Zauważyliście, że Facebook stał się lepszy?

Zauważyliście? Mniej głupich wpisów na waszym wallu? Nieśmiesznych obrazków, o których udostępniający myślał, że są śmieszne? Żenujących mądrości, linków do artykułów, których udostępniający pewnie nawet nie  przeczytał, a wrzucił tylko by pokazać jaki on jest ho ho, bo patrzcie, artykuł po angielsku, w dodatku patrzcie z jakiej domeny!

Nie dziękujcie. Tak, odinstalowałem jakiś miesiąc temu mobilną aplikację facebooka i pojawiam się na nim teraz o wiele rzadziej. W weekend prawie w ogóle, w tygodniu z doskoku w ciągu dnia (pewnie zaraz wrzucę link do tego wpisu, o już jest) i jak dam radę to jeszcze przez chwilę wieczorem.

W efekcie, choć wciąż wiele czytam i grzebię w sieci telefonem to nie leci to z automatu na Facebook. Było ciężko przez pierwszych kilka dni, ale teraz już daję radę. Od wszystkiego można się odzwyczaić, a im bardziej coś jest uzależniające, tym bardziej szokowa powinna być według mie terapia. Odinstalowanie aplikacji z telefonu związuje ręcę. Oczywiście można spróbować odwiedzić Facebooka z mobilnej przeglądarki albo znów zainstalować aplikację, ale póki co udaje mi się skutecznie przed tym powstrzymywać.

Po co, zapytacie? Lubię pozbywać się internetowych nałogów. Przyznajcie sami, że na pewno są miejsca w sieci lub aktywności na telefonie, o których wiecie, że robicie lub odwiedzacie za często. Czujecie ten dyskomfort, ale mimo to kolejny raz wchodzicie na Facebook by kolejny raz zobaczyć na górze ten sam wpis, który wiedzieliście dziś już 8 razy, a pod nim znów ktoś na coś narzeka, ktoś inny czymś się chwali, jeszcze ktoś inny coś udostępnia…

I tak jak już półtorej roku temu kompletnie wyniosłem się z Wykopu (Jezu, jaki to jest syf – a przynajmniej był te półtorej roku temu, ale jakoś nie wierzę by coś się zmieniło), tak teraz postanowiłem ograniczyć bytność na fejsie. Ograniczyć, bo wciąż nie zniknąłem zupełnie: jak wspomniałem odwiedzam stronę wciąż z laptopa, do tego w telefonie wciąż jest Messenger. Ten ostatni jest chyba największym problemem, bo trzyma twoich znajomych jako zakładników.

Odpryskiem od mojej ucieczki z Facebooka ma być to, że wrócę do pisania na blogu. Jak może widzicie z ostatni miesiąc pojawiło się kilka nowych wpisów, po dłuższej ciszy. Może uda mi się utrzymać przynajmniej te małe ale jednak tempo.

Od kilku dni świat żyje aferą związaną z przekazaniem przez Facebook danych 50 milionów użytkowników firmie, która sterowała kampanią Donalda Trumpa. Amerykański kongres właśnie przepycha ustawę, wg której władze będą miały konto administratora w tego typu serwisach i będą widzieć wszystko o was bez potrzeby pytania o te dane kogokolwiek. Nie czujecie dyskomfortu?

Jeśli jeszcze nie masz na swojej stronie SeoPilot, założę się, że zaraz go zainstalujesz

Jestem już po miesiącu testowania tego systemu i mogę teraz uczciwie powiedzieć: to się opłaca. Nie wiem jak długo będzie się opłacało, ale póki wszystko nie runęło to ja spokojnie w tym uczestniczę i wypłacam pieniądze. Przez ostatni miesiąc wypłaciłem już 860zł i jedyne nad czym się zastanawiam to na jakiej jeszcze stronie zainstalować SeoPilot. 860 zł miesięcznie to spora suma, z pewnością są w Polsce osoby, które zarabiają mniej chodząc do pracy. Ja tymczasem wkleiłem po prostu kod na stronie i realizuję przelewy 🙂

Czym jest SeoPilot? Z punktu widzenia właściciela strony internetowej, jest to system, który po wklejeniu ich kodu na swojej stronie sprawia, że wyświetlane są reklamy, a Ty – jako właściciel takiej strony serwującej reklamy – zarabiasz za to kasę. I to kasę nie małą.

Za jedną zgłoszoną stronę do SeoPilota otrzymać można do tysiąca złotych co miesiąc, zależy to od tego jak wartościowa wg ludzi z tej firmy jest Twoja witryna. Co najważniejsze zarobki są z góry określone i pewne. Nawet jeśli SeoPilot nie będzie serwował na Twojej stronie żadnej reklamy i tak dostaniesz wynagrodzenie jakby reklamy były cały czas. Mam jedną stronę, na której do dziś nie widzę reklam, a zarobiła mi już ponad 200zł (dziennie zarabia 5 zł). Najlepiej zarabiający jest ten blog, który właśnie czytasz: za Muzungu.pl dziennie płacą mi 9zł co miesięcznie daje prawie 500zł.

