Zgłaszanie błędów jest seksi

Może nie sexy, ale przynajmniej cool 😉 To fajne uczucie jak wypełnisz formularz odnośnie buga i po kilku godzinach widzisz, że ktoś się nim zajął. Trochę uczestniczysz w projekcie, choć nawet nie musisz się znać na programowaniu.

Kiedyś tak namiętnie zgłaszałem błędy w Mozilli, że dostałem email od developerów z pytaniem czy nie chcę zaangażować się bardziej w projekt i zostać kimś w rodzaju odsiewacza duplikatów / popychacza zgłoszeń dalej. (Nie skorzystałem).

Jak siedziałem w Rwandzie, jak się nudziłem (i akurat nie grałem już w ipuzzle 😉 ) czytałem całą dokumentację do OpenOffice, porównywałem wskazówki w niej zapisane z faktycznym sposobem wykonania danej czynności w OO.o (np położenie czy nazwy przycisków w OO.o się zmieniły, a nie ujęto tego w dokumentacji) i jak tylko coś znalazłem (a znajdowałem często), zgłaszałem. Proste bugi, więc i szybko pojawiały się bug_fix-y 🙂

Właśnie wypełniłem pierwszy Bug Report dla Google Chrome i właśnie developerzy się nim zajęli 🙂

0

Różne, niezwiązane

Oto kilka rzeczy, których albo nie da się, albo nie ma większego sensu publikować w osobnych wpisach.

* * *

Sprzątam od jakiegoś czasu dyski. Jakoś tak mnie naszło, że chyba już warto trzymać katalogu, w katalogu, a w nim pliku, którego nazwa już nic mi nie mówi i nie będę raczej zanim tęsknił, jeśli go usunę bez zaglądania do niego. Udało mi się już odzyskać w ten sposób ponad 10 GB miejsca. Głównie dzięki wyrzuceniu muzyki i filmów. Oczywiście coś tam jeszcze zostało.

* * *

co20tyKlik aby zobaczyć duże. Pamiętacie te czasy, gdy cieszyło, że użytkowników Mozilli jest 5%? Dużo się od wtedy zmieniło: wtedy prowadziłem fanowską stronę o Mozilli, wtedy jak ktoś otwierał Mozillę, wybierał „Pomoc > O Mozilli > Podziękowania” widział moje nazwisko z podziękowaniami za pomoc w promocji. Kiedyś jak zakładałem stronę w całej Polsce, wg Gemiusa było 38tys użytkowników Mozilli.

Teraz Mozilla ma już ponad 50% rynku, a ja jej główne wydanie – Mozillę Firefox – odradzam.

* * *

Wczoraj coś mi padło. W komputerze. Albo zasilacz nie podawał prądu do dysków, albo płyta główna dysków nie widziała.

Nie wnikałem i przełożyłem dyski do nowego (tzn starego, ale nie używanego) komputera, co stoi pod stołem i czasem sobie z niego biorę jakieś części, ale głównie stoi.

Ubuntu ruszył bez zgrzytu. Powiedział mi tylko, że widzi, że zmieniłem kartę graficzną, ale że spoko i już wybrał nowy sterownik.

Dla odmiany Windows 2000 powiedział, że nie ruszy i już. Za karę już go sformatowałem. 😉

* * *

Dotarła do mnie informacja prasowa z prośbą abym ją tu opublikował. Nic dziwnego, że dotarła. Szczerze to się dziwię, że dopiero teraz ktoś postanowił w ten sposób wykorzystać mój blog (czytany średniodziennie przez 2 tysiomce średnioludzi).

Ale tak poważnie to Łukasz Skorwinder, co ma iPuzzle poprosił mnie abym powiedział Wam, że w jego puzlach dostępne są do układania teraz także historyczyne widoki Warszawy udostępnione przez Archiwum Państwowe. No to mówię.

Normalnie za takie coś to biorę 700 złotych, ale Łukasz ma publikację info za friko. Bo jak siedziałem w Rwandzie to co wieczór – na zmianę w grą w Age of Empires – układałem sobie obrazki na właśnie jego stronie 🙂 Polecam, fajna zabawa, jak już nie macie co robić przed komputerem.

0

Test rozjemca

Odkryłem kolejny fajny test prędkości przeglądarek:

http://service.futuremark.com/peacekeeper/

Choć fajny jak dla kogo. Mój Firefox 3.x testu nie przechodzi (tzn zabrakło mi cierpliwości). Firefox 3.5.x też nie chciał przejść, ale tu byłem bardziej cierpliwy. Jak widać na poniższym obrazku chyba niepotrzebnie, bo test pokazał i tak to, co już wiem: Chrome od tłustej lisiej świni i tak jest szybszy (choć nie spodziewałem się, że aż tak)

peacekeeper

0

Google Chrome coraz bardziej linuksowy

I bardzo dobrze. Mam obecnie wersję 3.0.197.11 i z wersji na wersję (Ubuntu sam mi pobiera aktualizacje i robi to często) widzę kolejne zmiany.

