Tag: ai

Od miesiąca przybyły mi 3 nowe strony, żadna na WordPressie

Ale bez obaw. Ani WordPress nie umiera, ani ja nie wycofuje się z pracy z nim. Jeśli potrzebujesz eksperta od niego, wal jak w dym.

Po prostu eksploruje inne możliwości uruchamiania stron, tak by i w ich kwestii stać się ekspertem.

No to lecimy z listą:

Is Ai Risk? Tester Twojego CV

https://www.isairisk.com

Idea jest bardzo prosta: przeciągasz drag&drop swoje obecne CV i jest ono automatycznie analizowane, by odpowiedzieć na pytanie, jak duże jest ryzyko, że zostaniesz zastąpiony przez sztuczną inteligencję.

Ale, żeby nie było tak strasznie, jeśli takie ryzyko istnieje, dostajesz też od razu porady jak to ryzyko zmniejszyć: czego brakuje w Twoim CV, co się douczyć, albo jak inaczej zrobić drift twojej kariery w obszary mniej narażone na zastąpienie przez automat.

Powodami technicznymi do stworzenia strony była chęć pokazania jak sobie radzę z AI, oraz chęć stworzenia strony na React z server side rendering. Analiza CV odbywa się tam właśnie automatycznie za pomocą jednego z modeli LLM od OpenAI. Trochę trwało, zanim dopieściłem wszystko, by odpowiedź miała sens i nie była ogólnym bełkotem “już po tobie” byle by coś odpowiedzieć.

Jest jeszcze problem z niektórymi CV w PDF, szczególnie eksportowanymi z Canvy czy MS Word, bo biblioteki do ekstrakcji tekstu z nich nie widzą pełnej treści. W takim wypadku ręcznie przekształćcie je na .txt i wczytajcie jeszcze raz.

Powodem terapeutycznym był fakt, że wygląda na to, że jestem jednym z tych, którzy właśnie przez AI stracili pracę 😐 WPForms w jakimś stopniu zastępuje obecnie pracowników sztuczną inteligencją (napiszę o tym więcej może w osobnym wpisie, ale dajcie znać w komentarzach czy chcecie w ogóle o tym czytać).

Śmiało wchodźcie i bawcie się. Korzystanie jest na razie darmowe, ja waszych CV nie będę widział.

Neuronowa.pl – blog o sztucznej inteligencji

https://neuronowa.pl

Najnowsza strona sprzed tygodnia, ale jak już jesteśmy w temacie AI, to wrzucam teraz. Dobrze mnie pewnie część z Was zna z blogowania o WordPressie i blogować tam będę dalej. Ale jako że zainteresowania się zmieniają, potrzebowałem przestrzeni, gdzie będę mógł blogować o AI.

Co więcej, zauważyłem jak wiele osób ma problem, aby w ogóle zacząć korzystać z najzwyklejszych czatów AI. Gdy ja pływam w tym jak ryba w wodzie (umiem nawet stworzyć własny model AI przez fine tunning czy transformersy, już nie wspominając, że wiem jak użyć AI na wszelkie sposoby inne niż okienko ChatGPT czy Claude) w rozmowach słyszę, że ktoś się zapisał na kurs AI, gdzie uczą go jak założyć konto i jak napisać pytanie w okienku czata. Jeśli potrzebujecie takich podstaw, to takie porady też tam znajdziecie. Ale będę też pisał tutoriale, z których dowiecie się co to transfomers (w kontekście AI) i jak się nim robi model skrojony pod potrzeby Twojej firmy.

(A jak nie chcesz czekać, a potrzebujesz takich rozwiązań czy podobnych już teraz, pisz śmiało)

Technicznie jest tam AstroJS, które jak już może zauważyliście z poprzednich wpisów, lubię i używam od niemal roku.

