Kościół przyjmował w innych parafiach także jeśli ksiądz zabił człowieka

Trwają obecnie reperkusje po filmie Sekielskiego o pedofilii wśród księży, ale wiecie gdzie teraz jesteście, co nie? 🙂 Na blogu Konrada, który był kiedyś w Rwandzie. No więc samym filmem się nie zajmę, ale coś przypomnę.

W czasie ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku, w którym zginęło prawie milion ludzi w ciągu 100 dni swój udział mieli też księża, w tym bardzo często udział negatywny. W najlżejszych przypadkach przed ludobójstwem z kościelnych ambon podjudzali Hutu by ci rozprawili się z karaluchami Tutsi. Tamtejsi hierarchowie kościelni na pewno wiedzieli o planowanym ludobójstwie i byli silnie powiązani z władzami wywodzącymi się z Hutu. Gdy ludobójstwo się już rozpoczęło, księża odmawiali schronienia w kościołach, gdy Tutsi się schronili, często szli do bojówek Hutu by poinformować gdzie są jeszcze ludzie do zabicia lub sami zabijali. W ekstremalnym przypadku dwóch księży katolickich zburzyło kościół tym samym zabijając 2000 (dwa tysiące) ukrytych tam osób.

Ja wiem: jeśli ktoś po raz pierwszy trafia na te informację, to ma teraz spory WTF. Zatem jeśli chcecie nadgonić z faktami zapraszam do mojego długiego wpisu na ten temat oraz do literatury na dole tego wpisu, który teraz czytacie.

Ludobójstwo skończyło się po stu dniach i co stało się z „grzesznymi” księżmi? Nie ma niespodzianki, bo zdradziłem to już w tytule wpisu. Znaleźli schronienie w innych parafiach, głównie w Europie (Francja, Belgia, Włochy).

Po ludobójstwie, w którym Tutsi ostatecznie dało odpór Hutu, nastąpił eksodus sprawców. Każdy uciekał gdzie mógł. Większość uciekła na własnych nogach do Kongo, ale kler stać na bilet na samolot. I tak oto znaleźli się w Europie (czy Kanadzie, Stanach…).

Co działo się dalej? W pierwszej kolejności głos zabrał nasz papież Jan Paweł II, który w liście do władz Rwandy domagających się wzięcia instytucjonalnej odpowiedzialności za ludobójcze czyny katolickich księży odpowiedział, że… no oczywiście, że nie. Kościół umywa od tego ręce, a grzeszni księża zostaną rozliczeni przez Boga. Tak, arcybiskup kościoła katolickiego w Rwandzie omawia ze swoim kolegą szefem rządu Rwandy (wywodzącym się z Hutu) możliwe sposoby na pozbycie się Tutsi, które kilka lat wcześniej wróciły do kraju, księża z ambon podczas katolickich mszy kościelnych, w katolickich kościołach podczas katolickich kazań wzywają do wyplenienia karaluchów Tutsi, księża nasyłają morderców na chroniące się w kościołach dzieci, kobiety i mężczyzn, księża sami zabijają ale czy Kościół Katolicki powinien coś z tym zrobić? Witaj w nowej parafii, tylko postaraj się już nikogo nie zabić, ok?

Instytucjonalnie do tej sprawy odniósł się papież Benedykt XVI. Zdarzyło się, że jedna z rocznic ludobójstwa wypadła w Wielką Sobotę. Papież napisał więc list do rwandyjskich katolików zezwalający im obchodzić te święto w innym dniu by nie konfliktować z tym smutnym dla reszty Rwandyjczyków dniem (tak, w Rwandzie już prawie nie ma katolików, ale to chyba zrozumiałe).

Dopiero w 2017 roku, 23 lata po ludobójstwie papież Franciszek najpierw namówił rwandyjskich biskupów do przeproszenia za ludobójstwo, a potem sam przeprosił podczas pielgrzymki do tego kraju.

Prezydent Rwandy, Paul Kagame i papież Franciszek (BBC)

W wymiarze prawnym wielu księży trafiło jednak przed rwandyjski sąd lub międzynarodowy trybunał karny do sprawy ludobójstwa w Rwandzie (mieszczący się w Tanzanii). Wspomniani wyżej księża, którzy zabili 2 tys. osób zostali skazani na karę śmierci przez sąd w stolicy Rwandy, Kigali. Stało się to jednak dlatego, że nie uciekli z kraju i zostali zatrzymani na miejscu. Nie wiem jaki jest stan na dziś, ale gdy 10 lat temu byłem w Rwandzie, słyszałem jedynie, że jeśli jakiś ksiądz zbiegł do Europy, to był nie do ruszenia i ani władze danego kraju, ani władze kościelne nie spieszyły się z odesłaniem go do Rwandy czy Tanzanii (jak ktoś wie coś więcej o aktualnej sytuacji, zapraszam do komentowania).

