Dziś w Wyborczej jak zostać wolontariuszem

Usłyszałem w radio reklamę, więc przekazuję: dziś w Gazecie Wyborczej jest jakiś dodatek z opisem jak zostać wolontariuszem w Afryce.

Nie czytałem, więc nie wiem co w nim jest 🙂 Informuję, bo wiem, że wiele osób czytających tego bloga pewnie też by chciało przejechać się gdzieś w świat by pomagać. Marzec to jest mniej więcej ten miesiąc, w którym MSZ rozpisuje konkursy na projekty wolontariackie, więc strzelam w ciemno, że poradnik powstał z mniejszym lub większym udziałem Departamentu Współpracy Rozwojowej tego urzędu.

Jeśli ktoś kupił i chce coś więcej dodać, zapraszam do komentarzy.

Sentymenty

Różne ścieżki zaprowadziły mnie właśnie na mój stary blog o Rwandzie i tam trafiłem na swój wpis, w którym rozpaczam, że z Rwandy będę musiał wrócić. Zupełnie nie pamiętałem tego wpisu, tak jakby pisał go ktoś inny. Ale to wszystko co w nim jest to prawda, choć o niej zapomniałem.

Przeczytałem w całości i jakoś się smutno znów zrobiło. I jeszcze ten fakt, że o tylu rzeczach się najzwyczajniej zapomina. Taki cytat:

„…w bucie znów musi uwierać mnie niewygodny, laterytowy, brązowo ? czerwony, cieplutki, szorstki kamyk.”

Faktycznie, milion razy potrząsałem wtedy nogą by ten kamień wyrzucić, a teraz go nawet nie pamiętam 😐

O krok od wojny w Wybrzeżu Kości Słoniowej – Aktualizacja

Zacznę od pochwalenia się, bo jest to trochę jakby w temacie i wydarzyło się dosłownie chwilę temu. Zadzwoniła do mnie pani z radia Akadera (studenckie radio w Białymstoku) z pytaniem czy nie mógłbym wpaść jutro na wywiad odnośnie mojego pobytu w Afryce. Więc jak ktoś jest z Białegostoku, to któregoś dnia (wywiad nie będzie na żywo) o 9.30 będzie mnie można usłyszeć.

A teraz do rzeczy.

Dziś jest ważny dzień w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Rozpoczął się strajk zorganizowany przez pana Allasane Ouattara. Pan ten wygrał – co potwierdzają międzynarodowi obserwatorzy – wybory w listopadzie tego roku. Jednak obecny prezydent – Laurent Gbagbo –  uznał, że wybory zostały sfałszowane i ustąpić nie chce. Sąsiednie kraje zapowiedziały już, że jakby co są gotowe do zbrojnej interwencji by obalić urzędującego prezydenta. Naciski wywierają też USA i Francja.

Więc jeśli Gbagbo się nie ugnie, będzie kolejna wojna.

Więcej informacji

Aktualizacja: ze strajku jednak kompletnie nic nie wyszło. Wszyscy dziś przyszli do pracy jak zwykle. Ludzie tłumaczą się, że strajkowanie oznaczałoby dla nich głód.

Książka Dzisiaj Narysujemy Śmierć już dostępna w sprzedaży! Warto ją kupić właśnie dziś

Książka o Rwandzie "Dzisiaj Narysujemy Śmierć", która powstała z moim małym udziałem, o którym już pisałem tutaj trafiła właśnie do księgarni. Cena jej wacha się pomiędzy 30 a 40 złotych. Ja właśnie chwilę temu kupiłem dwa egzemplarze – jeden dla mnie, jeden na prezent 🙂 Książkę mam także w formacie PDF na dysku, otrzymałem za darmo od autora, ale uważam, że warto mieć na półce coś w pewnym sensie "swojego" 😉

Jeśli ktoś chciałby ją także kupić, polecam aby zrobić to dziś jeszcze przed północą. Trwa właśnie Dzień Darmowej Dostawy – wymienione sklepy wysyłają zamówiony towar bez doliczania opłat za wysyłkę. Kupiłem w księgarni KDC.pl. Wysyłka tam faktycznie jest za darmo, a książka mimo o jest o jakieś 7 złotych tańsza niż w sklepie internetowym wydawcy. 

To tyle 🙂 Idę tymczasem czekać na dostawę i kupować kolejne prezenty na zbliżające się święta. 

No dziękuję bardzo ;)

Baczność! Ilu z Was czyta ten blog, ręka do góry. Ilu z tych z ręką u góry wie, że byłem w Rwandzie i interesuje mnie wszystko co z nią związane? Sporo, prawda?

