, że poświęcając teraz figurę, kilka ruchów dalej wygrają tę partię? Ma ktoś z Was pomysły jakie będą kolejne skutki wypuszczenia Ahmeda Zakajewa?0

Paul Kagame znów prezydentem / Wybuchł (kolejny) granat

Niespodzianki nie było: obecny prezydent Paul Kagame został wybrany ponownie już na trzecią kadencję (druga była przedłużona za sprawą zmian w konstytucji zatwierdzonych w referendum). Wynik wyborczy prezydenta Kagame to 95% i według obserwatorów międzynarodowych głosy były oddawane i liczone bez fałszerstw.

Po ogłoszeniu wyniku wyborów wczoraj w centrum Kigali (gdzieś w tych okolicach) wybuchł granat wskutek czego zginęło 7 osób, a 20 zostało rannych. Granat został rzucony przez ekstremistów wywodzących się z Hutu, którzy twierdzą, że byli zmuszani do oddawania głosów na Paula Kagame.

Nie jest to pierwszy taki incydent w tym kraju, właściwie co roku zdarzają się podobne w rocznicę wybuchu ludobójstwa. Jednak chyba pierwszy raz aż tak wiele osób ucierpiało (okolice dworca autobusowego w centrum są bardzo zatłoczone) i chyba pierwszy raz usłyszałem o tym w serwisie informacyjnym w TVN24.

Szkoda, że o Rwandzie słychać tylko przy okazji takich złych wydarzeń. Choć właściwie we wtorek Jacek Pałasiński relacjonując wyniku wyborów opowiadał jak bardzo ten kraj się zmienił od czasów ludobójstwa. Zatem cofam pierwsze zdanie tego akapitu 😉

Więcej o wybuchu w relacji Radio France Internationale0

Przyszedł do mnie radny

W poprzednim tygodniu zapukał do moich drzwi jakiś człowiek. Przedstawił się, że jest radnym i że zbiera podpisy za rozbudowaniem parkingu pod moim blokiem, bo prosili go o to mieszkańcy mojej ulicy. Oczywiście podpisałem, choć samochodu nie mam już od jakiegoś czasu. Po godzinie szesnatej nie da się właściwie zaparkować nawet na chodniku, a parkowanie na chodniku – od kiedy jestem tylko-pieszym – jakoś zaczęło mi przeszkadzać. 🙂

Chwilę poopowiadał jak ma wyglądać nowy parking, wtrącił co już załatwił. Na koniec zostawił wizytówkę i powiedział, że gdybym miał jeszcze jakieś lokalne uwagi śmiało mogę dzwonić i pisać maile.

Tak się powinno prowadzić właśnie kampanię wyborczą przed wyborami samorządowymi!

* * *

p.s. Dziś w nocy wysłałem do radnego maila z pytaniem czy dałoby się w okresie wakacyjnym wprowadzić nocne autobusy nie tylko w weekendy ale i przez cały tydzień. W tym roku Rynek Kościuszki w Białymstoku naprawdę żyje. Codzinnie są koncerty, tłumy turystów. Nie mamy się już czego wstydzić nawet według mnie w porównaniu z takim Poznaniem, aż trudno uwierzyć że kilka lat temu w wakacje jedyne co można było zrobić w Białymstoku to z niego wyjechać. Jedyny mankament którego władze niedopilnowały to właśnie brak całotygodniowych nocnych autobusów, pomimo, że miasto imprezuje już całotygodniowo.0