Aby być obiektywnym, trzeba też dodać, przypadek w drugą stronę: holenderski ksiądz był sądzony w Rwandzie za udział w ludobójstwie, ale po negocjacjach na szczeblu rządowym z władzami Holandii, został odesłany do Holandii i tam stanął przed sądem. Raz, że był obywatelem Holandii, więc jest to jakoś zrozumiałe, a dwa, że winą księdza było opisywanie zbrodni „w drugą stronę”: opublikował artykuły mówiące o mordach dokonanych przez Tutsi na Hutu. Tutsi po dojściu do władzy chciało go za to sądzić (w Rwandzie pomimo wielu zalet tego kraju, nie ma wolności prasy).

No i tyle. Taki mały dodatek do obecnej dyskusji, jeśli ktoś się zastanawiał co jeszcze może ci ujść płazem, jeśli nosisz sutannę.

Linkoliteratura, bo ktoś może oczywiście powiedzieć, że to tylko blog, pewnie uprzedzonego fanatyka:

BBC: Rwandan genocide: Pope Francis asks forgiveness for Church failings
UNHCR: Rwanda: Involvement of members of the Roman Catholic clergy in the 1994 genocide
Uniwersytet Avila: The Catholic Church, the Rwandan Genocide, and Reconciliation

2

Konrad był w Rwandzie, Angelika jest w Rwandzie

W sieci pojawił się nowy blog, prowadzony przez polską wolontariuszkę, która właśnie dotarła do Rwandy. Będę się mu przyglądał 🙂

Ciekaw jestem na ile nazwa tego bloga – „Angelika w Rwandzie” – to nawiązanie do mojego byłego bloga „Konrad jest w Rwandzie”? 🙂 Nie znam Angeliki ale mam poważne przeczucie, że o mnie słyszała (jest wolontariuszką fundacji prowadzonej przez moją dobrą przyjaciółkę Gosię).

0

Dziś będę w TVP Polonia

Nie wiem czy rozsądnie robię pisząc o tym już teraz – przed kamerą zawsze się stresuję, na dodatek jestem teraz przeziębiony, a nagranie dopiero się odbędzie – ale co tam. Dziś (czwartek 10 XI) o 22.05 w TVP Polonia będzie jakiś reportaż na temat wolontariatu w Rwandzie. Dokładniej, będzie dotyczył wolontariatu skierowanego do rwandyjskich dzieci, ale i mnie poproszono o wypowiedź. Ma być ponoć krótko, góra minuta. Zobaczymy.

Jeśli ktoś przegapi, może potem obejrzeć to tutaj. No ja nie obejrzę – potrzebny jest silverlight, a ten jak wiadomo na Linuksie nie występuje. Pewnie zobaczę u kogoś znajomego.0

Film o Rwandzie dziś w TVP1

Dziś (a może już jutro bo 10 minut po północy) w programie pierwszym TVP będzie można obejrzeć film Pieska Śmierć (Shooting Dogs). Film opowiada o wydarzeniach, jakie rozegrały się w czasie ludobójstwa w Rwandzie (ale nie jest oparty na faktach, choć o ile pamiętam osoby, które w nim zagrały to między innymi prawdziwi świadkowie tamtych wydarzeń).

Film już widziałem. Filmów o Rwandzie jak wiecie widziałem dużo, a ten właśnie uważam za jeden z lepszych (jeśli nie najlepszy). Dlatego polecam i sam też chętnie ponownie obejrzę.0

Sentymenty

Różne ścieżki zaprowadziły mnie właśnie na mój stary blog o Rwandzie i tam trafiłem na swój wpis, w którym rozpaczam, że z Rwandy będę musiał wrócić. Zupełnie nie pamiętałem tego wpisu, tak jakby pisał go ktoś inny. Ale to wszystko co w nim jest to prawda, choć o niej zapomniałem.

Przeczytałem w całości i jakoś się smutno znów zrobiło. I jeszcze ten fakt, że o tylu rzeczach się najzwyczajniej zapomina. Taki cytat:

„…w bucie znów musi uwierać mnie niewygodny, laterytowy, brązowo ? czerwony, cieplutki, szorstki kamyk.”

Faktycznie, milion razy potrząsałem wtedy nogą by ten kamień wyrzucić, a teraz go nawet nie pamiętam 😐0

Książka Dzisiaj Narysujemy Śmierć już dostępna w sprzedaży! Warto ją kupić właśnie dziś

Książka o Rwandzie "Dzisiaj Narysujemy Śmierć", która powstała z moim małym udziałem, o którym już pisałem tutaj trafiła właśnie do księgarni. Cena jej wacha się pomiędzy 30 a 40 złotych. Ja właśnie chwilę temu kupiłem dwa egzemplarze – jeden dla mnie, jeden na prezent 🙂 Książkę mam także w formacie PDF na dysku, otrzymałem za darmo od autora, ale uważam, że warto mieć na półce coś w pewnym sensie "swojego" 😉

Jeśli ktoś chciałby ją także kupić, polecam aby zrobić to dziś jeszcze przed północą. Trwa właśnie Dzień Darmowej Dostawy – wymienione sklepy wysyłają zamówiony towar bez doliczania opłat za wysyłkę. Kupiłem w księgarni KDC.pl. Wysyłka tam faktycznie jest za darmo, a książka mimo o jest o jakieś 7 złotych tańsza niż w sklepie internetowym wydawcy. 

