Natura nie znosi próżni, nawet jeśli chodzi o spam.

W momencie kiedy zastosowanie filtrów „bayesiańskich” chyba raz na zawsze wypleniło niemal wszelki spam z emaili, pojawiło się web 2.0, pojawiły się serwisy społecznościowe i cała moda na „follow me abym mógł cie bez trudu spamować na nowe sposoby”.

Właśnie trafiłem na informację, że 95% wszelkiej treści w serwisach społecznościowych to spam. Chwilę później trafiam na informację, że gmail lubiany przez wszystkich właśnie między innymi za skuteczne filtrowanie spamu wprowadza tylnymi drzwiami spam 2.0.

Spamem dla mnie są nie tylko treści reklamowe, ale wszelkie treści jakich sobie nie życzę. Równie mocno mnie denerwuje viagra 20% off jak i informacja, że Patrycja właśnie dostała złoty medal najlepszego hodowcy tulipanów w Farmville. Obie informacje są mi kompletnie niepotrzebne, zabierają czas, który wolałbym poświęcić na czytanie innych rzeczy.

Co więcej całe to follow me coraz mniej staje się atrakcyjne. Każdy chce być śledzony, a już tym bardziej im bardziej chce mi coś sprzedać. Dlatego LOT, mBank i inne w sieci już nie reklamują swoich tanich usług, a reklamach po prostu zachęcają do dodania siebie do „osób” śledzonych przeze mnie na Twitterze, Facebooku, Blipe. Cel jest jeden: abym na swoim dashboardzie czytał o ich tanich usługach.