Zniknęła gnomowa dekoracja okna (teraz już jest tak jak pod windows, czyli zakładaki znajdują się na pasku tytułu), powoli ruszają pluginy. Na szczęście nie są domyślnie włączone, bo zdarza się, że strona z flashem się nie ładuje albo się wywala. Ale grunt, że już się rusza 🙂

Kiedyś byłem fanem Mozilli, a teraz mi jest zwyczajnie głupio, że brałem udział w promowaniu takiej tłustej bestii. Przed chwilą robiłem sobie małe testy:
Czas uruchomienia Ubuntu do ekranu logowania: 57 sekund
Czas od zalogowania do wyświetlenia pulpitu: 24 sekundy
Czas uruchomienia Firefoksa: 22 sekundy, czas uruchomienia Chrome: 7 sekund.

O prędkości działania obydwu nie wspomnę. (Bo już pisałem)

0

A teraz cisza!

Każdy się chce dam dostać. Może nie każdy jawnie to przyzna, ale nikt by nie pogardził możliwością znalezienia się tam. Sprostać wyśrubowanym wymogom, okazać najwyższe standardy – byłoby się czym chwalić i napawać podczas gdy spoczywać na nas będzie zawistny wzrok konkurencji, mówiącej, że tak naprawdę nie o to przecież chodzi.

Jednak ostatecznie to my sami wybierzemy tego naszego najlepszego kandydata. Kto nim będzie? Pozwólcie, że na chwilę oleję fakt, że trwa właśnie cisza wyborcza i wyraźnie pokażę, kto według mnie powinien zasłużyć na miano najlepszego. Ba! Więcej: będę was jawnie namawiał do takiego samego wyboru, jakiego dokonam ja.

Każdy chce się tam dostać. Oczywiście chodzi mi o stronę Chrome Experiments. Kilka przykładów tego, jak już wkrótce może wyglądać surfowanie po internecie i zarazem kilka przykładów dlaczego niby mielibyśmy wybrać przeglądarkę Google Chrome. Przyznam, że stronę tą pierwszy raz zobaczyłem tydzień temu, ale od razu zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Świetne zabawy z interfejsem za pomocą javascript i nie istniejącego jeszcze języka HTML 5.

Wrażenie niestety połowiczne, bo u mnie, na Linuksie strona cholernie się tnie. Tymczasem widziałem jak chodzi to pod Windows i to nie tylko na Google Chrome, ale i Firefoksie (Internet Explorera na szczęście gość, który mi to prezentował nie odpalał).

Trzeba było znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczegóż to u mnie, na w końcu nie najgorszym (ale i nie najlepszym) komputerze strona zachowuje się jakby przeglądarka miała czkawkę. Procesor 1,3 GHz, 500 MB RAM, karta graficzna 128MB. Wstyd? Wychodzi na to, że wstyd.

A może to winny jest Firefox (3.0), lub może nawet Linux (Ubuntu 9.04)?

Postanowiłem się rozejrzeć jak z obsługą JavaScript radzą sobie inne przeglądarki dostępne w tym systemie. Miałem zamiar użyć ku temu świetnej strony testującej prędkość przetwarzania tego języka, jaką jest Sunspider. Zadanie jest proste: weź zbierz wszystkich kandydatów w jednym miejscu, każ im przejść test Sunspider i porównaj wyniki. Potem zobacz, jak każdy z kandydatów radzi sobie w życiu, czyli wpuść go na Chrome Experiments.

Jak wiemy obecnie w Rzeczpospolitej Linuksowej liczą się dwie siły przeglądarkowe: będący od jakiegoś czasu u władzy Firefox i opozycyjna Opera.

Test Sunspider dobitnie dowodzi, że władza Firefoksa jest uzasadniona. Wykonanie wszystkich zadań Operze 9.62 zajęło 20033 milisekund, natomiast Firefox 3.0.10 miał  wszystko ukończone już po 11617 milisekundach. Wynik prawie dwa razy lepszy.

Kto śledzi najnowsze doniesienia medialne, ten wie, że już niedługo ukaże się nowy, ponoć o wiele szybszy Firefox 3.5. Z nowym silnikiem javascriptowym ma ponoć położyć pozostałych konkurentów na łopatki.