To tyle 🙂 Idę tymczasem czekać na dostawę i kupować kolejne prezenty na zbliżające się święta. 

0

No dziękuję bardzo ;)

Baczność! Ilu z Was czyta ten blog, ręka do góry. Ilu z tych z ręką u góry wie, że byłem w Rwandzie i interesuje mnie wszystko co z nią związane? Sporo, prawda?

To dlaczego nikt mi nie zameldował wczoraj, że w środę przed północą na TVP.INFO będzie (teraz już był) film dokumentalny o Rwandzie, o ludobójstwie i do tego kręcony w większości w Nyamata – miejscowości, w której mieszkałem będąc w Rwandzie?! 🙂

Na szczęście sam codziennie sprawdzam przed północą co leci na tym kanale, bo to jest pora w której emitują filmy dokumentalne o sprawach międzynarodowych. I programu nie przegapiłem.

Ale jakby ktoś widział w przyszłości coś o Rwandzie, dajcie jakiś cynk 😉 Przynajmniej zapowiem na blogu i obejrzymy w większym gronie.

A na pocieszenie dla tych, którzy nie widzieli wyżej omawianego filmu, inny film. Całkiem niezła gratka, zwłaszcza dla mnie, bo kręcony w Nyamata Teleservice Centre – miejscu gdzie pracowałem 🙂 W filmie występuje nawet mój „szef” Paul 🙂

0

Książka o Rwandzie z moim (małym) udziałem

Pamiętacie plany abym blog Konrad Jest w Rwandzie wydał w postaci książki? Nie wydam go na 100%, ale nie wszystko stracone.

Za niecały miesiąc na rynku ukaże się książka Wojciecha Tochmana (tego pana być może kojarzycie z innych książek – reportaży lub prowadzenia kiedyś programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”) pod tytułem „Dzisiaj narysujemy śmierć”.

Będzie to reportaż dotyczący ludobójstwa w Rwandzie, a raczej tego jak my, Europejczycy mamy się do tego wydarzenia i czy powinniśmy się poczuwać do jakiejkolwiek odpowiedzialności za nie.

O tym, że książka zostanie wydana wiem z dwóch maili od pana Wojciecha.

W pierwszym mailu dostałem pytanie czy zgadzam się aby fragmenty mojego bloga trafiły do treści książki. Odpowiedź mogła być tylko jedna! 🙂 „Zostawię pomnik trwalszy niż ze spiżu”, co prawda będzie to tylko pomniczek, ale nie ukrywam, że było jednym z moich marzeń jakkolwiek trafić do świata literatury. Używam tu słów pewnie zbyt podniosłych (nie wiem ile w książce będzie cytatów ze mnie, pewnie mało), ale uwierzcie, że się cieszę 🙂

Kilka dni temu dostałem drugi mail w którym Wojciech Tochman informuje, że 28 listopada o godzinie 19.00 w Warszawie (Audytorium, gmach starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, główny campus, przy Krakowskim Przedmieściu) odbędzie się premiera książki. Niestety to trochę daleko z Białegostoku i pewnie mnie nie będzie, ale jak ktoś jest z Warszawy to zapraszam w imieniu pana Wojciecha. Danuta Stenka i Krzysztof Majchrzak będą czytać w czasie spotkania fragmenty książki. W sieci trafiłem na informację, że podobny odczyt odbył się już na początku września i treść była druzgocąca. Tym bardziej nie mogę doczekać się kiedy książkę sobie kupię!0

Ale się walnąłem

Tydzień temu pisałem, że trwają wybory w Rwandzie. Zmylił mnie człowiek, który odezwał się do mnie na maila, że właśnie poleciał do Rwandy fotografować wybory (a pisał to ponad tydzień temu).

Wybory w Rwandzie odbywały się oczywiście wczoraj. I jeśli się nie mylę przeciągnięte zostały na poniedziałek.

W ramach rekompensaty podrzucam link do ciekawego tekstu.0

Tak wygląda i mówi Paul Barera z Rwandy

Jeśli ktoś jeszcze pamięta, Paul Barera był moim szefem w Rwandzie. To z nim cały czas pracowałem, mieszkałem w jednym domu i na niego co chwila narzekałem 😉

Paweł Makowiecki podesłał mi link do filmu, gdzie Paul wypowiada się, więc możecie go nie tylko zobaczyć, ale i posłuchać. Opowiada o tym, jak w Nyamata (przypominam, że to miasteczko w którym mieszkałem) ludzie dzięki telecentrum (przypominam, że to miejsce gdzie pracowałem) nie muszą już jeździć do stolicy by zapłacić za prąd, a mogą to zrobić na miejscu.

