Gdy uruchamiam swój nowy blog czy serwis, spodziewam się zazwyczaj około 100, może tysiąca wejść w pierwszym tygodniu. Moja najnowsza strona zaliczyła jednak w pierwszym tygodniu dwadzieścia pięć tysięcy odsłon. To był chyba strzał w dziesiątkę.

Też tak macie, że w głowie siedzi milion pomysłów na kolejne strony, z tego kilka wydaje się wam prawdziwymi hitami – tylko czasu brak aby do nich usiąść. I trochę strach, że co jeśli jednak się mylimy? O wiele bezpieczniej jest marzyć o sukcesie niż ten sukces osiągnąć.

Jednym z moich pomysłów na stronę, którego nigdy nie udawało mi się zrealizować, to społecznościowa wyszukiwarka połączeń lotniczych (ale bez ciśnienia – jeśli ktoś zna sposób na dojechanie pociągiem na drugi koniec kontynentu za grosze, też dobrze). Jedni szukają, wrzucają do bazy i zdobywają sławę i uznanie. Inni korzystają. Taki trochę wykop dla globetroterów i ludzi, którzy chcą dostać się do pracy w Londynie.

Zebrałem się w sobie i zrobiłem:

wziuum.com

Jest to tylko początek – pomysłów mam bowiem wiele – ale okazało się, że jest to coś, co się ludziom podoba. Prosty interfejs, bez zbędnych wodtrysków i miliona opcji. Jeśli szukasz lot, wpisz miasto lub miasta w wyszukiwarkę. Jeśli znasz połączenie – dodaj je. Nawet nie musisz się logować (ale zalogowanie dodaje dodatkowe opcje i wkrótce dodawać będzie jeszcze więcej). Jeśli masz dodatkowe pytania do danego połączenia, dodaj komentarz.

Proste? Proste. I takie, mam nadzieję, zostanie. Pojawią się nowe funkcje, wynikające naturalnie z tego czego tam brakuje i rozwiązujące kolejne problemy.

Mam nadzieję, że będzie to kiedyś miejsce, od którego każdy będzie zaczynał planowanie podróży. Że szukając połączenia znajomy znajomemu będzie rekomendował wziuum. Już teraz to róbcie bo już teraz jest warto. (Prawda?)