To dlaczego nikt mi nie zameldował wczoraj, że w środę przed północą na TVP.INFO będzie (teraz już był) film dokumentalny o Rwandzie, o ludobójstwie i do tego kręcony w większości w Nyamata – miejscowości, w której mieszkałem będąc w Rwandzie?! 🙂

Na szczęście sam codziennie sprawdzam przed północą co leci na tym kanale, bo to jest pora w której emitują filmy dokumentalne o sprawach międzynarodowych. I programu nie przegapiłem.

Ale jakby ktoś widział w przyszłości coś o Rwandzie, dajcie jakiś cynk 😉 Przynajmniej zapowiem na blogu i obejrzymy w większym gronie.

A na pocieszenie dla tych, którzy nie widzieli wyżej omawianego filmu, inny film. Całkiem niezła gratka, zwłaszcza dla mnie, bo kręcony w Nyamata Teleservice Centre – miejscu gdzie pracowałem 🙂 W filmie występuje nawet mój „szef” Paul 🙂

Książka o Rwandzie z moim (małym) udziałem

Pamiętacie plany abym blog Konrad Jest w Rwandzie wydał w postaci książki? Nie wydam go na 100%, ale nie wszystko stracone.

Za niecały miesiąc na rynku ukaże się książka Wojciecha Tochmana (tego pana być może kojarzycie z innych książek – reportaży lub prowadzenia kiedyś programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”) pod tytułem „Dzisiaj narysujemy śmierć”.

Będzie to reportaż dotyczący ludobójstwa w Rwandzie, a raczej tego jak my, Europejczycy mamy się do tego wydarzenia i czy powinniśmy się poczuwać do jakiejkolwiek odpowiedzialności za nie.

O tym, że książka zostanie wydana wiem z dwóch maili od pana Wojciecha.

W pierwszym mailu dostałem pytanie czy zgadzam się aby fragmenty mojego bloga trafiły do treści książki. Odpowiedź mogła być tylko jedna! 🙂 „Zostawię pomnik trwalszy niż ze spiżu”, co prawda będzie to tylko pomniczek, ale nie ukrywam, że było jednym z moich marzeń jakkolwiek trafić do świata literatury. Używam tu słów pewnie zbyt podniosłych (nie wiem ile w książce będzie cytatów ze mnie, pewnie mało), ale uwierzcie, że się cieszę 🙂

Kilka dni temu dostałem drugi mail w którym Wojciech Tochman informuje, że 28 listopada o godzinie 19.00 w Warszawie (Audytorium, gmach starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, główny campus, przy Krakowskim Przedmieściu) odbędzie się premiera książki. Niestety to trochę daleko z Białegostoku i pewnie mnie nie będzie, ale jak ktoś jest z Warszawy to zapraszam w imieniu pana Wojciecha. Danuta Stenka i Krzysztof Majchrzak będą czytać w czasie spotkania fragmenty książki. W sieci trafiłem na informację, że podobny odczyt odbył się już na początku września i treść była druzgocąca. Tym bardziej nie mogę doczekać się kiedy książkę sobie kupię!

W Nigerii będzie wojna

To taki krótki wpis pod tytułem „A nie mówiłem?”. Mam nadzieję, że się mylę, ale według mnie najpóźniej w styczniu 2011 roku w Nigerii wybuchną duże zamieszki, jeśli nie ogólnokrajowa wojna.

I nie wywróżyłem tego ze szklanej kuli. Już teraz dzień w dzień z tego kraju przychodzą kolejne informacje o starciach na tle religijnym, napaściach rabunkowych i konfliktach politycznych. W styczniu odbędą się wybory i jestem bardzo przekonany, że nie przebiegną one spokojnie.

Polecam śledzić tę stronę.

Google rozwija Afrykę?

Właśnie trafiłem na informację, że Google zorganizowało serię konferencji prowadzonych w różnych krajach Afryki przez pracowników tej firmy. Informuje na nich o swoich produktach, ale uczy także tamtejszych studentów jak tworzyć oprogramowanie (w tym także na Androida) i wykorzystywać googlowe serwisy we własnych produktach.

Zdarzyło się to już w Ghanie, Nairobi, Kenii i Ugandzie.

Podoba mi się to. Jestem za wszystkimi inicjatywami rozwojowymi, zwłaszcza w branży IT 🙂

Ci, którzy wygrywają z malarią

Bezsprzecznie malaria jest jednym z największych obecnie problemów medycznych, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są tego świadomi. W telewizji możemy usłyszeć co najwyżej o kolejnych nowo odkrytych chorobach, będących hitem sezonu, jak ostatnio świńska grypa (choć na jesień szykowana jest już ofensywa strachu przed kolejną bakterią odporną na wszystkie antybiotyki). Malaria, jeśli kiedykolwiek „hitem” była to już dawno. Choć na chorobę rocznie umierają setki tysięcy ludzi, media o tym nie informują, przede wszystkim dlatego, że dzieje się to zdala od zachodniego świata. Nie ma więc o czym mówić, a według mnie niesłusznie.