Paul Barera on mobile phones and sustainable telecentres from CTA on Vimeo.0

Gęstnieje sytuacja w Rwandzie

Podobnie jak w Polsce, także w Rwandzie zbliżają się wybory prezydenckie. Z tego też powodu atmosfera wokół tego kraju, a także w nim staje się coraz bardziej gęsta. Bez obaw, jestem pewien, że po wyborach wszystko wróci do normy.

Im więcej obserwuję rwandyjską demokrację, tym bardziej jestem przekonany, że jest to demokracja na wzór kremlowski. Od dziesięciu lat ten sam prezydent, który także i w tych wyborach będzie startował i jestem pewien, że w nich zwycięży. Także podobnie jak w Rosji Putin/Miedwiediev oficjalnie cieszy się wysokim poparciem wśród obywateli, i podobnie jak w przypadku władz rosyjskich, nawet jeśli jest krytykowany za łamanie praw człowieka (The Economist napisał kiedyś, że nawet w rządzonym przez Mugabe Zimbabwe obywatele mają większe swobody wypowiedzi), to wszyscy równo przyznają, że w kwestiach ekonomii i gospodarki nie ma nic do zarzucenia, a inne kraje mogłyby z Rwandy brać przykład (nawet przez Polskę jakiś czas temu przewinęła się fala artykułów zachwycających się rozwojem tego kraju, a i ja co nieco też o tym pisałem).

To co skłoniło mnie do napisania tego wpisu, to aresztowanie kilka dni temu amerykańskiego prawnika w Rwandzie, które pokazuje w całości jak wygląda obecna sytuacja w Rwandzie i jak wygląda przywiązanie Paula Kagame do urzędu prezydenta.

Prawnik ów to Peter Erlinder, dość kontrowersyjny pan, który lubi podejmować się spraw, które w oczach opinii publicznej są skazane na przegraną. Swego czasu pomagał obywatelowi Kanady oskarżonemu (i skazanemu) o wspieranie al-Quaidy. Ostatnio dowodzi grupą prawników broniących przez międzynarodowym trybunałem ludzi oskarżonych o ludobójstwo w Rwandzie.

Został aresztowany w maju 2010, tuż po tym jak wylądował na lotnisku w Kigali, gdzie przyleciał bronić przed więzieniem rywala w prezydenckim wyścigu Paula Kagame, Victoire Ingabire wtrąconego do więzienia po oskarżeniu o wspieranie ruchów dążących do ponownego ludobójstwa w Rwandzie.

Tu mi się przypomina jak będąc w Rwandzie słyszałem, że wszyscy wspierają w tym kraju prezydencką partię RPF, bo jeśli ktoś jej nie wspiera od razu pojawia się podejrzenie o związki z ludobójcami. Tu też mi się przypomina Putin, który w podobny sposób czyścił opozycję przed wyborami parlamentarnymi czy prezydenckimi wtrącając jej członków do więzienia pod zarzutem działań antypaństwowych.

No więc Peter Erlinder nie godzi się na to by Paul Kagame przed wyborami prezydenckimi wsadzał do więzienia swojego wyborczego rywala, więc leci do Rwandy by go z tego więzienia wydostać. Czeka go jednak niemiła niespodzianka (choć nie do końca niespodzianka, bo był o tym przed przylotem uprzedzany): na lotnisku zostaje aresztowany pod zarzutem negowania faktu, że w 1994 doszło w Rwandzie do ludobójstwa.

Podobnie jak my mamy coś takiego jak kłamstwo oświęcimskie, za które można trafić do więzienia, podobnie w Rwandzie jest prawo, które zabrania twierdzić, że wcale nie było ludobójstwa. Jest to dość rozsądne i na takie ograniczanie wolności słowa się godzę.

Czy Peter Erlinder jednak faktycznie twierdzi, że do ludobójstwa nie doszło? Byłoby to nieco dziwne, biorąc pod uwagę, że przez trybunałem w Tanzanii broni ludzi z „plemienia” Hutu oskarżonych o owe ludobójstwo.

Otóż właśnie. Erlinder nie zaprzecza, że do ludobójstwa doszło, ale jedynie stwierdził, że „nie jest właściwym oskarżanie o przemoc tylko jednej ze stron konfliktu” („He doesn’t deny massive violence happened but contends it’s inaccurate to blame just one side.”). A stwierdzenia tego się dopuścił… w czasie obrony Hutu przed międzynarodowym trybunałem w Tanzanii.

Tu mi trochę witki opadają. Że nie tylko Hutu w czasie ludobójstwa zabijali Tutsi, ale także Tutsi w ramach odwetu zabijali Hutu czytałem w książkach wypożyczonych w rwandyjskiej bibliotece. Także w Rwandzie na ulicy słyszałem, że są teorie obwiniające Paula Kagame o rozpętanie ludobójstwa (choć są przez Rwandyjczyków odrzucane i także przeze mnie). Jakby nie było to należąca do Paula Kagame partia (a wtedy ugrupowanie zbrojne) RPF ostatecznie zwyciężyła walki w czasie ludobójstwa i albo wybiła albo wypędziła z kraju Hutu.

