Nie, nie moja (ale wiedziałem, że klikniecie w czytniku RSS na sam widok tytułu wpisu 😉 )

Pamiętacie blog „Do ciepłych krajów”? Tego gościa, co jechał na rowerze z zamiarem objechania całego tego kontynentu, ale niestety z powodu nieoczekiwanych zdarzeń w Kinszasie przerwał swoją wyprawę? Ja bloga – niestety nie od początku – czytałem z zapałem. Świetnie napisany, spokojny; widać, że człowiek ma poukładane w głowie (nawet mimo naprawdę odważnego zakończenia swojej przygody).

Dziś właśnie widziałem tą książkę na półce w Empiku. Na początku przyciągnęła mnie jaskrawą okładką, gdy oglądałem dział z literaturą podróżniczą (rekonwalescencja i poszukiwanie pracy nie zabiły we mnie tęsknoty za wielkim światem). W pierwszej chwili nie skojarzyłem co to jest, ale dość szybko przypomniałem sobie o blogu i że w prywatnej korespondencji z jego autorem dowiedziałem się, że jest plan aby blog ukazał się pismem drukowanym. I jest! Kurcze, bloga cały czas mam w RSS, mógł napisać i na blogu, a nie człowiek przypadkiem się dowiaduje.

Moja recenzja tej książki będzie krótka, gdyż jeszcze jej sobie nie kupiłem 🙂 Treść jak już wspomniałem znam (choć nie w całości). Obiecywałem sobie, że książkę kupię jak tylko się ukaże, ale nie wiedziałem jaka będzie moja sytuacja finansowa.

No ale odnośnie recenzji: na pewno zabrzmię jak Jaś Fasola – ekspert od malarstwa współczesnego, który zachwalał ramę obrazu zamiast jej wnętrza. Otóż powala książki gabaryt: prawie 500 stron. Człowiek się nieźle rozpisał, więc będzie na pewno dużo do czytania. Ciekaw jestem ile z tego już przeczytałem.

Podoba mi się też opracowanie graficzne i nawiązanie książki do bloga. Co chwila w treści pojawiają się mapki (coś, czego brakowało mi w wersji elektronicznej). Fajne jest też wplecenie w treść także komentarzy pod wpisami na blogu. Najciekawsze pytania jakie czytelnicy zadawali Pawłowi i odpowiedzi na nie także są w książce. Wiedziałem, że książka będzie wydawana przez małe wydawnictwo i bałem się, że sobie nie poradzi, ale jestem pozytywnie zaskoczony. Całość wygląda bardzo dobrze, a jeśli treść książki nie odbiega od treści bloga, można się spodziewać, że będzie co czytać!

Minus: cena. Kurde, książki są i tak drogie, ale 39 złotych w Empiku (online nieco taniej) to jak dla mnie teraz kwota bardziej niż zaporowa. Ja wiem, że 500 stron, ja wiem, że koszty, promocja i Pawłowi się w ogóle należy finansowa gratyfikacja za taki kawał dobrej pisaniny. Ale ja z zakupem (bo na pewno kupie) poczekam na razie na stałą pensję.

* * *

Uczciwie informuję, że post ten zawiera link referencyjny do jednej z księgarni online, w której jestem partnerem w progrmie partnerskim. Jak ktoś z Was kupi tą książkę przez link dostanę 5%. Dlaczego wybrałem tą księgarnię a nie inną napiszę kiedy indziej.