Czy SeoPilot to nie jest jakiś przekręt? Jak zaznaczyłem w pierwszym akapicie sam miałem takie obawy. Nie oszukujmy się: w google adwords co miesiąc można liczyć na kilkadziesiąt złotych, w innych systemach jak adtaily do dziś (przez niemal dwa lata bytności) zarobiłem łącznie 100zł. Tymczasem pojawia się jakiś SeoPilot i z miejsca chce płacić kilkaset złotych co miesiąc. I to kilkaset złotych zupełnie pewnych, niezależnych od ilości reklamodawców, kliknięć w reklamy na stronie, Twojej odwiedzalności. Podejrzewałem więc, że kasa jest wirtualna i nigdy jej nie zobaczę.

Tymczasem jak wspomniałem, pieniądze te już faktycznie wypłaciłem. Oto dowody. Najpierw zrzut z panelu SeoPilot z informacją o moich wypłatach:

Po prawej stronie widać, że dwa razy dokonałem wypłaty (raz 490 zł, raz 380zł), po lewej: że wciąż na wypłacenie czeka 105 zł.

Czy pieniądze te do mnie dotarły? Oto zrzut ekranu z mojego konta bankowego:

Kwoty jak widać się zgadzają 🙂 Pieniądze jakie zarobiłem w SeoPilot faktycznie są wypłacane.

Zagwarantować, że tak będzie wiecznie nie mogę, ale póki to działa, spieszcie się zakładać konta i korzystać. Pieniądz nie śmierdzi 🙂

P.s. Właśnie pomyślałem, że system mam jednak pewną wadę – zdecydowanie mniej chce się pracować, gdy człowiek wie, że co miesiąc i tak dostanie kilkaset złotych za nic 😉

Zrobiłem sobie nową skórkę

Od jakiegoś czasu zachwycam się jednokolumnowymi, prostymi w wyglądzie blogami. Przez cały czas w wolnych chwilach rysuję sobie w Gimpie kolejne pomysły na design. Zawsze mi to wychodziło fatalnie, więc nigdy nie wyszło poza konceptualny plik graficzny.

Tym razem jednak pomyślałem, że to może się udać. W sobotę rano zacząłem rysować, dokończyłem już w HTMLu i CSS. W sobotę wieczór zmieniłem w wordpressowy szablon, dziś trochę go jeszcze dopieściłem i oto jest. Jak Wam się podoba?

Miało być skromnie i jest skromnie. Wiem jednak, że wielu rzeczy jeszcze brakuje. Na głównej stronie z listą wpisów przydałby się na końcu treści link do skomentowania. Coś jeszcze, biorąc pod uwagę, że ma być niezbyt kolorowo i pstrokato?

Sama skórka ma zdefiniowanych aż 7 obszarów do wyświetlania widgetów – na wszelki wypadek. Teraz wykorzystuję dwa, jeden widzicie, czy ktoś z Was zgadnie, gdzie jest drugi? 😉

Ten zarąbisty design niedługo zniknie

Obecna skórka na moim blogu – Paper – nie ma jeszcze roku, a już postanęowiłem ją zmienić. Już jakiś czas temu dostrzegłem to, co wyście dostrzegli już dawno, mianowicie, że najładniejsza ona nie jest 🙂 Opatrzyła mi się.

Próbowałem od kilku miesięcy zrobić coś innego, projektowałem kilka skórek, kilka nawet pociąłem wstępnie ale nawał pracy nie pozwolił mi ich skończyć. Skórkę jednak chcę zmienić; wpadłem zatem na inny pomysł.

Postanowiłem, że zainstaluję sobie czystego Thematica i będę go dzień po dniu, po kawałeczku w wolnych chwilach rozwijał. Thematic bowiem jest tak zwaną „skórką frameworkiem” – daje po zainstalowaniu bardzo prosty wygląd, ale dzięki tematom potomnym można go dowolnie przerabiać – do tego właśnie został stworzony.

Zatem – jeśli nikt z Was  mnie nie powstrzyma – za kilka dni usunę obecną skórkę, zastąpi ją coś co będzie zwykłym czarnym tekstem na białym tle i będzie na Waszych oczach rozwijać się w kierunku jakiegoś designu. Jakiego  – jeszcze nie wiem, będzie to podróż w nieznane i ciekawi mnie co z tego może wyjść 🙂

Co Wy na to? Naprawdę bardzo proszę o wyrażenie swojego zdania w komentarzach o takim pomyśle. Jeśli wszyscy się skrzynką, że ta skórka ma zostać – zostawię. Z drugiej strony – choć bardzo chcę zrobić ten eksperyment – trochę mi brakuje odwagi, więc także słowa wsparcia są bardzo mile widziane 🙂