Tak więc Erlinder chyba nie powiedział nic, co by nie było prawdą (choć tu się nieco zasłonię tym, że być może cytat z jego wypowiedzi nie jest dokładny, a przytaczam go za Yahoo News). Ponadto nawet jeśli skłamał, czy obrońca, który przed sądem stwierdza, że jego klient nie jest do końca winien swojej winy, może zostać pociągnięty za to do odpowiedzialności?

W więzieniu (a właściwie areszcie) siedzi więc teraz nie tylko rywal Paula Kagame w wyborach prezydenckich, ale także adwokat owego rywala. Trochę mi szczęka opada jak doczytałem, że za swoja wypowiedź Erlinder może zostać w Rwandzie skazany na 25 lat więzienia.

Stany Zjednoczone już zaapelowały do rządu Rwandy o uwolnienie prawnika (Peter Erlinder jest obywatelem USA) jednak z jednej strony apel nie jest jakoś wyjątkowo silny, z drugiej strony wiem z obserwacji polityki Paula Kagame, że póki co uwolnienia na pewno nie będzie. Może po wyborach, ale póki co na pewno nie.0

Kurcze, może jednak książka?

Włączyłem wczoraj na chwilę Gadu Gadu (co otstatnio robię bardzo rzadko, nie wiem czemu ale co minutę mnie rozłącza) i wyskoczyło mi okienko z takim tekstem:

„Witaj, jestem studentką II roku dziennikarstwa, chciałabym napisać o Panu reportaż, jeżeli oczywiście uzyskam Pana zgodę”

Nie powiem, takie coś naprawdę nieźle łechcze 🙂 Troche nieufnie – podejrzewałem, że to może być jakaś podpucha – odpisałem, ze nie ma problemu i od słowa do słowa jak w poprzednich przypadkach doszło do tego, dowiedziałem się, że jak zwykle chodzi o Rwandę i że na maila dostałem listę pytań, na które właśnie przed chwilą dość szybko odpisałem.

Pytania zawsze są te same: co jadłem, jakie wrażenia, gdzie mieszkałem… To wszystko już opisywałem na poprzednim blogu, więc odpowiadanie na pytania sprowadziło się do pomocy w wyszukaniu moich tekstów i wklejenia linków do treści odpowiedzi.

…a teraz kurde siedzę i zaczytuję się we własnych wpisach. Muszę nieskromnie przyznać, że nawet mi się podobają. 🙂 Większość niestety już nie pamiętałem, więc czytałem jak opowieści kogoś innego. Pamiętacie na przykład tekst o jajecznicy? Ja nie pamiętałem, nie pamiętałem nie tylko tekstu ale i samej sytuacji i na koniec lektury aż parsknąłem śmiechem.

Fajnie się to czyta. Szkoda, że tak bardzo brakuje mi czasu by złożyć to wszystko w książkę. Ale póki co zapraszam do lektury online. Przynajmniej jest za darmo 😉0

Jestem w najnowszym numerze magazynu Malemen

Informacja o mnie (i o tym co robiłem w Rwandzie) oraz zdjęcie nie zajmują wiele miejsca, raptem kawałek 89. strony magazynu Malemen, jednak tradycyjnie zamieszczam na blogu wszelkie lanserskie 😉 informacje tego typu 🙂 Jeśli ktoś jest zainteresowany, Malemen-a można już dostać na przykład w Empikach.

W artykule opisania są także inni wolontariusze, między innymi mój znajomy, Fabian, mąż Karoliny, która było w mojej grupie ludzi rozsyłanych przez MSZ po świecie.0

W Rwandzie znów wybuchły granaty (aktualizacja)

Nadal twierdzę, że Rwanda obecnie jest bardzo bezpiecznym krajem, ale muszę przyznać, że nie wiem czy w tym roku nadal jest tak samo.

4 marca 2010 w podobnym czasie, około godziny 20:00 wybuchły w różnych częściach Kigali dwa granaty, oznacza to więc że musiała to być jako tako zorganizowana akcja. Nic nie wiadomo o ofiarach, ale ambasada USA w Kigali apeluje do wszystkich Amerykanów przebywających w Rwandzie o rejestrację „na wszelki wypadek”.

Rok temu jak pisałem tutaj także wybuchł jeden granat. Przypominam, że 6 kwietnia przypada rocznica rozpoczęcia ludobójstwa w Rwandzie, więc jest to zawsze okres bardziej narażony na takie incydenty.

Dodatkowo latem tego roku odbędą się w Rwandzie wybory prezydenckie. Pamiętacie jak opisywałem wybory parlamentarne jakich byłem świadkiem w tym kraju? Były bardzo kolorowe, wesołe i na maksa bezpieczne (wszędzie roiło się od międzynarodowych obserwatorów).

