Notatnik z kosmicznej dali

Wyciąg z raportu z obserwacji Planety Ziemia w galaktyce Drogi Mlecznej, 7. maja 2019 czasu ziemskiego. Raport sporządził starszy inspektor z planety Mun w galaktyce In Don Tyh przebywający z układzie słonecznym z misją obserwacyjną.

„Zauważono znaczące zmiany w podejściu do wierzeń wśród osobników zamieszkujących Polskę (północna hemisfera, Europa Środkowa). Poprzednie raporty wskazują, że zdecydowana większość osobników identyfikuje się z wyznaniem katolickim (religie postjudaistyczne, chrześcijańskie). Najnowsze obserwacje wskazują na dryf wierzeń.

Osobniki zamieszkujące Polskę według obserwacji rozwieszają w miejscach większych osiedleń zdjęcia martwych płodów gatunku Homo sapiens. Płody wydają się poaborcyjne, widoczna jest krew i limfa ludzka. Zdjęcia takie prezentowane są przez okres długotrwały z wydawać się może czcią. Osobniki gromadzą się w ich okolicach, co może wskazywać na rytuały religijne.

Obrazy nie są usuwane, co wskazuje na co najmniej akceptację działania. Jednakże w ostatnich dniach wydaje się, że próbowano dać opór dryfowi i zawrócić ku katolickim podstawom. W jednej z osad wywieszono wizerunek Maryi, z którym wciąż identyfikuje się najwidoczniej pewna część społeczeństwa.

Siły porządkowe aresztowały osobnika, który dopuścił się wywieszenia wizerunku Maryi, a władze poinformowały o sukcesie. Wskazywać to może na dryf także na szczeblach najwyższych.

Podsumowując, obserwacje wskazują na dryf religijny w kierunku satanizmowi (religie postjudaistyczne, chrześcijańskie). Dalsze obserwacje będą prowadzone. Ryzyko wzrostu agresji na razie nieustalone.”0

Arabia Saudyjska ścięła główę szesnastolatkowi za krytykowanie jej na WhatsAppie

Powoli już wszyscy zapominamy o sprawię poćwiartowania żywcem dziennikarza w ambasadzie Arabii Saudyjskiej, ale sama Arabia przychodzi nam z pomocą i nie daje zapomnieć czym jest.

Właśnie ścięto głowę 37 osobom, w tym ex-dziecku (dokładniej, miał on szesnaście lat gdy rażąc go prądem wymuszono na nim przyznanie się, że to on rozsyłał te wiadomości, po czym odmówiono adwokata i na tym proces właściwie się skończył).

https://www.thesun.co.uk/news/8926874/saudi-arabia-teenager-16-beheaded-protests-whatsapp/0

Alexandria Ocasio-Cortez…

…to amerykańska kongresmenka, która zdobywa ostatnio dużą popularność (jest najmłodsza chyba kobietą zajmująca to stanowisko). Sukces zawdzięcza serwisom społecznościowym, w tym głównie Facebookowi.

Mimo to teraz ogłosiła, że opuszcza FB dla zdrowia psychicznego.

https://www.cnet.com/news/alexandria-ocasio-cortez-dumps-facebook/0

Nauczyciel ze swojej pensji odremontował stary dworek i zmienił go w pensjonat turystyczny

Nie ściemniam. oto ten dworek:

Historia jest taka, że nauczyciel zarabiając aż nadto postanowił nadwyżkę zainwestować. Założył firmę turystyczną i wciąż mając jeszcze pieniądze odnalazł zniszczony stary dworek na skraju puszczy białowieskiej, kupił go, wynajął ludzi, którzy przez kilka lat remontowali go (miesiąc w miesiąc wypłacając im pensje) i teraz każdy może tam spędzić trochę czasu.

Historię znam od mojego znajomego, który ów dwór remontował. Nie jest zmyślona.

WTF, zapytacie? Więc jak to, że strajkują, że mało zarabiają?

Otóż nauczyciel ten jest nauczycielem w Szwajcarii. Kraju, gdzie średnia pensja nauczyciela to w przeliczeniu na złotówki 35 tysięcy PLN miesięcznie.

W Szwajcarii w edukacji w ogóle jest inaczej niż w Polsce. Raz, że nie ma tam jednego systemu edukacyjnego, a chyba 27 (każdy kanton ma swoje własne, kompletnie odrębne zasady). Przez to tworzy się konkurencja. Nauczyciel będąc niezadowolonym ze swojej pensji może się przenieść o kilkadziesiąt kilometrów i zarabiać więcej.

