Laptop który kupiłem, po niecałym miesiącu musiałem odesłać do reklamacji. Gdy go się wyłączyło, trzeba było odczekać 20 minut zanim dało się go znów włączyć. Wysłałbym go jeszcze raz, bo teraz jak zamknę go, po otworzeniu ekran miga i muszę nim poruszać zanim zacznie działać normalnie. Niestety to jedyny komputer jaki teraz mam, a bez komputera nie mogę zarabiać. Muszę więc się męczyć (a tak naprawdę jak jestem w domu po prostu nie zamykam laptopa).
Miesiąc temu odebrałem w promocji za złotówkę telefon Samsung Delphi z dotykowym ekranem i wysuwaną klawiaturą QWERTY. Wsunięcie klawiatury z powrotem w 3 na 10 przypadków zawiesza telefon. Radio się losowo wyłącza (mniej więcej po 2-3 minutach słuchania).
Trzecią elektroniczną rzecz jaką kupiłem pod rząd był router wifi Pentagram. Gdy przyniosłem go wczoraj do domu, musiałem jechać od razu ponownie do sklepu by wymienić na działający.
Czy ja mam takiego pecha, czy już nikt naprawdę nie dba o jakość?
Niechęć do siedzenia przy biurku i fakt, że stary komputer, którego więszość podzespołów pamięta jeszcze XX wiek zaczął się psuć, sprawiły, że ostatnie dwa tygodnie rozglądałem się za laptopem i od piątku mam już nowy sprzęt
Szukanie nie było trudne, zwłaszcza, że kryterium jakie sobie wyznaczyłem było proste: nowy, jak najtańszy ale nie netbook. I tak oto wpis ten piszę do Was z lapka, który się nazywa Acer Extensa.
Jakość laptopa jest adekwatna do jego ceny, ale nie spodziewałem się żadnych wodotrysków
Wifi działa, więc mogę sobie siedzieć teraz na łóżku i pisać, Sprzęt i tak jest dwa razy lepszy od mojego komputera stacjonarnego.
Muszę się jeszcze przyzwyczaić do nowego rozkładu klawiszy; chwilę po potrwa zanim znów zacznę pisać bezwzrokowo.
Nie podoba mi się plastik z jakiego lap jest zrobiony. Zdjęcie na Ceneo kłamie: komputer się nie błyszczy. Plastik jest szary, matowy i delikatnie chropowaty.
Wraz z laptopem zainstalowany był egzotyczny Linux Linpus i tak jak się domyślałem, przez wszystkich jest on chyba od razu wywalany
Raz, że to jakaś chińska dystrybucja, a ja nie jestem pewien czy chciałbym korzystać z dystrybucji powstającej w reżimowym państwie. Dwa, że nie ma ona domyślnie zainstalowanego środowiska graficznego. Oczywiście ludzie nie kumaci w linuksie od razu przestraszą się tego dziwngo DOSa. Nawet mi nie chciało się wgłebiać skąd wziąć pakiety Gnome/KDE, czy mają to być deb-y czy rpm-y… I tak dzień wcześniej nagrałem sobie specjalnie płytę z Ubuntu
Ubuntu zainstalowało się gładko, aplecik monitorowania poziomu bateri działa jak trzeba, aplet WiFi ładnie wyszukuje sieci.
Oczywiście musi być ccoś nie tak: ręce mi opadają jak pomyślę ile musiałem się nagimanstykować aby przesłać przez sambę pliki ze stacjonarnego Ubuntu na laptopowe Ubuntu. Wszędzie są poradniki Windows ” Linux, nigdzie praktycznie nie ma poradników Linux - Linux. Zwłaszcza, że instalacja Samby kończyła się błędami. Ale już jest ok.
* * *
OK, więc mam laptopa
Dla Was to może i dobra wiadomość: wszystkie wpisy z Rwandy powstawały właśnie na laptopie i jakość ich była na pewno lepsza niż tego co piszę do Was z domu. Może to teraz się zmieni
* P. S. *
Aha, wiedziałem, że coś zapomnę
Laptop kupiłem w sklepie białostockim (traf chciał, że nie dość, że laptop był najtańszy, to na dodatek był najtańszy w bliskim mi sklepie). Zapłaciłem za niego 1377zł.Gdy odbierałem, widziałem, że w sklepie na półce ten sam sprzęt kosztuje o 400zł więcej
Warto kupować w sieci