Wybory prezydenckie jednak uważane są za okres podwyższonego ryzyka. To dopiero drugie takie wybory od czasu ludobójstwa, z więzień właśnie powoli wychodzą skazani, więc nikt do końca nie wie  jak to wszystko się odbędzie. Ale raczej nie przewiduje się dużego niebezpieczeństwa, co najwyżej incydenty jak ten sprzed kilku dni.

Aktualizacja: W wyniku wybuchu granatów sprzed tygodnia zostało rannych 16 osób, aresztowano już podejrzanego.0

Jest sobie taki kraj w środku Afryki

Jest sobie taki kraj w środku Afryki, w którym co prawda dzieci biegają boso po podwórkach przed nierzadko glinianymi chatkami, gdzie tygodniowy brak prądu nie jest żadnym powodem by robić z tego jakieś halo, ale i tak od tego kraju możemy wiele się nauczyć, wiele mu zazdrościć, a już zwłaszcza podejścia rządu tego kraju do kwestii informatyzacji i internetu.

Takie właśnie przemyślenie, zresztą nie pierwszy raz, naszło mnie przed chwilą, gdy odkryłem, że na Twitterze można już śledzić co ma światu do powiedzenia rwandyjski rząd. Sprawdźcie sami: twitter.com/RwandaGov0

Malaria już mi nie grozi (raczej)

Wiecie, że to już ponad rok od kiedy wróciłem w Rwandy? Wiem, że nie wiecie, to znaczy teraz jak to napisałem pewnie  sobie przypomnieliście, że faktycznie rok temu mniej więcej płakałem na poprzednim blogu  jaka to Polska jest zimna, ludzie nieludzcy a problemy zachodniego świata abstrakcyjne.

Ja jednak sobie dokładnie wszystko liczę i wszystko dobrze pamiętam. To 13 listopada rok temu zakończył się mój pobyt w Rwandzie.

To z kolei oznacza, że jestem teoretycznie wolny od malarii. Wspominałem już o tym wiele razy w czasie pobytu w Afryce, ale nie wszyscy wiedzą, że malaria może się objawić jeszcze przez rok po zarażeniu. Tak więc jeśli ktoś z Was w te wakacje odwiedzał Egipt, Indie czy inne kraje tropikalne i jeśli właśnie odczuwa dreszcze, ma poty i wysoką gorączkę (lub któryś z innych objawów, więcej informacji znajdziecie na przykład tutaj), to wcale nie musi oznaczać, że złapał świńską grypę 😉 To może wciąż być pamiątka z wakacji.

No ale dla mnie to już nie grozi. Teoretycznie, bo podejrzewam, że zarodźce malarii raczej luźno podchodzą do naszego ludzkiego kalendarza i wyciągają kopyt (czy może lepiej: nie wyciągają witek) w równe 365 dni po wprowadzeniu się do naszego organizmu. Póki co czuje się jednak dobrze, malarii już się nie boję, grypy zresztą także 🙂

* * *

Co jeszcze u mnie?

Nadal większość czasu spędzam na robieniu stron internetowych. Wpadam niestety w lekką panikę, bo kończą mi się stałe zlecenia i od połowy grudnia prawdopodobnie nie będę miał już co robić. Jeśli ktoś z Was więc szuka pomocy z WordPressem lub ogólnie tworzeniem stron, zapraszam do działu kontakt 😉

W tym tygodniu trochę pozwiedzam. Jutro mam kontrolę pooperacyjną w Zakopanem, ale jako, że już po prostu nie znoszę tego miasta i nie mógłbym tak po prostu przejechać całą Polskę, posiedzieć w szpitalnej poczekalni, dać się obmacać i znów przejechać całą Polskę, jadę (a właściwie jedziemy) na mini urlop. W Zakopanem spędzimy tylko kilka godzin, a zaraz potem jedziemy dalej do Łukasza do Żywca na kilka dni. Na pewno będzie fajnie 😉0

To był naprawdę pechowy piątek trzynastego

W piątek trzynastego obudziła mnie na TVN24 informacja o wypadku samolotu w Rwandzie. Nie spodziewałem się jednak, że całe zdarzenie miało dalszą, równie pechową historię.

Fajnie, że telewizja w końcu coś powiedziała o Rwandzie (choć z drugiej strony chyba niezależnie od opisywanego miejsca, gdy rozbija się samolot zawsze o tym mówią). Nie miałem jednak złudzeń i wiedziałem, że raczej za kilka dni nie usłyszymy wyjaśnień co było nagrane na czarnej skrzynce i jaki był faktyczny powód rozbicia się samolotu. Chyba za mało ofiar na to, by wygryźć trochę antenowego czasu dla tego zdarzenia, więc media nadal będą się trzęść ze strachu przed grypą.

Samolot się rozbił zaraz po starcie – to wiemy z TV. Pilot zgłosił awarię zaraz po oderwaniu się od pasa startowego i usiłował od razu wylądować. Całość telewizyjnej relacji skończyła się na tym, że samolot nie wyhamował przed terminalem i wbił się budynek na wysokości loży dla VIPów. Wielu rannych, w tym piloci i jeden martwy pasażer. Czarna skrzynka i jej zapis ma zdradzić prawdziwy powód awarii.