Kolibia.pl – moja strona firmowa

https://kolibia.pl

Zauważyliście powyżej, jak nachalnie próbuję się sprzedać jako developer WordPress i AI? 😉 Choć mam tę domenę od dawna (bo tak nazywa się moja firma) to przyszła pora by ubrać szewca w buty i uruchomić tam stronę-wizytówkę z moją ofertą.

Po przeczołganiu się zebraniu doświadczenia w pracy z WordPressem w dwóch ogromnych korporacjach z tego uniwersum wracam do pracy na swoje. Mam mnóstwo pozytywnej energii i choć praca bezpośrednio z klientami lata temu szła mi dobrze, z dystansu widzę, co mogłem robić lepiej. I serio: w korporacjach zdobyłem taką perspektywę na wiele aspektów, rozwinąłem umiejętności techniczne ale i miękkie, że teraz może być tylko lepiej.

Technicznie, to też jest AstroJS.

Dlaczego nie WordPress?

Jak już wspomniałem, bo chciałem sprawdzić się na innych polach. Ale też by pokazać sobie i światu, że choć WordPress to kombajn do wszystkiego, czasem lepiej użyć narzędzi skrojonych na miarę potrzeb.

Żadna z powyższych stron nie wymaga systemu zarządzania treścią, a tym właśnie przede wszystkim jest WordPress: CMSem. Na IsAiRisk nie ma kompletnie żadnej treści. Na Kolibia.pl treść jest, ale nie muszę ją zarządzać: napisałem raz i jest. Oczywiście będę czasem coś zmieniał i cyzelował, ale to nadal nie wymaga, by przy każdej Waszej wizycie uruchamiał się cały silnik wydobywania tej treści z bazy danych i zmieniania jej w ładnie poukładany HTML.

Neuronowa.pl to klasyczny blog więc treści tam przybywa każdego dnia, ale też chciałem sprawdzić, jak mi pójdzie dodawanie jej bez systemu CMS w tle. I idzie bardzo ładnie: wpisy pisze sobie na moim komputerze w plikach .md, a całość magicznie generuje się na serwerze gdy tylko zrobię push zmian do repozytorium na serwerze Github. To brzmi dość technicznie i takie w rzeczywistości jest, ale poświęcam swoją wygodę dla szybkości stron.

Bo na tym polega wartość dodana na tych trzech stronach: szybkość. Wchodząc na każdą z nich wysyłany jest do Was statyczny, dawno temu zapisany jako zwykły plik kod HTML. Serwer się nie męczy, nie zużywa prądu, klimat sie nie ociepla, kwiatki pachną, wróble ćwierkają…

Jeśli jesteś na wpół techniczny, mogę zrobić ci i taką stronę. Klientom zwykłym nadal będę wdrażał WordPressy bo tak jak napisałem: odpowiednie narzędzie do odpowiednich zastosowań. I WP właśnie jest odpowiedni gdy konieczna jest też wygoda właściciela strony (a i z niego można serwować strony statycznie).

2

To ja dodałem AI do WPForms Calculations

Było to na wiosnę, i to wczesną, ale jakoś tak się odwlekło pochwalenie się tym.

W WPForms mamy dodatek, który nazywa się Calculations: jak masz formularz na stronie to pozwala automatycznie wyliczyć jakąś wartość pola na bazie innych. Zawsze podaje przykład liczenia objętości akwariów: zwyczajnie wpisujesz formułę $F1 * $F2 * $F3 i masz wynik pól z wymiarami długość, wysokość i głębokość. Jak chcesz by było to w litrach, a nie centymetrach to piszesz $F1 * $F2 * $F3 *1000.

To akurat proste obliczenia, ale możesz naprawdę nieźle kombinować: automatyczne wyliczanie wysokości oprocentowania kredytów w zależności od różnych wariantów, liczenie ceny produktu w zależności od wybranego materiału, rozmiaru i czego jeszcze chcesz. Formuła robi się złożona z wielu if i else i do tego jest wiele dziwnych rzeczy jak $F12_option === 'welur' itp.

