To nie jest o polityce, a o dziennikarstwie

Spróbujcie nie zwracać uwagi na to z kim Jarosław Gugała rozmawia, bo to zapewne wielu wam wypaczy ocenę dziennikarza. Zwróćcie uwagę jak rozmawia.

Wywiad jest bardzo długi, ale jeśli ktoś chce się zorientować jaki był jego przebieg, proszę przewinąć do 22 minuty na ostatnie 30 sekund wywiadu. Gwarantuję, że wtedy obejrzycie w całości.

http://www.youtube.com/watch?v=XLSbDV7gKmQ

Ciężko mi to opisać jakimikolwiek słowami. Na kilka dni przed wyborami (wywiad dotyczył Jarosława Kaczyńskiego i jego wtopy z Angelą Merkel i sugerowaniem jej niejasnych powodów awansu na kanclerza) Gugała pokazuje jak bardzo jadowity jest pewnych polityków i jawnie demonstruje swoje antypatie polityczne.

Kiepsko panie dziennikarzu bo przez ten jeden szalony występ teraz już do końca zapamiętam jakie pan ma opinie o polityce i przez ten pryzmat będę słuchał pana programów.

Jeśli oczywiście jeszcze jakieś programy będą. Dobrze pamiętam jak Sławomir Jeneralski dobre 10 lat temu przeprowadził dokładnie taki sam wywiad z którymś z Kaczyńskich (chyba z Lechem, wtedy prezydentem Warszawy). Dokładnie tak samo. I teraz w żadnej telewizji go już nie ma.

4 thoughts on “To nie jest o polityce, a o dziennikarstwie

  1. właśnie na wikipedi sobie doczytałem, że szefostwo polsatu jednak zachowało reszty rozsądku, Gugała za wywiad został urlopowany (a miał prowadzić wieczór wyborczy w polsacie)

    „Podczas kampanii wyborczej w 2011 roku został skrytykowany za wywiad z Adamem Hofmanem, w którym negował poglądy swojego rozmówcy, nie dopuszczał go wielokrotnie do głosu, a także kilkakrotnie powtarzał nieprawdziwe interpretacje niemieckiej prasy. Po tej rozmowie udał się na urlop, co oznaczało, że szef pionu informacji telewizji Polsat zrezygnował z prowadzenia wieczoru wyborczego w macierzystej stacji”

  2. Dodaj do tego Monikę Olejnik, która informacje o Giertychu czerpała od jego pięcioletniej córki.

    Żakowskiego, który językowe „wpadki” Komorowskiego przetłumaczył na parasol ochronny dla dyslektycznych dzieci.

    Miecugowa, za całokształt.
    http://www.frizona.pl/threads/6864-Tak-jest-28.12.2010-%28ostra-merytoryczne-krytyka-PO%29

    i Tomasza Lisa, który jest jak Lenin. Sympatie prorządowe i kłamanie na wizji nie są wystarczającym powodem, aby go „ściąć”. Ja bym Lisa wywalił z mediów publicznych chociażby za taką wypowiedź:

    http://www.youtube.com/watch?v=lo66dQCxOTs

    Ponad to ten sam Tomasz Lis jako naczelny WPROST okłamywał reklamodawców (zreszą i inny ludzi również) zawyżając liczbę czytelników swojego pisma.

    http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/25880,ZKDP-wnioskuje-o-nagane-dla-wydawcy-Wprost

  3. dorzuciłbym też Pospieszalskiego ale ten chyba już zniknął z telweizji

    z reszta nie jestem pewien. Pospieszalski od poczatku otwarcie przyznawal sie ze nie jest obiektywny. Takie cos dopuszczam, w USA wiekszosc dziennikow jest zupelnie jawnie albo prodemokratyczna albo prorepublikanska.

    Jednak jak jakis dziennikarz kreuje sie na obiektywnego to nie powinien robic takich rzeczy jak Gugała czy Lis

  4. Z mediami i polityką w USA jest o tyle nieco inna sprawa, że republikanie i demokraci mają od lat z grubsza ustalone programy i priorytety spraw: wiadomo mniej więcej, czego się spodziewać po danej partii.

    Oznacza to, że gazety mogą być nawet nie tyle za konkretną partią, ale za konkretną polityką: republikanie raczej obniżą podatki, liberałowie zwiększą socjal itp. I za to się ich chwali lub gani, stosownie do filozofii.

    U nas jest o tyle specyficznie, że co chwilę w polityce mówi się co innego – głosując na partię X tak naprawdę nie wiadomo właściwie, czego, jakiej filozofii i strategii decyzyjnej się spodziewać.

    Powoduje to, że dziennikarze albo co chwila muszą chwalić swoich ulubieńców za coś kompletnie przeciwnego do tego, za co chwalili przed chwilą, albo należy sprytnie wystawiać w „obiektywnych” programach różne osoby, zawsze chwalące Partię – ale z innej, właściwej w danej chwili opcji.

    Przykład: kiedy po wygranej PO w wyborach w 2007 roku okazało się, że koniec z „liberalizmem”, podatków nie da się obniżyć, niczego nie będziemy reformować, „jedno okienko” jakoś nie chciało się wprowadzić itp. – natychmiast wycofano z mediów wypowiedzi o potrzebie liberalnych reform, wyśmiewających poprzedni rząd za socjalistyczne skłonności itp. – natomiast Jacek Żakowski wysmażył felieton o „liberalnych oszołomach”. Że zmniejszanie podatków to nieodpowiedzialność, cięcie socjalu to idiotyzm itp.

    Mam wrażenie, że z mitem „dziennikarza obiektywnego” powinniśmy skończyć – nie ma chyba u nas takich, niestety. Dobrze byłoby natomiast, gdyby faktycznie się deklarowali.

    No i gdyby stali na straży określonych przez siebie wartości – Pospieszalski niech sobie będzie fanatycznym katolikiem, Żakowski – socjalistą czy socjaldemokratą itp. – a nie przykrawali co chwila swoje poglądy do aktualnie modnych w ulubionej Partii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.