Postanowiłem więc sam pogooglać nieco o tym zdarzeniu i to co znalazłem to prawdziwy sajgon 🙂 Całkiem spora dawka czarnego humoru, nawet jak na piątek trzynastego.

Otóż karetki oczywiście zabrały rannych do szpitala (King Faisal Hospital, wierni czytelnicy pamiętają zapewne moje relacje z mojego pobytu w tym miejscu). Nie było to łatwe, bo samolot tak niefortunnie  wbił się terminal, że jeden z pilotów był dłuższy czas uwięziony we wraku.

OK, co powiecie na to, że gdy karetka w końcu załadowała owego pilota, po drodze do szpitala potrąciła motocykl? Trzynastkowy pech?

A co powiecie, jak dodam, że owa jedna karetka potrąciła jeszcze jeden motocykl? Mi tutaj przychodzi na myśl rwandyjski ruch na ulicach. Tak, tam naprawdę jadąc motocyklem ma się serce w przełyku.

Uwaga, to jeszcze nie koniec. Nadal ta sama karetka, nadal wioząc tego samego pilota potrąciła jeszcze dwóch pieszych! Tak: suma wszystkich trafień – dwa motocykle i dwóch pieszych. No to już naprawdę nie wiem jak skomentować. 🙂

Niestety cała może zabawna sytuacja skończyła się tragicznie dla jednego z pieszych, który owego piątku nie przeżył. Można go więc chyba doliczyć do liczby ofiar katastrofy lotniczej.

Jesli ktoś nie może uwierzyć w to co opisałem (jak jedna karteka może potrącić w sumie 4 osoby podczas gdy z lotniska do szpitala się jedzie obwodnicą miasta?) tutaj jest oryginalny artykuł. 0

Co słychać w Rwandzie?

Odezwał się do mnie przed chwilą na email człowiek. Początek listu taki jak zwykle: „Trafiłem na Twojego bloga o Rwandzie i mam nadzieje, że mi pomożesz…” i tu zawsze następuje wypis potrzeb. Ktoś szuka informacji o ludobójstwie, ktoś szuka informacji o jakiejś osobie, ktoś szuka informacji o możliwości wyjechania…  Tym razem chodziło o szukanie kontaktu do Rwandy. Ruszyłem się z łóżka i zajrzałem do szafki po stare notesy, jakie miałem ze sobą w tym kraju. I się zaczęło 😉

Kontakt przekazałem już mailem, ale notesy sprawiły, że odżyły po raz kolejny stare wspomnienia. Wszystkie moje zapiski z tego kraju: lekcje kinyarwanda, rysunki jakie sobie rysowaliśmy z Nelly (przypominam, że z Nelly rozmawialiśmy bardzo dużo, choć Nelly nie znała żadnego języka, jakie znam ja i vice versa więc sobie rysowaliśmy), podliczenia zbiórki i tak dalej…

Może to więc jest jakaś okazja by wspomnieć ten kraj i dla Was i napisać co nieco co wiem o starych przyjaciołach? Wiem niestety niewiele, ale zawsze to coś.

Nelly, Schola i Maombi

Te trzy osoby co kilka dni puszczają mi sygnały na komórkę. Ja im odpuszczam.

Maombi

Maombi

Schola

Schola

Nelly

Nelly

Innocent i Shilla

Innocent nie mieszka już w Nyamata, nie pracuje też w NTC. Szkoda, ale podobno jest teraz szefem restauracji w Kigali. Doszła do mnie też informacja że z Shillą wzieli ślub.

Paul i Pacifique

Paul i Pacifique są już oczywiście małżeństwem od prawie roku. Paul jest ważnym kolesiem, pracującym w ONZ w jakichś organach związanych z informatyzacją. NTC nadal jest jego własnością, ale nie mieszka już w Nyamata, a w Kigali.

Pacifique i Paul

Pacifique i Paul

Paul był w tym miesiącu w Europie, w Belgii. Namawiałem go by wpadł do Polski, ale się nie udało 🙂

Robert

Na koniec mój największy sukces 🙂 Jestem z tego bardzo dumny.

Robert

Robert

Robert po tym jak pracował ze mną jako tłumacz przy moich lekcjach informatyki w Rwandzie (i prowadził je razem ze mną) postanowił, że też chce być nauczycielem IT. I jak postanowił, tak robi! Został teraz całym szefem NTC (zastąpił funkcyjnie Paula) i… poszedł studiować informatykę! Niedawno był na wymianie studenckiej w Ugandzie, gdzie miał szybszy internet to sobie pogadaliśmy na Yahoo Messengerze. W czasie rozmów dziękował mi za nakierowanie go na te studia. I temu jestem taki dumny 😉

O innych osobach niestety nic nie wiem 🙁0

Za tydzień będę okazem ;)

Można mnie będzie obejrzeć na Forum Polskiej Współpracy Rozwojowej organizowanym przez Ministestwo Spraw Zagranicznych. 🙂 Po wysłaniu bodźca w postaci pytania, są szansę że zareaguję odpowiadając / opowiadając o tym jak można zostać wolontariuszem Polskiej Pomocy.