To bywa trudne więc wpadłem na pomysł: czemu by nie AI. Pomysł przedstawiłem w firmie w postaci MVP, został przyjęty, grafik odpicował interfejs w postaci czatu ze sztuczną inteligencją i całość już śmiga od wiosny.

Wygląda to tak jak tutaj, a tu jest wideo:

1

Co nauczyłem się w marcu (i połowie lutego)

Ale ten czas leci. Myślałem, że od ostatniego wpisu minął równy miesiąc, a jednak nie: poprzednie podsumowanie czego nowego się nauczyłem robiłem dokładnie 15 lutego.

Uznajmy, że 28 marca to już koniec miesiąca, więc mogę zrobić kolejne podsumowanie. Spojler alert: tym razem nowości jest mniej.

Wykorzystałem Astro

Jak wcześniej wspominałem, że polubiłem Astro, to od tamtej pory przeniosłem stronę Gajówka Pasieki na ten system. Jak widać to jest niewiarygodnie prosta strona (i powstała w jeden wieczór gdy przy piwie stwierdziliśmy z kolegą, że taka strona musi powstać), gdzie na WordPressie był zainstalowany gotowy motyw, dodane trzy podstrony i przez lata nic innego tam się nie pojawiało. WordPress jest do tego absolutnie zbędny i tylko sprawiał problem, bo raz, że trzeba go było co chwila aktualizować, a dwa generowanie w kółko tych samych trzech widoków przez PHP to marnotrawstwo zasobów. To powinno być statyczne i jest statyczne (i wyświetla się dwa razy szybciej, choć całość jest teraz hostowana na darmowym GitHub Pages)

Coolify

A wiecie, że od 12 lat jestem posiadaczem serwera dedykowanego, z którego właściwie nie korzystam? Nie VPS tylko prawdziwy metalowy rack siedzi sobie w szafie w serwerowni we Francji i ma 500 GB przestrzeni, z której właściwie nie korzystam. Raz na jakiś czas coś instaluje i potem to kasuje.

Mam go tak długo, bo jest głupio tani. Gdy serwery dedykowane potrafią kosztować ponad tysiąc złotych za miesiąc, to ja za niego płacę coś około 25 złotych miesięcznie. To jest Kimsufi od OVH i tyle właśnie one kosztują w najtańszych wersjach. Są wolne, ale w takiej cenie idealne do nauki administrowania zdalnym serwerem.

Są wolne, ale dobre pod strony statyczne. Postanowiłem więc podejść do tego jako do miejsca na moje przyszłe strony w Astro więc dość naturalnie zainteresowałem się Coolify. To taki odpowiednik open source Netlify, gdzie masz panel w przeglądarce do tworzenia różnych instancji serwerów i uruchomionych tam usług (WordPressa też można).

Działa to tak na 4+. UI mogłoby być miejscami lepsze, czasem składanie wszystkich klocków (repozytoriów gita, zasobów do deployu, zarządzanie kluczami SSH) nie jest intuicyjne i zdarza się, że muszę jakąś instancję zabić i zacząć od nowa. Ostatecznie mam tam już dwie działające “próbki” czegoś tam.

Programiści Google to tacy sami ludzie jak my

…i im też zdarzają się fuckupy i to takie że ho. Wiecie, że stworzyli oni nowe Places API, wyłączyli stare Places API i nie zauważyli, że te stare wciąż jest wymagane gdy używasz go w połączeniu JavaScript Maps API (a właściwie każdy kto dodaje mapę na stronę używa takiego połączenia)?

To było tak niesamowite doświadczenie, że miałem totalny mindfuck, gdy klienci zaczęli nam to w pracy zgłaszać. Że nasza wtyczka, która wyświetla mapy zaczęła źle działać. No googlowych forach inni programiści zaczęli to zgłaszać Googlowi a ich programiści bardzo pokrętnie zaczęli tłumaczyć, by używać już tylko nowego Places API. Że może to takie trochę z zaskoczenia zmiana, ale sorry i tak trzeba. Co więcej widząc, że nowe API ma błędy na szybko je łatali i kazali używać API w wersji z kanału alpha.

