Oj będę się z tego śmiał
Szczerze to już się śmieję. Wtopa na całego.
Nie lubię Facebooka i powodem tego jest to, że nie rozumiem jak on działa. Za grzyba nie wychodzi mi tam jakakolwiek komunikacja z innymi ludźmi. Coś tam czasem polubię, kiedyś grałem w Farmville, czasem skomentuję czyjś status i to wszystko.
Najbardziej mnie irytuje jednak, że nikt tam nie odpowiada na moje statusy. Kilka razy próbowałem coś napisać, ale na próżno ” zero reakcji ze strony znajomych. Też mi wielcy znajomi!
W efekcie ostatnio nic tam nawet nie próbowałem pisać.
A dziś przypadkiem kursor mi się przesunął nad pewną ikonkę:
I oto mam odpowiedź czemu nikt nie komentuje tam moich wypowiedzi
To chyba tyle, jeśli chodzi o moje obeznanie z tym serwisem
Nie wiem kiedy to się tak ustawiło, nie wiem czy ja to zrobiłem, czy samo się (a może tak jest domyślnie).
I prawdę mówiąc nie specjalnie mnie to już interesuje. Od środy używam Google Plus i tam mi marnowanie czasu innym użytkownikom jako tako idzie
W grach komputerowych jest tak, że jeśli ci nie idzie, po prostu robisz restart. I zaczynasz wszystko od nowa.
W serwisach społecznościowych już tak nie jest. Kompletnie mi nie idzie na twitterze i w fejsbuku. Na twitterze obserwuję ludzi, których tak naprawdę nie chcę obserwować, bo nie piszą nic, co by mnie interesowało. Na fejsbuku z kolei jestem na tyle wyoffowany, że nawet jeśli coś napiszę, nie trafia to na niczyj wall. Jakoś bym chciał wykasować wszystko, zrobić restart i zacząć od nowa.
Ale się nie da.
Ha ha
Brzmi jak prima aprilisowy żart, ale to raczej prawda: radny z miasta Plovdiv w Bułgarii wyleciał z rady miejskiej bo za dużo czasu spędzał grając w Farmville.
Przyznam się, że i ja miałem chwilową (no dobra, dwa tygodnie grałem) fazę na zabawę w Farmville w Facebooku. „Szybko” jednak codzienne zaglądanie czy mi już zboże urosło i przesadzanie drzewek znudziło mi się i już mi przeszło. Na pewno jednak nie wciągnęło mnie to tak jak rzeczonego radnego Dimitara Kerina.
Gość się tak zaangażował w koszenie papryczek, że robił to także w czasie posiedzeń rady miejskiej. W końcu doszło do głosowania nad jego problemem, w czasie którego został odwołany ze swojej funkcji.
Ponoć miał ciekawą linię obrony. Mianowicie bezzasadność próby jego odwołania argumentował tak, że w Farmville doszedł dopiero do 40 poziomu (i tu się właśnie okazuje, że faktycznie byłem przy nim cienki bolek, nie dobiłem chyba nawet do 20.) podczas gdy ktoś inny z tej samej rady miał już poziom 46. i skoro mają go odwołać, to niech odwołają obu.
Pracę stracił jednak tylko on.
Ha ha
A swoją drogą, jaka gra wciągnęła Was najbardziej w całym Waszym życiu?
Jeśli zastanawiasz się właśnie nad założeniem sobie na Facebooku, bo chcesz uczestniczyć w najlepszym serwisie społecznościowym, prawdopodobnie już się spóźniłeś. Facebook nie zrobi rewolucji; jeśli myśleć o tej stronie jako o czymś rewolucyjnym, to według mnie już tylko w kategoriach czasu przeszłego.
Najbardziej wpływowe rzeczy w dziedzinie nowych technologii, które mi przychodzą do głowy to wypuszczenie przez Microsoft systemu „dla ludu” czyli Windowsa, stworzenie wyszukiwarki przez Google i sprawienie, że techniczne zabawki mogą być cool przez Apple. Wszystkim tym innowacjom towarzyszył zachwyt użytkowników. Facebook, tego nie miał, przynajmniej nie na taką skalę.
Więcej: obecnie Facebook jest chyba bardziej krytykowany niż chwalony, a właściciel nawet nie ma zamiaru nic z tym zrobić i tylko dolewa oliwy do ognia dziwnymi wypowiedziami, że ochrona danych osobowych to fikcja i nasze dane nie należą do nas. Facebook porównywany jest do hipermarketu, gdzie co prawda wszyscy chodzą, ale nikt tak naprawdę z niego nie jest zadowolony (i mowa tu zarówno o klientach jak i dostawcach towaru). Facebook jest przykry, ale trzeba z niego korzystać bo wszyscy korzystają. I godzić się na warunki, jakie nam narzuca, nawet na to, że wszyscy nasi znajomi na Facebooku tak naprawdę są znajomymi Facebooka.
I co najważniejsze i co różni Facebook od Windows, Google i iPoda: Facebook jest cholernie niewygodny i nieintuicyjny w użyciu. Jest już tak rozrośnięty, że wall przypomina bardziej śmietnik niż miejsce kontaktu ze znajomymi. Można na nim przeczytać, że Marta właśnie nakarmiła rybkę, ja mam kolejny level w Cafe World, ktoś inny zaznaczył mnie na zdjęciu „ludzie, którzy przypominają leśne stworzenia”, a Czarek właśnie wziął udział w teście „jakim kawałkiem zgniłego mięsa jesteś” (i wyszło mu, że jest trzydniowym, spleśniałym udźcem baranim). Nic z tych rzeczy mnie nie interesuje i za bardzo nie wiem gdzie z tej ściany sobie pójść.