Z racji przygotowań do wylotu do Gruzji wyciągnąłem swój paszport, a w nim znalazłem (co jednak nie było niespodzianką) książeczki szczepień, jakie wykonałem sobie dwa lata temu przed wyjazdem do Rwandy. Szczepień było sześć, a przy każdym z nich na szczęście podana jest data do kiedy szczepienie będzie skuteczne. Niestety jedno szczepienie już się przeterminowało, ale wiele ważnych jest przez 10 lat (czyli od dziś jeszcze 8 lat). Zatem jeśli byłbym sknerą (a byłbym) to muszę wyrobić w osiem lat ze zwiedzaniem  świata, a wtedy oszczędzę na kolejnych szczepieniach 😉

Może „pochwalę” się jakie to szczepienia. Myślę, że przyda się to ludziom, którzy właśnie szperają w internecie szukając takiej informacji przed wyjazdem, jeśli nie do Rwandy, to do któregoś z innych krajów subsaharyjskich, jak Tanzania czy Kenia. Jeśli więc czytelniku, który to czytasz jesteś takim szperaczem, częstuj się tą wiedzą, ale pamiętaj, że musisz ją spożywać z ostrożnością. Nie jestem lekarzem i nie traktuj tej listy szczepionek jako ostatecznej i uniwersalnej. Najlepiej przed wyjazdem skonsultuj się z lekarzem lub przynajmniej zajrzyj na stronę Centrum Informacji Medycyny Podróży.

I tak: pierwsza książeczka zawiera następujące pozycje:

Druga książeczka choć zawiera tylko jedno szczepienie, jest ładniejsza, żółta, ma logo WHO i nazywa się Międzynarodowym Certyfikatem Szczepienia. Jedyne szczepienie jakie zawiera to szczepienie przeciw żółtej febrze, które jest ważne przez 10 lat. Jest to jedyne szczepienie jakie jest wymagane przez WHO w czasie podróży do różnych tropikalnych krajów (z tym wymaganiem jest pewien myk, który opiszę kiedy indziej).

Jak widzicie część szczepień brzmi dla Was (i dla mnie znajomo). Wszyscy bowiem w dzieciństwie byliśmy szczepieni na przykład przeciw durowi czy polio. Jednak powiem szczerze, że dopiero jak dostałem książeczkę przed wyjazdem do Rwandy uświadomiłem sobie, że szczepienia te nie były na całe życie. Szczepi się dzieci, bo one są najbardziej narażone na różnego typu zakażenia (na przykład dzieci często ranią się i mają kontakt z brudnym piaskiem co może skończyć się tężcem).

Jak także widzicie w książeczkach nic nie ma o malarii i słusznie. Powtórzę kolejny raz (dla googlających), że przeciw tej chorobie szczepionki nie ma. Jednak o malarii pisałem już wiele razy, w tym jak się jej ustrzec, zatem przejrzyjcie bloga 🙂 Pewnie coś się automatycznie pojawi pod spodem w powiązanych, więc nie linkuję.