Dwa, to pozycja nauczyciela. W Szwajcarii by zostać nauczycielem nie wystarczy nie znaleźć innej, lepiej płatnej pracy. Absolwenci studiów przechodzą drogę do bycia nauczycielem porównywalną z drogą do zawodu lekarza. Muszą skończyć studia wyższe, muszę skończyć kolejne studia dydaktyczne/pedagogiczne, zdać egzaminy państwowe (kantonowe?) i pokonać innych konkurentów do wakatu. Gdy już się to uda, stają się przedstawicielami szanowanego zawodu, w wolnym czasie nie udzielają korepetycji, a jeżdżą sobie po świecie i nie zawsze wiedzą co robić z nadwyżką zarobionych pieniędzy.

To tyle, jeśli chodzi o cegiełkę ode mnie w sprawie strajku nauczycieli 🙂 Może jeszcze dodam, że sam kiedyś byłem nauczycielem, zaraz po studiach zarabiałem 400 złotych miesięcznie (nie dostałem pełnego etatu), rok później zrobiłem awans na nauczyciela kontraktowego, co podniosło moją podstawę pensji, ale znów skrócono mi liczbę godzin i zarabiałem 200 złotych.

Pod koniec drugiego roku dyrektor szkoły zapowiedziała, że być może będą redukować etaty nauczycieli biologii, na co od razu odpowiedziałem, że mogą śmiało wyrzucać mnie w pierwszej kolejności. Byłem tak odważny, bo zarabiając 200 złotych miesięcznie musiałem złapać się innych źródeł finansowych. Widziałem już jak duża jest przepaść między zarobkami nauczyciela, a zarobkami w innych zawodach i rozstaliśmy się ze szkołą polubownie 🙂 Bardzo dobrze na tym wyszedłem.

Jeśli to czyta jakiś nauczyciel, który teraz co chwila słyszy „za mało? zmień zawód!” i myśli, że to może faktycznie dobry pomysł, no to ja mówię, że tak. Choć oczywiście wiem, że to zawsze jest indywidualna decyzja.

4

Zmiany organizacyjne, nie ma mnie na Facebooku, zapraszam na bloga

Stało się (czy też jak to teraz jest modne, zakrzyknę: mamy to!). Postanowiłem nie używać Facebooka i zobaczyć co się stanie.

Jako datę początkową wybrałem sobie 1 kwietnia i zrobiłem to po cichu (dopiero teraz, po tygodniu, mówię to głośno pierwszy raz). W tym wpisie opiszę powody, jak się do tego przygotowałem, jak mi idzie i kilka innych spraw organizacyjnych.

Rozwód nie jest zupełny. Nazwałbym to miękkim rozstaniem. Nie skasowałem konta, wciąż używam Messengera (w wersji Lite na telefon, a na laptopie przez stronę messenger.com). Tam wciąż są moi znajomi i nie będę ich dla eksperymentu poświęcał.

Powody

Nie zacznę od prywatności. Najważniejszym powodem jest to, że lubię sobie robić takie eksperymenty na sobie: czy potrafię odstawić jakąś używkę, czy to jednak ona trzyma mnie w szachmacie? Robię tak z różnymi aspektami życia, poczynając od kawy, przez sposób pracy po spędzanie wolnego czasu i surfowanie po sieci. Teraz przyszła pora by sprawdzić czy dam radę nie tracić czasu na sprawdzanie 15 razy na dobę czy ktoś dodał jakieś nowe zdjęcie czy wpis (nope, nie dodał, 15ty raz widzę ten sam wpis o polityku/wakacjach/gejach/aborcji/szkole/… ale to nie przeszkodzi mi wejść kolejne 10 razy by zobaczyć znów to samo).

Tak oto przeszliśmy gładko nad drugim powodem – marnowaniem czasu na rzeczy, które będę na starość żałował, że zmarnowałem na nie czas – i można już przejść do trzeciego powodu:

Właśnie prywatności. Są dwie wielkie firmy żrące nasze dane, zwyczaje, zachowania, to co lubimy, a czego nie, z kim się całujemy, a z kim lepiej nie i jak moglibyśmy to byśmy mu w mordę dali. Ale z tych dwóch firm to właśnie Facebook jest arcy-do-szpiku-wierutnie chujem.