Jako, że naszej wtyczki używa tak pi razy oko kilkaset tysięcy ludzi, musiałem to wszystko na szybko przepisywać na nowe API. I była to bardzo dziwna droga i doświadczenie: co chwila trafiałem na jakąś niekonsekwencję, nieporozumienia w komunikacji między Places API, a Maps JavaScript API, a do tego jeszcze Geocoding API, które musiałem łatać po omacku na poziomie naszej wtyczki (gdy to absolutnie leżało po stronie domeny Googla). Im dalej, tym więcej rzeczy nie działało.

Na szczęście trwało to tylko dla mnie kilka dni, po których odkryłem, że jak gdyby nigdy nic stare API wróciło. Ktoś tam jednak zauważył, że to jest katastrofa.

Ale nadal nie wierzę, że tak wielkie korpo, które uczy innych jak dbać o jakość kodu, pokrywać wszystko testami itd nie tylko przegapiło, że ich nowe API źle działa, to było tak pewne swojego, że stare zwyczajnie z dnia na dzień wyłączyli (a raczej ukryli). To był dla mnie spory dysonans poznawczy.

Claude CLI

Rozwiązując powyższy problem, próbowałem użyć Claude CLI. Ostatecznie poległ (a właściwie przewidział przyszłość: w pewnym momencie z uporem maniaka podawał rozwiązania w starszej wersji API) ale samo oglądanie jak pracuje robiło przyjemne i imponujące wrażenie. Podałem mu prompt w konsoli, by obniżyć koszt podpowiedziałem w jakim katalogu mam kod, podałem linki do forów gdzie inni opisywali ten sam problem.

Mielił, myślał, zaglądał pod linki i zaczął podawać rozwiązania od razu zmieniając mój kod. Oczywiście to nie działało i mówiłem mu jakie tym razem mam błędy w konsoli, nawet podałem mu link do mojej strony na localhoscie mając nadzieję, że może będzie umiał sam zauważyć błąd.

I tu było najlepsze: gdy zorientował się, że to jest localhost, sam zaczął pisać sample strony zawierające kod JS jaki chce mi zaproponować, umieszczać na moim serwerze i uruchamiać na nim automatyczne testy sprawdzające czy to co chce zaproponować będzie działać. Po kilku takich próbach właśnie zauważył, że nic nie działa i to wtedy stwierdził, że jedyne co możemy zrobić to używać stare API.

Sprytna bestia, nawet jak nie zna rozwiązania.

1

Facebook będzie wykorzystywał twoje zdjęcia do trenowania sztucznej inteligencji. Jak się wypisać?

Oto krótki, ilustrowany poradnik jak wyrazić skuteczny sprzeciw gdy Facebook poinformuje cię, że od teraz zaczyna trenować swoje AI na twoich danych.

Przejdź do powiadomień (możesz to też zrobić na telefonie otwierając powiadomienia w aplikacji Facebooka) i odnajdź powiadomienie o wprowadzaniu funkcji AI, u mnie wygląda ono tak:

Kliknij je. Otworzy się taka informacja:

Kliknij w nim odnośnik Prawo do sprzeciwu.

Otworzy się krótki tekst, a pod nim formularz do wyrażenia sprzeciwu.

Teraz sprawdź skrzynkę email. Masz w niej maila z jednorazowym kodem, który trzeba wpisać na stronie. Po wpisaniu zobaczysz:

Proste? Oczywiście, że nie, bo o to chodzi Facebookowi by jak najmniej osób to zrobiło. Skuteczne? Też na razie nie. Na razie przesłaliśmy wniosek. Czy FB go rozpatrzy pozytywnie to się przekonamy za jakiś czas. Gdy to zrobi, dostaniemy kolejne powiadomienie o rozpatrzeniu wniosku, które u mnie wygląda tak:

2