Zainstalowałem więc jego czwartą wersję beta i dopuściłem do debaty. Wynik: 5123 milisekundy! Dwa razy lepiej niż starszy brat 3.0 i aż cztery razy lepiej niż opozycyjna Opera.

Poniżej wykres przedstawiający porównanie obu przeglądarek: Opery oraz Firefoksa (tego ostatniego w dwóch wersjach).

Porównanie prędkości javascript w Operze i Firefoksie

Porównanie prędkości javascript w Operze i Firefoksie

Proszę Państwa! Eurokandydat wybrany! Jest nim już i tak panujący Firefox, tyle, że w najnowszej, bardziej przyjaznej zwykłym ludziom, takim jak ja i Ty Czytelniku odsłonie.

Ale zaraz. Wszedłem wszystkimi przeglądarkami jeszcze raz na Chrome Experiments i tak:

Firefox 3.0.10 – wolno i na dodatek z niemiłosierną czkawką. Animacje mają tempo ślimaka i to ślimaka, który co chwila (na oko co sekunde) musi się zatrzymać i zastanowić co ma robić dalej.

Firefox 3.5 beta 4 – to samo co wyżej.

Opera 9.62 – no jaja: ślimak nadal jest ślimakiem takim jak wyżej, ale przynajmniej nie ma cosekundowej czkawki!

Już miałem ogłosić wyniki debaty, wedle których w Rzeczpospolitej Linuksowej nie ma żadnej przeglądarki, która mogłaby szczytnie reprezentować ten system na szerokim forum międzysystemowym. Albo przyznać, że moje 1,3 GHz to stary rupieć.

Tymczasem w piątek, tuż przzed ogłoszeniem ciszy wyborczej (bo jakże mogłoby być inaczej) serwisy doniosły o pojawieniu się w Rzeczpospolitej Linuksowej nowego kandydata. Google oficjalnie wydało swoje Google Chrome pod tą platformę.

Nie było jeszcze za poźno na rejestrację owego kandydata, więc wziąłem się za jego odpytywanie. Wykrywacz kłamstw, czyli Sunspider powiedział, że mamy tu do czynienia 4599 milisekundami. Wynik nieznacznie tylko lepszy od Firefoksa 3.5. Zaktualizowany o nowego kandydata wykres wygląda tak:

Google Chrome - dosłownie rzutem na taśmę. Ale czy równie dobrze poradzi sobie w realnym życiu?

Google Chrome - dosłownie rzutem na taśmę. Ale czy równie dobrze poradzi sobie w realnym życiu?

Tak więc mamy zwycięzcę! Nowy, młody (choć już z numerkiem 3.x, ale Opera podobnie zaczynała) i jaki szybki w sondażach! Pięknie prezentuje się na papierze, zachwyca liczbami, imponuje rozmiarem…

I co najważniejsze: na Chrome Experiments działa tak jak powinien! Szybko i bez zacięć. Co prawda strona ta została stworzona właśnie po to, aby udowadaniać przewagę Chrome nad innymi kandydatami, ale szybka przebieżka po innych, nafaszerowanych JS, DOM, XML, WTF i innymi nie większości z Was nie mówiącymi technologiami także pokazuje, że Chrome jest najszybszy.

Najszybszy, ale jeszcze nie najdoskonalszy. Prawdę mówiąć wciąż kulawy w porównaniu ze swoim bratem z Krainy Windowsem Płynącej. Nie ma większości opcji, okno przeglądarki nie wygląda tak jak wyglądać powinno, animacje flash w ogóle nie działają…

Ale i tak mój głos oddaję na Chrome! Nie dlatego, że go w całej rozciągłości popieram, bo nie popieram. Ale dlatego, by pokazać – jak namawia do tego Opera – żółtą kartkę przeglądarce rządzącej. Już dawno się mówiło, że ludzie stojący za Firefoksem Linuksa traktują jak system drugiej kategorii (co brzmi wyjątkowo hipokrytycznie, zwłaszcza, że i Linux i Firefox wywodzą się z tej samej idei opensource) i Firefox linuksowy zawsze jest gorszy i wolniejszy od Firefoksa windzianego.

Niech twórcy Firefox zobaczą choć chwilowy spadek w wynikach wyborów. Może to ich zmobilizuje do działania, bo mimo wszystko to dobra przeglądarka i mam nadzieję, że wróci kiedyś do pełni swoich sił.

* * *

Na prośbę wyrażoną w komentarzu, do testu dodaje też Operę 10 beta. W sumie się należy, bo Firefoksa testowałem w wersji beta, Google Chrome to też chyba beta (samo Google prosi o nie używanie tej przeglądarki na razie).

