Clair Patterson, człowiek, o którym zapewne nigdy nie słyszeliście, a być może zawdzięczacie mu to, że żyjecie

Pan powyżej to właśnie Clair Patterson, nawet wikimedia nie mają lepszej jakości jego zdjęcia niż ta miniaturka. Nigdy nie dostał Nobla i nie uzyskał sławy poza światem naukowym (a i w nim jest też mało znany, gdy Nature publikował o nim artykuł, napisano o nim she myśląc, że skoro Clair to musi być kobieta).

Ktoś z was pamięta jeszcze paliwa ołowiowe? To właśnie ten pan stoczył samotną walkę, wbrew koncernom i z kłodami rzucanymi mu pod nogi przez świat naukowy by pozbyć się ołowiu z paliw.

Ołów zaczął być dodawany w latach dwudziestych do paliwa gdy odkryto, że pozytywnie wpływa na redukcję stuków w tłokach. Przy okazji jego produkcji od wdychania oparów ludzie ginęli w liczbie po kilku dziennie, a jeszcze więcej stawała się warzywami po nieodwracalnym uszkodzeniu układu nerwowego.

Problem z ołowiem jest bowiem taki, że akumuluje się w naszych organizmach (w ogóle nie jest wydalany), a większe ilości powodują właśnie silne skutki neurologiczne. Ogólnie mówiąc, nasz układ sterowania jakim są neurony po kontakcie z ołowiem odmawia posłuszeństwa z losowymi skutkami: w zależności gdzie akurat „uderzy” albo dostaniemy zawrotów głowy, albo zatrzyma się serce, albo zmienimy się właśnie w warzywo.

Produkcja dodatku etylowego na bazie ołowiu to jednak duży biznes, więc firmy robiły to w najlepsze cały czas zaprzeczając jakimkolwiek problemom. Było to na tyle cyniczne i wyrachowane, że nijaki Thomas Midglet, odkrywca korzyści z etylenu dla silników spalinowych, choć sam uległ zatruciu ołowiem i dobrze wiedział, że niemal nie przepłacił tego życiem, nadal zapewniał, że wszystko jest ok. Był bowiem równocześnie szefem firmy Ethyl – największego producenta ołowiowego dodatku do paliwa.

Midglet zasługuje tu na dygresję: pewnego dnia postanowił po cichu wymiksować się z ołowiu wiedząc jak fatalny jest to pierwiastek i zaczął pracować nad czymś innym. I… wynalazł freon, który rozwalił nam warstwę ozonową. Jeśli jeszcze nie uważacie, że Midglet to partacz wszechczasów, to wiedzcie, że wynalazł on też dźwignię do podnoszenia się z łóżka, w której linki się zaplątał i udusił.

Firma Ethyl nadal istniała i truła nam środowisko, ludzie nadal wdychali ołów ze spalin i akumulowali go w swoich organizmach i wtedy przyjrzał się mu Patterson. Dość późno, bo dopiero po 40 latach od wynalezienia etylu (dokładniej: czteroetylku ołowiu ale w skrócie nazywa się go właśnie etylem a paliwo z jego zawartością etyliną) ktoś na serio zaczął badać jakie są jego skutki działania. Wcześniej wszystkie prace były finansowane przez koncerny paliwowe i wychodziło z takich badań, że jest to związek super fajny.

Patterson się z tym nie zgadzał. Badał szkodliwość i naciskał by wycofano go z paliwa. Koncerny paliwowe to jednak wielkie ryby i dość szybko rządowe instytucje dziwnym zbiegiem okoliczności przestawały finansować jego badania. W tym także instytucje mające stać na straży zdrowia obywateli. Pojawiały się naciski i próby przekupstwa by Patterson stracił swoją posadę na uniwersytecie. To się nigdy nie stało, ale choć miał wielki dorobek naukowy w badaniach nad ołowiem, tracił posady w kolejnych państwowych komisjach zajmujących się przemysłem i zdrowiem.

Ostatecznie mu się udało i od lat 90tych nie produkuje się paliw z ołowiem, nieco później wycofano go także z farb i puszek na żywność. Ale czy ktoś z was słyszał o tym człowieku?

(To przy okazji ten sam facet, który ostatecznie określił wiek ziemi i do dziś jego obliczenia przez 50 lat nie zostały podważone).

Źródło: książka „Krótka historia prawie wszystkiego”, rewelacyjna, polecam.

0