Szczegóły wszystkiego są tutaj.

Forum0

Szybki test Xubuntu

Dokładnie rok temu w Rwandzie pisałem, abyście się nie martwili, że od kiedy wylądowałem, nie dałem znaku życia. Jeśli nie pamiętacie dlaczego zniknąłem, klik w link aby sobie przypomnieć 😉

* * *

W ramach wolnej chwili i reakcji na całonocne przemyślenia co by tu zrobić, by mi system działał szybciej, wygrzebałem skądś zapasowy mini dysk (8GB) i zainstalowałem na nim na czysto system. Był to Xubuntu 9.04, czyli najnowszy stabilny.

Podkreślam, że stabilny bo po pół godzinie używania system się całkowicie zawiesił. Zareagował jedynie na przycisk restartu.

* * *

Losowe zdjęcie sprzed roku:

(Kliknij aby powiększyć)

Wydaje mi się, że to zdjęcie było już rok temu na tamtym blogu. No ale takie się teraz wylosowało.

Zdjęcie przedstawia budkę telefoniczną. Tak, ten stołek to budka telefoniczna. Jeśli ktoś che zadzwonić (chłopak w białej koszuli) podchodzi do telefonisty (chłopak w kurtce). Telefonista podaje mu telefon, a dzwoniący dzwoni. Potem się sprawdza na ekraniku ile kosztowała rozmowa i przechodzimy do zapłaty.

* * *

Czekam na odzew od Was co Wy na takie dodawanie zdjęć i wspominanie starych wpisów. Czytacie je, czy mam sobie darować? 🙂

0

Wchodźcie, wchodźcie, siadajcie…

Kolejne wpisy już podaję. Dla każdego wystarczy.

Proszę się nie bać, każdemu starczy miejsca. Co prawda Google Analytics mówi, że byliście tu już 218 razy (całkiem nieźle jak na start bloga, na którym właściwie nie pojawił się jeszcze żaden konkretny wpis), ale spodziewam się milionów więcej gości. I tyle miejsc naszykowałem.

Nawiasem mówiąc oddźwiernego Google Analytics będę musiał zmienić na jakiś inny, bo mi się jego interfejs nie podoba. Chyba zainstaluje stary, sprawdzony stat24.pl.

Gdzie na środku stołu usłyszałem komentarz, chyba tig3ra czemu tu tak oklepanie zwyczajnie. Standardowy Kubric jako temat graficzny. Otóż to i tak ma na razie być 🙂 Z premedytacją nie zmieniam na razie na żaden inny, bo chcę sobie wybrać coś dobrego, ale i pasującego do charakteru bloga. A że jeszcze nie wiem jaki blog do końca charakter będzie miał, to i spokojnie czekam ze strojeniem jego.

Ale chyba faktycznie za kilka dni podmienie na coś innego, z zastrzeżeniem, że będzie to design nadal tymczasowy. Sam przecież ostatnimi dniami dorabiam sobie na upiększaniu i odpicowywaniu WordPressa innym ludziom (nieskromnie powiem, że z WordPressem umiem już zrobić prawie wszystko), więc wypada zrobić coś ponad przeciętną. A na razie niech szewc bez butów chodzi 🙂

OK, kończmy na razie z tymi przystawkami. Niedługo napiszę Wam coś ważnego, tylko, że jeszcze nie wiem jak to wyrazić 🙂

* * *

Wczorajszy program na NatGeo o Rwandzie przegapiłem 🙂 Ale pocieszam się, przecież widziałem to już przecież na własne oczy 🙂0

National Geographic Channel / 23:00 / dziś / Rwanda

Jest taki program na National Geographic, w którym dwóch gości jedzie motorami przez Afrykę. We wczorajszym odcinku wjechali z Ugandy do Rwandy i odwiedzili park narodowy z gorylami.

Nie wszystko jeszcze stracone, bo w dzisiejszym odcinku nadal będą w Rwandzie. Właśnie wyjechali do stolicy – Kigali. Zachęcam do oglądania. Dziś chyba będą poruszane tematy ludobójstwa.

Wiem, że tego bloga czyta (przynajmniej taką mam nadzieje) wiele osób, które czytało mojego wcześniejszego bloga Konrad Jest w Rwandzie.

* * *

Przepraszam wszystkich komentujących poprzednie wpisy. Komentarze nie pojawiały się, dopóki nie zaakceptowałem ich w panelu administracyjnym (a nie dostawałem żadnej informacji na maila, że jakiś komentarz czeka na akceptację). W trosce o dobro czytelnika i dyskusji (i moje) zmieniłem to ustawienie i teraz komentarze powinny pojawiać się od razu. Spróbujcie 😉0