Wykres miesiąca

Popatrzcie na ten wykres:

Jest to wykres przedstawiający notowania funduszu Noble Fund Africa za ostatnie pół roku. Wszystko ładnie rosło aż do zamieszek w Tunezji. Potem lekkie odbicie, jednak gdy w Egipcie ludzie wyszli na ulicę, już było po zabawie.

Szkoda, że z uwagi na paraliż giełdy w Kairze fundusz ten teraz nie  jest notowany. Szkoda, bo bardzo chętnie bym go sobie kupił.

Tak, wiem, że dla większości z Was powyższy akapit brzmi kuriozalnie, ale tak to właśnie jest. Panikarze dziś najchętniej wyprzedali by wszystkie posiadane aktywa, tracąc na tym spore pieniądze. Prawda jest jednak taka, że gdy wszyscy wyprzedają coś za bezcen, to trzeba to kupować. I spokojnie czekać gdy znów wykres z pójdzie w górę.

Bo pójdzie.

A moja składka emerytalna ciągle rośnie (ponad 20% rocznie)

Nie ma chyba w Polsce człowieka, który by nie narzekał na ZUS. Nawet same władze tej instytucji wyrażają się o niej, jakby opowiadali scenariusz jakiegoś filmu katastroficznego. Wszyscy krzyczą aby zlikwidować tę instytucję. A ja ją sobie przypadkiem sam zlikwidowałem i okazuje się, że wychodzę na tym naprawdę dobrze. Nie płacę żadnych składek, a jednocześnie  nie martwię się o swoją jesień życia.

Nic dziwnego, że ZUS jest krytykowany. Policzcie sobie sami: co miesiąc trzeba płacić około 700 złotych składek (podaję liczbę dla własnej działalności gospodarczej). Ile z tego trafia na składkę emerytalną? Przyznam, że nie wiem więc dobrodusznie załóżmy, że połowa, czyli 350 złotych miesięcznie.

Jeśli będziesz pracować w ten sposób od 25 do 65 roku życia, na swoją emeryturę dasz ZUSowi 40 razy 12 miesięcy razy 350zł – łącznie 168 tysięcy złotych. Kupa kasy.

Zła wiadomość: statystycznie facet żyje na emeryturze 4 lata (średnia długość życia to 69 lat). Zatem gdybyś założył sobie, że będziesz żyć statystycznie długo, te 168 tysięcy powinieneś otrzymać z powrotem w 4 x 12 miesięcy – w 48 ratach. Miesięcznie to wychodzi 3500 zł. Odpowiedz sobie sam, czy ZUS właśnie tyle wypłaci Ci co miesiąc na starość.

Co więcej powyższe wyliczenia  podałem w założeniu, że ZUS – a dalej prywatny fundusz emerytalny – w ogóle nie inwestuje Twoich pieniędzy. Tak jakby odkłada je sobie do skarpetki. Nie lepiej, żebyś robił to sam?

Ja właśnie tak robię. Nie płacę kompletnie żadnych składek dla ZUSu (w tym niestety także zdrowotnych) i robię to kompletnie legalnie. Mam jednak specyficzną sytuację: pracuję tylko i wyłącznie na umowy o dzieło, a w tym wypadku właśnie nie odprowadzane są żadne składki socjalne. (Co ciekawe podatek też jest fajny, bo wynosi około 9%).

To daje niestety (albo stety, mi już w tej sytuacji jest całkiem dobrze) dwa minusy: Po pierwsze nie jestem ubezpieczony. Nie płacę składek zdrowotnych, więc nie jestem ubezpieczony w NFZ. To oznacza, że jeśli się przeziębię i pójdę do lekarza, muszę mu zapłacić (nie wiem ile, bo z przeziębieniami nie chodzę do lekarzy). Gorzej będzie gdy naprawdę poważnie zachoruję, ale przyznam, że raczej staram się o tym nie myśleć 😉

Drugi minus, który stał się już dla mnie plusem to brak składek na emeryturę. Nie  finansuję już tej całej bzdurnej machiny biurokratycznej, tych przysłowiowych pań w zusie co cały dzień robię sobie paznokcie 😉 Za to mam więcej pieniędzy, którymi sam sobie mogę rozporządzać. I tak właśnie robię.

Obiecałem sobie, że cokolwiek by się nie działo, jakkolwiek bym nie głodował, 25% wszystkich zarobionych pieniędzy jest nietykalna i czeka na moment, kiedy skończę 65 lat. I póki co twardo się tego trzymam.

Co więcej nie wkładam tych pieniędzy w skarpetę. Zamiast tego kupuję sobie kolejne fundusze inwestycyjne, inwestujące przeważnie dość ryzykownie w akcje. Jak sobie właśnie policzyłem tak odłożone przeze mnie pieniądze wzrosły o średnio 23% w ciągu ostatniego roku. Mi to odpowiada.

W jednym z następnych odcinków opiszę jak mam zamiar sobie poradzić – oraz jak czasem sobie radzę – z brakiem ubezpieczenia w NFZ. A może ktoś ma jakieś sprawdzone na to sposoby?

Masz za dużo kasy?

Macie pieniądze, z którymi nie wiecie co zrobić? Zastanawiacie się nad wpłaceniem ich na jakże „kuszące” lokaty po 5,5% w skali roku?

Jeśli tak to lepiej oddajcie je mi 😉 A jeśli nie, to posłuchajcie mojej podpowiedzi i przyjrzyjcie się, co się dzieje z giełdą.

Dwa i pół miesiąca temu kupiłem udziały w jednym z funduszy za 400zł i teraz mam już 500zł. Wzrost o 25%, a w skali roku wychodzi 120% (oczywiście nie wierzę abym po roku tyle właśnie miał). I jak tylko zostaje mi jakaś reszta po zakupie jedzenia (mięsne ścinki dla psów i suchy chleb) wkładam je w inne fundusze. Na razie wszystkie zwyżkują.

Oczywiście zaraz może przyjść krach, ale póki co wychodzę z założenia, że największe dno kryzysu już było (jakby patrzeć na na wykresy giełdowe wypadło ono w marcu tego roku) i teraz będzie już raczej lepiej niż gorzej.

p.s. Jasna sprawa, że jeśli ktoś z Was mnie posłucha i wtopi przez to kasę w fundusze/akcje, które zaczną spadać, to nie biorę za to żadnej odpowiedzialności. Moja porada jest na GPL 🙂 Ale pomyślałem, że warto przynajmniej zwrócić Waszą uwagę na to, że akcje/fundusze się kupuje kiedy spadają, a nie są na szczycie.