Wczoraj zapytałem o to samo na flakerze robiąc tam ankietę. 91% osób powiedziało, że to bardzo dobry pomysł, 9% że skórkę powinienem zmienić, ale na jakąś ostateczną, a calutkie 0 (zero) osób stwierdziło, że obecna skórka im się podoba 🙂 To jednak Wy jesteście czytelnikami tego bloga, więc chcę wysłuchać Waszej opinii 🙂

Do subskrybentów: nowy adres feeda RSS

Wszystkich subskrybujących mój blog przez czytnik RSS informuję, że zmienił się adres kanału. Teraz jest to:

http://feeds.feedburner.com/Muzungupl

Tak więc bardzo proszę o poświęcenie tych dosłownie dziesięciu/dwudziestu najbliższych sekund i zaktualizowanie adresu w czytniku na nowy, wyżej wymieniony. Z góry dziękuję 🙂

…a tych, którzy jeszcze nie czytają mnie przez RSS zaprasza do zrobienia tego 🙂

Wyglądam inaczej

Kurde, właśnie szukałem inspiracji do zrobienia sobie nowego motywu graficznego na bloga. Miało być coś w stylu kartki papieru, bazgrołów na niej.

I szukanie inspiracji skończyło się znalezieniem dokładnie tego, czego szukałem 🙂 Zainstalowałem więc gotowca od Amandy Hawkins.

Jak Wam się podoba? 😉 Uprzedzam, że są małe szanse bym posłuchał głosów typu „brzydko, zmień to” 😉

btw. jak coś to widzę, że jest pare rzeczy do poprawienia i pewnie to poprawie

Blog Day 2009

No i mamy kolejny blog day. Ja biorę w nim udział aktywnie pierwszy raz, mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie 🙂

Oto moja lista 5 blogów, które czytam i polecam:

Vivee – niby blog głównie o grafice, jakby wynikało z tag line, ale wg mnie to najlepszy polski blog o WordPressie. Dużo konkretnych porad. Na pewno więcej niż gdzie indziej.

Dyplomacja Piotr Wołejko – już o im tu pisałem. Długie i bardzo dobre artykuły o tym co się dzieje wokół nas.

DevBlogi – dopiero co wystartowało, ale już fajne. Tłumaczenia zagranicznych blogów o rozwoju oprogramowania.

Blog de Bart – cynizm i ironia. Dużo cynizmu i ironii.

Notatnik zapisywany wieczorami – zacząłem czytać jeszcze w Afryce i tak mi zostało

Wchodźcie, wchodźcie, siadajcie…

Kolejne wpisy już podaję. Dla każdego wystarczy.

Proszę się nie bać, każdemu starczy miejsca. Co prawda Google Analytics mówi, że byliście tu już 218 razy (całkiem nieźle jak na start bloga, na którym właściwie nie pojawił się jeszcze żaden konkretny wpis), ale spodziewam się milionów więcej gości. I tyle miejsc naszykowałem.

Nawiasem mówiąc oddźwiernego Google Analytics będę musiał zmienić na jakiś inny, bo mi się jego interfejs nie podoba. Chyba zainstaluje stary, sprawdzony stat24.pl.

Gdzie na środku stołu usłyszałem komentarz, chyba tig3ra czemu tu tak oklepanie zwyczajnie. Standardowy Kubric jako temat graficzny. Otóż to i tak ma na razie być 🙂 Z premedytacją nie zmieniam na razie na żaden inny, bo chcę sobie wybrać coś dobrego, ale i pasującego do charakteru bloga. A że jeszcze nie wiem jaki blog do końca charakter będzie miał, to i spokojnie czekam ze strojeniem jego.

Ale chyba faktycznie za kilka dni podmienie na coś innego, z zastrzeżeniem, że będzie to design nadal tymczasowy. Sam przecież ostatnimi dniami dorabiam sobie na upiększaniu i odpicowywaniu WordPressa innym ludziom (nieskromnie powiem, że z WordPressem umiem już zrobić prawie wszystko), więc wypada zrobić coś ponad przeciętną. A na razie niech szewc bez butów chodzi 🙂

OK, kończmy na razie z tymi przystawkami. Niedługo napiszę Wam coś ważnego, tylko, że jeszcze nie wiem jak to wyrazić 🙂

* * *

Wczorajszy program na NatGeo o Rwandzie przegapiłem 🙂 Ale pocieszam się, przecież widziałem to już przecież na własne oczy 🙂

Start

Tak, wiem – start bloga to bardzo podniosła chwila, godna uhonorowania jeśli nie kieliszkiem szampana, to przynajmniej długim wpisem z mnóstwem obietnic, zapewnień i spojrzeń w daleką przyszłość, gdy blog ten już będzie blogiem najpopularniejszym na świecie.

Na przekór więc przejdę do porządku dziennego jeśli chodzi o fakt, że blog ten będzie najpopularniejszy na świecie (bo będzie) i zamiast wam to obiecywać, po prostu na dziś skończę.

Blog ogłaszam za rozpoczęty.