Opery beta nie było, bo nie wiedziałem jak zainstalować ją w Linuksie, tak aby nie nadpisała wersji 9.62. Okazało się to jednak bardzo proste (podobnie jak przy Firefoksie po prostu rozpakowuje sie archiwum i uruchamia bez instalacji).

Wynik opery 10 beta na Sunspider: 18247. Czyli jest lepiej, ale jedynie od opery 9.x i to nieznacznie.

Opera 10 beta na Chrome Experiments: tak samo jak poprzednia wersja – wolno ale bez zacięć.

Zaktualizowany wykres:

...i jeszcze Opera 10 beta. Niestety postęp względem 9.x jest nieznaczny

...i jeszcze Opera 10 beta. Niestety postęp względem 9.x jest nieznaczny

* * *

Jeśli komuś cały wpis skojarzył się z wyborami do europarlamentu, któraś z przeglądarek z którąś z partii politycznych, to znaczy że nie ma racji. Naprawdę pisałem o przeglądarkach jako o przeglądarkach, nie mam tu zamiaru przemycać w podtekstach jakichkolwiek materiałów agitacyjnych odnośnie żadnej partii. Całość napisałem jak napisałem, aby było ciekawiej niż zwykłym, nudnym tekstem porównującym nudne liczby.

0

To nie będzie blog o Firefoksie

Ale gdyby ktoś przypadkiem dogooglał się tu na hasło „firefox wolno działa pasek adresu”, no to proszę bardzo. Witam i karmię czym chata bogata.

Firefox od wersji 3 ma „niesamowity” pasek adresu, który sam zgaduje co i jak. Wystarczy wpisać fragment tytułu strony, adresu strony, słowa kluczowe, a pasek pokaże nam wszystko co już na ten temat odwiedził razem z nami i zapamiętał. Przydatne.

Do czasu gdy pasek zacznie się ślimaczyć. Doszło u mnie do tego, że chcąc wejść na gmailową pocztę, po wpisaniu w pasek litery „g”, komp się przywieszał na 10 sekund, dysk mielił, a dopiero potem pojawiało się dopełnienie: „gmail.com”, „goldenline.pl”, „guzprostaty…” eee, khmm 🙂 Może bez tego ostatniego, ale wiecie o co chodzi 😉

Okazuje się, że ślimacznie się to da się naprawić. Po kolei:

  1. Wyłączamy Firefoksa.
  2. Włączamy z powrotem, by doczytać co dalej napisałem.
  3. Kopiujemy ten tekst do notatnika i wyłączamy Firefoksa jeszcze raz.
  4. Tworzymy gdzieś pusty plik czyszczeniefx.sh i otwieramy go notatnikiem (aha, zapomniałem dodać, że rozwiązanie działa w Linuksie; jeśli ktoś wie jak przerobić to na wersję np windowsową, proszę o wpis w komentarzu)
  5. Wklejamy do niego treść:
    #!/bin/bash
    
    
    username=$(whoami)
    proc="$(ps aux | grep $username | grep -v $0 | grep firefox | grep -v grep)"
    if [ "$proc" != "" ]
    then
            echo "shutdown firefox first!"
            exit 1
    fi
    
    
    curdir=$(pwd)
    
    
    for dir in $(cat ~/.mozilla/firefox/profiles.ini | grep Path= | sed -e 's/Path=//')
    do
            cd ~/.mozilla/firefox/$dir 2>/dev/null
            if [ $? == 0 ]
            then
                    echo "i'm in $(pwd)"
                    echo -e "    running...\n"
    
    
                    for F in $(find . -type f -name '*.sqlite' -print)
                    do
                            sqlite3 $F "VACUUM;"
                    done
    
    
                    echo -e "done in  $(pwd) ...\n"
            else
                    echo -e "\n    !!!! Nisam uspio uci u direktorij $dir, preskacem ga !!!!\n"
            fi
    done
    echo "Job finished";
    
    
    cd $curdir
  6. Zapisujemy plik i nadajemy mu prawa dostępu pozwalające na wykonywanie go (w Ubuntu i podobnych znajdziecie to pod prawy klik > właściwości > zakładka Prawa dostępu)
  7. W terminalu uruchamiamy plik poleceniem
    ./czyszczeniefx.sh

Dysk trochę pomieli. Właściwie pomieli więcej niż zwykle, ale zobaczycie, że przy kolejnym uruchomieniu Firefoksa nie będzie w ogóle opóźnienia we wczytywaniu danych do paska adresu.

Wada tego jest taka, że niestety plik będzie trzeba wykonywać raz na jakiś czas, w zależności od spowolnienia działania.

0