Jestem łosiem parkingowym

To jest moja odpowiedź na wielce zabawny artykulik na Joemonsterze jak to można „zemścić się” na tych, którzy „nie umieją” parkować. Zresztą Joemonster nie jest pierwszy, który tak podchodzi do sprawy.

Otóż chciałem publicznie oświadczyć, że zdarzyło się wiele razy, że inni widzieli mój samochód zaparkowany podobnie do tego:

źródło: internet

źródło: internet

Wychodzi więc zatem, że jestem łosiem parkingowym. Ba, nawet raz mi jakiś odważny i zabawny sąsiad włożył za wycieraczkę kartkę z napisem mniej więcej (bo już nie pamiętam): „Naucz się parkować debilu”. Szkoda, że tacy bohaterowie nie  potrafią się podpisać, bo bym poszedł pewnie porozmawiać.

Zatem publicznie opiszę jak zostaje się łosiem parkingowym. Ja sobie odreaguje, a może przynajmniej część z osób, które to przeczyta uniknie zrobienia z siebie debila wkładając za czyjąś wycieraczkę podobną kartkę do tej, jaką ja znalazłem.

Otóż łosiem zostaje się tak:

  1. Wracasz samochodem z pracy. Tak się składa, że zawsze jak jeździłem do pracy to wyjeżdżałem najpóźniej z wszystkich moich sąsiadów i najczęściej najpóźniej wracałem, więc zastaję cały parking zastawiony samochodami. Jest tylko jedno wolne miejsce. Niestety wszystkie samochody są tak ustawione, że owo wolne miejsce wypada dokładnie nad linią rozdzielającą miejsca parkingowe. Najwidoczniej albo ktoś już wcześniej zaparkował nieprawidłowo i wszyscy inni do niego doparkowali nieprawidłowo, albo (co wydaje mi się bardziej prawdopodobne) dostało ci się miejsce na linii, bo każdy kolejny samochód doparkowywał z delikatnym przesunięciem względem prawidłowego parkowania. Jak masz w rząd ustawionych 10 samochodów na parkingu i każdy nie chcąc obić drzwiami samochodu obok zostawił o 10 centymetrów więcej miejsca niż powinien, tobie się trafia miejsce parkingowe przesunięte o metr. Siłą rzeczy parkujesz na linii.
  2. Oczywiście zabawny sąsiad  znalazł by w mojej sytuacji sposób aby nie  zaparkować na tym jedynym miejscu. Schował by swój samochód do teczki i zabrał do domu, sprzedał, rozpłakałby się, zaparkowałby na trawniku… cokolwiek. Ja jednak jestem z definicji łosiem parkingowym, więc nie zabieram samochodu do domu, ale – już trudno –  parkuję na tym jedynym wolnym miejscu wiedząc, że parkuję nad linią.
  3. Następnego dnia rano mój samochód na parkingu jest już sam (jak wspomniałem najpóźniej z sąsiadów wychodziłem do pracy), wygląda jakbym faktycznie specjalnie zaparkował nad linią jak ostatni kretyn, za wycieraczką mam karteczkę, że jestem debilem wsadzoną przez kogoś, kto nie ma odwagi podpisać się pod takim stwierdzeniem. Szkoda, bo bym mu w powyższych trzech punktach wyjaśnił kto tak naprawdę tutaj nie pomyślał.

7 thoughts on “Jestem łosiem parkingowym

  1. To jest jeden przypadek , drugi wygląda tak: Wraca sobie pan/pani X z pracy o 15 i widzi całkiem dużo miejsca wiec parkuje „wygodnie” dla siebie tj w poprzek na 2 miejsca. Wraca pan/pani Y o 22 i widzi 3 samochody tam gdzie mogło by się zmieścić 5, parkuje pół kilometra od miejsca zamieszkania w cudem ocalałej luce rzucając w tym czasie w zaciszu własnego auta wiązkę inwektyw pod adresem „Łosiów parkingowych”.Tyczy się w szczególności blokowisk i niestety w przeważającej liczbie damskiej części kierowców.

  2. Koniec pierwszego punktu: „Siłą woli parkujesz na linii”. Chodzi chyba o „siłą rzeczy”, bo siłą woli raczej nikt jeszcze nie zaparkował. 🙂

  3. Phi, a mnie tam nie interesuje to, jak gość obok zaparkował. Staram się po prostu zaparkować tak, żeby auto było pomiędzy liniami, a nie linia pomiędzy kołami. Jeśli na skutek tego ktoś, kto nie trafił w swoje miejsce będzie miał problem z wejściem do auta lub wyjechaniem z miejsca parkingowego to trudno – jego problem. Może następnym razem przyłoży trochę więcej wysiłku w proces parkowania zamiast myśleć o czubku własnego nosa. Nie będę parkował jak łoś tylko dlatego, że inny łoś tak zaparkował.
    Oczywiście w sytuacji, którą opisałeś nie ma za wiele pola do popisu i chcąc nie chcąc zaparkujesz niepoprawnie jeśli będziesz się upierał, żeby akurat dokładnie i tylko w tym miejscu zaparkować, jednak nie oszukujmy się – sytuacja, którą opisałeś jest raczej skrajnością.
    Wiem co piszę – też mieszkam na blokowisku.

  4. Prawda jest taka, że to dorabianie ideologii. Parkuje jak debil bo mnie sytuacja zmusza, sąsiedzi mnie zmuszają, mama mi każe. Nie uwierzę w to że nie da się poprawnie zaparkować samochodu dalej i trochę się przejść.

  5. Witam

    zabawny tekst, jedno mnie ciekawi.
    Skad ta kartka ze jakoby jestes Debilem Parkingowym, jesli nie ma juz aut na parkingu, wiwec nikomu nie przeszkadzasz?
    ten kto ja napisal mial chyba ADHD

  6. a ja dostalam tą naklejke nie wiem za co. ale jakbym złapała skunksa co to przykleił kazałabym zlizywać tą naklejke

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.