Macie pieniądze, z którymi nie wiecie co zrobić? Zastanawiacie się nad wpłaceniem ich na jakże „kuszące” lokaty po 5,5% w skali roku?

Jeśli tak to lepiej oddajcie je mi 😉 A jeśli nie, to posłuchajcie mojej podpowiedzi i przyjrzyjcie się, co się dzieje z giełdą.

Dwa i pół miesiąca temu kupiłem udziały w jednym z funduszy za 400zł i teraz mam już 500zł. Wzrost o 25%, a w skali roku wychodzi 120% (oczywiście nie wierzę abym po roku tyle właśnie miał). I jak tylko zostaje mi jakaś reszta po zakupie jedzenia (mięsne ścinki dla psów i suchy chleb) wkładam je w inne fundusze. Na razie wszystkie zwyżkują.

Oczywiście zaraz może przyjść krach, ale póki co wychodzę z założenia, że największe dno kryzysu już było (jakby patrzeć na na wykresy giełdowe wypadło ono w marcu tego roku) i teraz będzie już raczej lepiej niż gorzej.

p.s. Jasna sprawa, że jeśli ktoś z Was mnie posłucha i wtopi przez to kasę w fundusze/akcje, które zaczną spadać, to nie biorę za to żadnej odpowiedzialności. Moja porada jest na GPL 🙂 Ale pomyślałem, że warto przynajmniej zwrócić Waszą uwagę na to, że akcje/fundusze się kupuje kiedy spadają, a nie są na szczycie.