Pomysły na fajne filmy do obejrzenia

Jeśli kogoś z Was właśnie naszło pytanie, co by tu dziś wieczorem obejrzeć, to mam propozycje, raczej z różnych parafii, więc każdy znajdzie coś dla siebie:

Jabłka Adama – rewelacyjna komedia! Bardzo dawno już się nie popłakałem ze śmiechu, a podczas oglądania tego filmu przez łzy w oczach (ze śmiechu) musiałem film pauzować. Uprzedzam, że to czarny humor i uprzedzam, że to kino europejskie (jeśli się nie mylę to Dania).

Polowanie – w oryginale Jagten, także duński film. To już nie komedia, ale bardzo dobry i drażniący film obyczajowy. O tym jak pomówienie i nieporozumienie potrafi zniszczyć człowieka i o skazywaniu podejrzanego zanim sąd faktycznie wyda wyrok.

Drogówka – wielu już pewnie widziało, nowy film Smarzowskiego i chyba najlepszy jak do tej pory (a poprzednie też były świetne). Jeśli ktoś do tej pory widział tylko te zajawki specjalnie wypuszczone do sieci (filmiki, w których w śmieszny sposób policjanci dowodzą jak są skorumpowani) informuję, że to był tylko słodki lukier na grubej warstwie bardzo gorzkiego ciasta. Ciężko te ciasto się je, ale naprawdę warto.

Star Trek (ten z 2009 roku) oraz jego kontynuacja W ciemność. Star Trek. Nigdy nie byłem jakimś specjalnym fanem tych filmów, ale oba okazały się dobrym pakietem startowym, dla kogoś kto właśnie nie miał z nimi do tej pory do czynienia. Bardzo dobra, logiczna opowieść dziejąca się w przyszłości. Chyba tak właśnie powinno wyglądać science fiction, gdzie słowo science nie jest przypadkowe.

Sztanga i cash – znowu dobra komedia, taka w hollywódzkim stylu. Oparta na faktach, o czym co chwila przypominają napisy w trakcie filmu. Bo przypominać trzeba – historia jest tak niesamowita, że ciężko uwierzyć, że nie jest to wytwór wyobraźni scenarzysty.

Miłego wieczoru!

 

Filmy z WordCampu

Osoby, które nie były, osoby, które były, ale chcą zobaczyć jak wypadły jako prelegenci lub po prostu "przeżyć to jeszcze raz" informuję, że wszystkie filmy z WordCampu są już dostępne w sieci w serwisie YouTube.

Na początku miałem się nie przyznawać, ale jak na siebie patrzę z boku to jednak wypadłem przynajmniej średnio a nie fatalnie, jak o sobie myślałem. Na ekranie nie widać jaki zestresowany byłem w środku (jednak widać, że stres ów odbił się na jakości merytorycznej wystąpienia). 

W sobotę jestem od części 18. W niedzieli jeszcze siebie nie znalazłem 🙂

Klasa!

Ale film właśnie widziałem!

Zapiera dech w piersiach, tym bardziej, że opowiada prawdziwą historię. I wkurzył mnie niesamowicie, bo opowiada o tych czasach w życiu, w których jakoś strasznie nie znoszę. Co więcej opowiada właśnie w ten sposób, aby wkurzyć. Siedzisz przed ekranem i czujesz niemoc.

(btw. To nie jest kolejny tekst sponsorowany)

Film nosi tytuł Klass i leżał u mnie na dysku już jakiś czas, bo nie znoszę skandynawskiego kina. Nie znoszę, bo widziałem dwa filmy Aki Kurosmaki (nawet nie chcę sprawdzać czy dobrze napisałem) i było to o dwa filmy za dużo. No ale dziś, nie mogłem znaleźć nic ciekawszego, więc zaryzykowałem. Rezultat: właśnie skończyłem oglądać i zamiast iść spać, piszę o wam o wrażeniach z projekcji 🙂

Film jest o licealnej klasie (bez obaw, nie zdradzę smaczków, więc możecie śmiało czytać) i o klasowym popychadle. Jest też oczywście klasowy macho, który popychając popychadło pokazuje co chwila, że jest samcem alfa w tym stadzie szczeniaków. Potem pojawia się, ktoś, kto chce popychadłu pomóc i sprawa się tak komplikuje, że widz sam, uprzedzony delikatnie na wstępie o zakończeniu, zaczyna się godzić z tym, co ma nastąpić.

Powinien go obejrzeć każdy rodzic, każdy licealny uczeń i każdy nauczyciel. W czasie filmu przypominały mi się wydarzenia, na bazie których film mógłby być wzorowany. Strzelaniny w amerykańskich szkołach, dziewczynka w Gdańsku, która upokożona przez klasę się powiesiła. Które zakończenie tu się pojawi? A może jeszcze coś innego?

* * *

Wiek licealny to najgorszy wiek w życiu człowieka, takie jest moje zdanie. Wszyscy przez niego przechodzimy i zapominamy, przez co ostatecznie wydaje nam się, że wcale nie było tak źle. Mi się jednak zdarzyło wrócić do liceum po kilku latach jako nauczyciel i zobaczyć to wszystko jeszcze raz, tyle, że już mądrzejszy życiowym doświadczeniem. Widziałem te wszystkie kąsanie się młodych wilków, widziałem klasowe popychadła. Kurde, jakie to było wszystko durne. Kumpel się źle ogolił? – wyśmiać! Ktoś inny założył koszulkę niepopularnego zespołu? – wyśmiać! Byle tylko uwaga innych wyśmiewających nie skupiła się na nas. Nie ma co się okłamywać: wszyscy albo leczyliśmy swoje kompleksy poniżając innych, albo byliśmy poniżani. Trzeba to przetrwać, a chyba jest z tym coraz trudniej.

* * *

Najlepszy cytat z filmu: „Mam wejść czy wyjść?”. Mocne.

* * *

Podsumowując podejrzewam, że Estończycy potrafią robić dobre filmy. Wiele lat temu byłem w Akademii Filmowej w Tallinie, gdzie pokazano mi produkcję tamtejszych studentów. Ponoć dostała jakieś nagrody i się nie dziwię. Niestety nie pamiętam już tytułu, ale film był świetny. Opowieść o złotej rybce, sparafrazowana, sielska i uwspółcześniona. Tak ją pamiętam.