Włączyłem wczoraj na chwilę Gadu Gadu (co otstatnio robię bardzo rzadko, nie wiem czemu ale co minutę mnie rozłącza) i wyskoczyło mi okienko z takim tekstem:

„Witaj, jestem studentką II roku dziennikarstwa, chciałabym napisać o Panu reportaż, jeżeli oczywiście uzyskam Pana zgodę”

Nie powiem, takie coś naprawdę nieźle łechcze 🙂 Troche nieufnie – podejrzewałem, że to może być jakaś podpucha – odpisałem, ze nie ma problemu i od słowa do słowa jak w poprzednich przypadkach doszło do tego, dowiedziałem się, że jak zwykle chodzi o Rwandę i że na maila dostałem listę pytań, na które właśnie przed chwilą dość szybko odpisałem.

Pytania zawsze są te same: co jadłem, jakie wrażenia, gdzie mieszkałem… To wszystko już opisywałem na poprzednim blogu, więc odpowiadanie na pytania sprowadziło się do pomocy w wyszukaniu moich tekstów i wklejenia linków do treści odpowiedzi.

…a teraz kurde siedzę i zaczytuję się we własnych wpisach. Muszę nieskromnie przyznać, że nawet mi się podobają. 🙂 Większość niestety już nie pamiętałem, więc czytałem jak opowieści kogoś innego. Pamiętacie na przykład tekst o jajecznicy? Ja nie pamiętałem, nie pamiętałem nie tylko tekstu ale i samej sytuacji i na koniec lektury aż parsknąłem śmiechem.

Fajnie się to czyta. Szkoda, że tak bardzo brakuje mi czasu by złożyć to wszystko w książkę. Ale póki co zapraszam do lektury online. Przynajmniej jest za darmo 😉