Tą pierwszą firmą jest oczywiście Google. I Facebook, i Google zapuścili wszędzie gdzie tylko mogą swoje macki. Oczywiście chcą wiedzieć o nas jak najwięcej, nie po to by nas zniszczyć przy jakiejś okazji, a „jedynie” by lepiej nas sprzedać reklamodawcom i dlatego panoszą się gdzie tylko mogliby nas zastać i podejrzeć: przyciski „lubię to” na stronach węszące po cichu gdzie przesuneliśmy myszkę, system operacyjny na telefon uczący się czy bardziej jesteśmy wierni żonie/mężowi w książce telefonicznej czy kochance/kochankowi w tinderze (żono, jeśli to czytasz, nie mam tindera, jak nie wierzysz, zapytaj google-a) i tak dalej, i tak wszędziej.

Podczas gdy Google to wszystko robi, daje nam w zamian całą masę narzędzi za darmo (tzn za naszą prywatność, a nie za faktyczne pieniądze): dobry system operacyjny na telefony, bardzo dobrą wyszukiwarkę, dobrą pocztę elektroniczną, kalendarz, przeglądarkę, pakiet biurowy, statystyki stron, serwery CDN, DNS, mapy i dokłada do tego swoją wartość dodaną, której nie otrzymamy korzystając z tych wszystkich usług osobno, ale od różnych dostawców: wykorzystuje nasze dane nie tylko by sprzedać nas reklamodawcom, ale i by uczynić swój ekosystem inteligentniejszym. Gdy szukasz trasę w mapach do Warszawy, Google wie skąd wyruszasz. Gdy szukasz „post” w internecie, wie że jesteś programistą i wyniki odnośnie HTTP requests będą wyżej od wielkanocy.

To wszystko nadal jest złe i niewygodne, ale to jest jednak jakiś tradeoff: oddaj nam swoją prywatność, a dostaniesz coś w zamian. Ja się na to godzę lub nie.

A co daje nam Facebook? No właśnie, co? 🙂 Wall do scrollowania gdy nie masz nic ciekawszego do roboty. Wielki mi dzięki za wielkie mi coś.

Daje ci dostęp do znajomych? O nie, wręcz przeciwnie. Znajomych, mój drogi i moja droga, to Facebook trzyma jako zakładników byś nigdy nie skasował tam konta. Przekonasz się o tym, gdy spróbujesz to zrobić.

Zobaczysz wtedy, że jest to niemożliwe. Nie zmusisz się do skasowania konta i poświęcenia tych dziesiątek kontaktów, wśród których są tacy, do których piszesz codziennie i tych, których dodałeś bo pamiętasz go/ją z podstawówki i na tym wasza interakcja się skończyła.

Facebook nie daje nic. Wysysa z ciebie twoją prywatność, podsyła ci fake newsy, angażuje w troll-dyskusje, szturcha, że może ziemia faktycznie jest płaska i szkraba lepiej nie szczep, bo i tak twoje dziecko umrze, co za różnica czy na starość czy przed ząbkowaniem i ponad to wszystko dzieli nas wszystkich na wielu możliwych płaszczyznach. Znacie to uczucie, że poznajecie kogoś fajnego, rozmawiacie jak całkiem dobrzy kumple, któregoś dnia dodajcie się do znajomych na fejsie i przypał, bo dopiero wtedy się dowiadujesz, że on/ona jest socjalistycznym lewakiem albo prawicowym debilem szerującym memy wyśmiewające innych? Choć wolałbym aby ludzie tego nie robili (po co?!) to jako, że nie mogę tego sprawić, opuszczając Facebook przynajmniej nie będę tego oglądał. Od razu robi się słoneczniej.


Jak się do tego przygotowałem

Albo nie. Wiecie co, ten wpis już jest za długi 🙂 Więc podzielę go na serię wpisów i tu na razie skończę.

Jak was zaciekawiło co i jak piszę, to jakoś zacznijcie obserwować mój blog (dodajcie do czytnika RSS, do zakładek w przeglądarce,… w sumie to zaraz wrzucę link do tego na – o zgrozo, ale tam wciąż jesteście, a nie tu – fejsa i będę wrzucał do kolejnych wpisów).

W kolejnym wpisie/wpisach opiszę jak się pozbyć pamięci palców (po odstawieniu serwisu odruchowo na niego się wraca klepiąc „face” w pasek adresu i przyciskając enter) i co jeszcze zrobić by się nie chciało wracać.

Acha, pod wpisem jest takie serduszko co można kliknąć. To taki lokalny odpowiednik polajkowania, z tym że bez tracenia danych czy prywatności (nawet nie będę wiedział kto kliknął, będę wiedział tylko ile osób). Jest też formularz, w którym można komentując porozmawiać ze mną.

