Demotywatory: óczą, bawioł, wyhowujom

Jedną z moich licznych wad mózgu – jak nazywam wszelkie ludzkie odchyły od przeciętności, zarówno te na plus, jak i minus – jest to, że gdy poznaję jakąś nową informację, staram się ją zweryfikować. Św. Tomasz z Akwinu mawiał: „Bałbym się człowieka, który wiedzę czerpie z tylko jednej książki”.

Przed wyjazdem do Rwandy mieliśmy trening, a w czasie treningu testy z psychologami czy się nadajemy na taki wyjazd. Poległem na jednym zadaniu (ale bez obaw, na innych poszło mi całkiem ok). Zaczynało się ono mniej więcej od słów „13 maja 2001 roku, w niedzielę grupka ludzi postanowiła…” cośtam cośtam. Zadanie polegało na sprawdzeniu czy owa grupka prawidłowo zaplanowała sobie rozwiązanie jakiegoś tam projektu związanego z pomoca afrykańskiej ludności, czy coś w tym stylu. Niestety nie pamiętam treści zadania, bo cały czas na jego wykonanie spędziłem sprawdzając czy 13 maja 2001 roku faktycznie była niedziela. (Dla ciekawych podpowiem, że była, jednak wyliczenie tego na papierze zajęło mi sporo czasu; niestety wśród licznych wad mózgu nie mam zdolności typowych dla sawanta).

I tak już mam w życiu. Co chwila coś sprawdzam. Dlatego też niezmiernie długo mi zajmuje czytanie strony Demotywatory.pl. Co chwila pojawia się niby demotywator, w którym albo ktoś dowodzi, że Gauss wymyślił krzywą Gaussa gdy był w szkole podstawowej (nie, nie wymyślił jej wtedy, co sprawdziłem), albo, że Adolf Hitler przywiózł na pogrzeb Piłsudskiego wielki winiec pogrzebowy (jeśli pamiętacie tamten demotywator: Hitler nie przyjechał na pogrzeb Piłsudkiego, ale faktycznie urządził uroczystości żałobne w III Rzeszy).

Albo na przykład wielka rewelacja, że na produkcję pałeczek do ryżu zużywa się 1,7 mln metrów sześciennych drewna lub 25 milionów dorosłych drzew (sorry, ale ja od razu widzę, że jeśli by to była prawda, wychodziłoby że aby uzyskać jeden metr sześcienny drewna trzeba ściąć ponad 14 drzew).

Dziś jednak Demotywatory pobiły jak dla mnie rekord, a rekordowy jest demot doszukujący się podobieństw między śmiercią Lincolna a Kennedy’ego. Tylu bzdur w jednym obrazku juz chyba dawno nie widziałem 🙂

Dla porównania, oto demotywator w oryginale:

A oto demotywator z moimi korektami i moim podpisem:

Jak widać ludziom można wcisnąć każdą głupotę, byle wyglądała atrakcyjnie.

btw, jeśli ktoś chce wysłać mój demot na główną demotywatorów, to zapraszam pod ten link 🙂

Największy wyciek danych w historii Google

Jak czytam takie teksty, zastanawiam się czy nie tak właśnie powinniśmy nazwać uruchomienie przez Google nowej usługi pod nazwą Buzz. Nagle wszystkie rzeczy (a przynajmniej spora ich część) świadczące o naszej obecności w sieci, nasze komentarze w Google Readerze, nasz status w gTalku, osoby, do których napisaliśmy kiedykolwiek maila stały się jawnie dostępne dla praktycznie wszystkich w sieci. Nie dziwię się, że niektórzy mogą być nieźle wkurzeni.

Wyobraź sobie, że właśnie Twój szef zauważył, że wśród Twoich followersów na Buzzie wypatrzył kogoś w domenie zawierającej „HR” i kilka nicków „rekrutacja” w domenach konkurencyjnych firm wobec Twojej. Nigdy tak naprawdę nie miałeś zamiaru zmieniać pracy, tylko sondowałeś jakie  masz w tej kwestii szanse, ale Twoim zapewnieniem, że jesteś lojalny wobec firmy i nigdzie by ci się nie pracowało tak dobrze jak firmie szefa, ten może sobie już co najwyżej podetrzeć tyłek. Zapomnij o podwyżce, nie zapomnij, że zapewnił Ci to Google.