Dziś jednak postanowiłem napisać nieco dobrych wiadomości o malarii. Choć wciąż jest to choroba, przeciw której zaszczepić się nie można i dotyka kraje, w których ludzi najczęściej na leczenie nie stać, są miejsca na świecie, które szczycą się sukcesami na polu walki z tą choroba.

Są to cztery kraje: Erytrea (kraj położony w Afryce koło Somalii i Etiopii), azjatyckie Indie i Wietnam oraz Brazylia. Choć malaria nie została tam wypleniona zupełnie, miejsca te podawane są jako przykłady dowodzące tego, że finansowanie programów walki z malarią z funduszy Banku Światowego nie jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

W latach ’90 XX wieku powstał program nazwany Roll Back Malaria. Głównym założeniem było zmniejszenie do roku 2010 śmiertelności spowodowanej malarią o 50%. O ile większość światowych programów nie wypala, ten działa – przynajmniej w przytoczonych powyżej czterech krajach – niespodziewanie dobrze. Sama Brazylia już w 1996 roku zmniejszyła śmiertelność malaryczną nie o 50 a 60 procent. Oznacza to, że ilość ossób, które rocznie chorowały na malarię w tym kraju zmniejszyła się o dwa miliony, a ilość zgonów spowodowanych tą chorobą o ponad 200 tysięcy.

Sukces w posoztałych krajach był podobny. Erytrea zredukowała do 2004 roku (czyli na 6 lat przed końcem programu) zachorowalność na malarię o 63%, Indie o niemal 70%, Wietnam podobnie.

W jaki sposób to osiągnięto? Powodów było wiele, jednak dwa z nich są kluczowe: finansowanie i przekonanie rządów tych krajów o konieczności walki z tą chorobą.

Bank Światowy udzielił wszystkim czterem krajom kredytu w wysokości około 300 milionów dolarów. Czy jest to kwota duża, nie wiem. Dość powiedzieć, że zlikwidowanie skutków tegorocznych powodzi w Polsce ma kosztować nawet 500 milionów euro i budżet naszego kraju odczuje to raczej w niewielkim stopniu, głównie dzięki wsparciu Unii i rezerwom jakie na takie zdarzenia zostały zgromadzone.

Istotne jest także podejście władz tych krajów do finansowania. W wielu przypadkach pieniądze są źle redystrybuowane tak, że większość środków pomocowych statecznie ginie w kieszeniach urzędników poszczególnych stopni. W tym wypadku całość okazała się jednak dobrze zaplanowana.

Brazylia od razu po rozpoczęciu programu przystąpiła do gruntownej reformy służby zdrowia z nastawieniem jej na walkę z epidemią malarii. Podobnie było w Erytrei gdzie programy ochronne rozszerzono także o walkę z trapiącą ten kraj wysoką zachorowalnością na AIDS. W Indiach przeszkolono około 300 tysięcy lokalnych liderów, których celem miało być koordynowanie walki z malarią i edukowania o tej chorobie. Na bierząco wprowadzano także wszelkie nowinki medyczne i techniczne, o których raz na jakiś czas można przeczytać w prasie qusi-naukowej (a także na moim blogu). W Brazylii rozpoczął się narodowy program opryskiwania mieszkań środkami owadobójczymi; kolejne rodzaje leków antymalarycznych na bierząco zastępowano w lokalnym leczeniu ich nowszymi generacjami. W Erytrei wybudowano całą sieć ośrodków medyczno – naukowych przeznaczonych do walki z malarią i prowadzenia badań nad tą chorobą, do których ściągnięto personel składający się niemal wyłącznie z lekarzy i naukowców z Europy i Ameryki Północnej.

Efekty jak widać przerosły oczekiwania. Choroby oczywiście nie udało się wyplenić zupełnie, ale założone wskaźniki osiągnięto na wiele lat przed końcem programu. Nie oznacza to oczywiście, że kraje te spoczęły już na laurach. Mam nadzieję, że ich śladem pójdą rządy innych państw. W połaczeniu ze stałymi badaniami nad nowymi sposobami walki z malarią, mam nadzieję, że któregoś dnia będziemy mogli przestać myśleć o tej chorobie jak o wyzwaniu epidemiologicznemu.

Po więcej informacji o sukcesie wymienionych wyżej krajów odsyłam do tego raportu (format PDF).