Na facebooku tego wpisu nie komentujcie. To znaczy: róbcie jak chcecie, ale tam waszego komentarza jednak nie przeczytam 😉

12

60 procent Biedronia

Co, przeczytałeś tytuł i myślisz, że jakiś nowy sondaż był? Nie, to nie to.

Robert Biedroń w swoim programie ma, że chciałby aby w Polsce najniższa krajowa stanowiła 60 procent średniej pensji.

Ja poważnie nie wiem. Czy ja jestem za głupi by to zrozumieć jak to ma się udać, czy odwrotnie: za mądry by uwierzyć, że to się może udać?

Jak ktoś studiował biologię to ma całkiem nieźle przepracowane hasło sprzężenia zwrotnego i jak widzi taką zapowiedź to od razu mu się włącza „oj Robercik… to je*”

nie było takiego z Robertem w internetach, to macie z Andrzejem

No bo policzmy to sobie razem. Załóżmy, że w Polsce najniższa pensja to 1000 złotych, najwyższa to 7000 złotych, a średnia więc to 4000 złotych (dość naciągnięte założenia i nie tak prosto się liczy średnią ale pozwólcie na te uproszczenia, bo chce jedynie pokazać mechanizm, zadziała on tak samo przy prawdziwych danych), a waloryzacja najniższej pensji „po biedroniowsku” będzie odbywać się co roku.

Robert dochodzi do władzy tej jesieni i wprowadza prawo w życie. Pensja 1k PLN to tylko 25% średniej pensji 4k PLN, więc… podnosimy! Podnosimy ją więc do 60% z 4000 czyli do 2400 PLN.

Najsłabiej zarabiający Polacy zarabiają od 2020 roku 2,4k PLN (juhu!), najlepiej zarabiający wciąż 7k PLN i jest super. Najbiedniejsi doganiają najbogatszych.

Ale zaraz. Jaką mamy teraz średnią?

2400 + 7000 / 2 daje nam 4700 PLN.

Średnia oczywiście wzrosła. Czy nadal więc najniższa krajowa stanowi jej 60%? Sprawdźmy:

2400 / 4700 * 100 to jest… 51,1%! Skandal i Minister Finansów do dymisji!

Trzeba więc znów sprawić, że najniższa to 60 procent średniej więc od 2021 roku wprowadzamy dekret, że najniższa pensja to teraz 2820 PLN.

Pensja najniższa znów urosła ale co za tym idzie… znów oczywiście urosła średnia. Heloł panie Biedroń, jeśli jeszcze pan nie zaczął rozumieć, to proszę czytać z ruchu moich ust:

Średnia wynika z wartości najniższej i zmieniając wartość najniższą (i/lub najwyższą), zawsze zmieni się średnia. Uzależnienie wartości najniższej od średniej to jest sprzężenie zwrotne dodatnie, które zawsze – czy to w przypadku przyrody czy ekonomii – prowadzi do katastrofy.

Proszę dołożyć sobie do sztabu ekonomistę i nie obiecywać ludziom katastrofy zapakowanej w cukierkowy papierek. A międzyczasie proszę samemu sobie dokończyć symulację co się będzie działo w kolejnych latach. Można ją oczywiście wzbogacić w faktyczne zmiany pensji najwyższej (bo te oczywiście będą rosnąć).

0

Stawiam na Rydzyka

Jako, że ja uwielbiam głośno snuć proroctwa co się ma wydarzyć (już w dzień po brexitowym referendum pisałem, że obstawiam, że Wielka Brytania jednak w Unii zostanie) i choć przeważnie się mylę, to wygłoszę jeszcze raz:

W zapowiadanej olbrzymiej aferze PiS, która ma wybuchnąć jutro rano będzie chodzić o Rydzyka.

Taką aferę zapowiadają na twitterze Tomasz Lis, Giertych i Jarosław Kurski z Gazety Wyborczej. Ma to być najważniejszy dzień w historii PiS.

Wszyscy sugerują, że chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, ale mi tu pasuje ojciec Tadeusz: on może się nazywać najbogatszym Polakiem, zdarza mu się łamać prawo oraz dzień wcześniej aresztowano Bartłomieja M. wywodzącego się z środowiska Radia Maryja.

Zobaczymy czy mam rację. Być może nie, ale wpis piszę, bym mógł ewentualnie pokazać, że już dzień wcześniej się domyślałem 😉

0