Samsungu, sorry, to przeze mnie dostałeś karę 2 milionów złotych

Wpis ten piszę na szybko, więc będzie trochę nieskładny, ale posłuchajcie. 🙂

Chwilę temu przeczytałem na Spidersweb, że Samsung właśnie dostał ponad 2 miliony złotych kary od UOKIK. Kara jest za wprowadzanie klientów w błąd i sugerowanie, że przy cyfryzacji telewizji (to o czym teraz trąbią codziennie) należy używać dekoderów czy telewizorów tej firmy. Czy jakoś tak.

Gdy zacząłem czytać ten wpis szczęka mi lekko opadła i w głowie pojawiło się ciche „o kurde…”. A zaraz po „o kurde” pojawiła się kolejna myśl „więc to o to chodziło te kilka miesięcy temu”. I poczułem się nieco winny, że ta kara to przeze mnie.

Już wyjaśniam. Kilka miesięcy temu (nie pamiętam dokładnie, było to zimą, jeszcze przed moim wyjazdem do Iranu) odwiedziła mnie ankieterka z jakiejś renomowanej firmy. Nie pamiętam nazwy, ale jeśli miałbym teraz strzelać był to OBOP lub któryś z równie szanowanych ośrodków. Była to wizyta, po której na twarzy pozostał mi cyniczny uśmieszek w stylu jeśli tak wygląda prowadzenie ankiet przez renomowane firmy za każdym razem, nigdy więcej nie spojrzę poważnie na wyniki jakichkolwiek badań.

Pani powiedziała, że zostałem wylosowany i czy mam chwilę by odpowiedzieć na pytania. Z jednej strony jak usłyszałem nazwę ośrodka od razu pomyślałem jupi, więc będę jednym z tych Polaków, którzy pojawią się jako jeden piksel któregoś ze słupków poparcia którejś z partii na wykresie w telewizji. Z drugiej jednak pani ankieterka zapukała idealnie w momencie gdy nałożyłem sobie obiad na talerz. Pewnie wiecie jakie to uczucie, gdy właśnie macie zacząć jeść obiad a tu ktoś przerywa.

Powiedziałem więc, że niespecjalnie dam radę teraz, bo obiad, ale pani przekonała mnie, że to tylko 5 minut. No dobrze, weszliśmy do kuchni, ja schowałem talerz do piekarnika, a pani wyciągnęła i uruchomiła laptopa. Jeśli ktoś pyta o szczegóły był to starszy model IBM ThinkPad.

I tu zaczęły się cyrki.

Pani powiedziała, że musi mi pokazać pewną reklamę i zada mi w związku z nią kilka pytań. Siedziała tak, że nie widziałem ekranu, usłyszałem tylko, że ona nie wie jak włączyć tu dźwięk, więc będzie bez dźwięku (sic!), po krótkiej chwili się zorientowała, że ja nawet obrazu nie widzę, obróciła więc laptop w moim kierunku i tak oto obejrzałem bez dźwięku ostatnie jakieś 5-7 sekund reklamy.

I zaczęły się pytania. Czy zauważyłem, że jest to reklama Samsunga? Zupełnie szczerze odpowiedziałem, że nie zauważyłem, że wszystko co widziałem to jakiś człowiek trzymający telewizor. No więc pani przewinęła mi film do momentu, w którym widać logotyp Samsunga. OK, odpowiedziałem więc, że potwierdzam że to Samsung.

W tym momencie byłem przekonany, że badania zlecił Samsung bo chciał sprawdzić jak jest z rozpoznawalnością swojej marki.

Kolejne pytanie (żadne z pytań jakie tu cytuje niestety nie przytaczam dosłownie, wybaczcie, ale to było kilka miesięcy temu): Czy według mnie przekaz reklamy wyraźnie wskazuje na dekodery? (Pytanie brzmiało zgrabniej). Odpowiedziałem, że na to pytanie nie mogę odpowiedzieć, bo nic kompletnie nie słyszałem.

Pani zaczęła mi więc opowiadać co było słychać w reklamie. Że ten pan czy pani na filmie mówi o dekoderach, mówi o telewizorach… No więc potwierdzam, że jest o dekoderach skoro ona mi mówi, że jest o dekoderach, czy nie potwierdzam?

To już było tak głupie, ja się robiłem głodny i czułem, że ta ankieta jest psa warta, więc aby nie robić problemu działowi marketingu Samsunga (cały czas myślałem, że to Samsung sprawdza jak skuteczni są w reklamowaniu), odpowiedziałem tak jak to pani sugerowała.

Pytań było oczywiście więcej. Dochodziło do takich kuriozów, że – znów nie wiem czy dobrze pamiętam pytanie – po obejrzeniu reklamy bez dźwięku musiałem ankieterce odpowiedzieć na pytanie czy uważam ton lektora za przekonujący.

Ergo: widziałem kilka ostatnich sekund reklamy, nie słyszałem w niej ani jednego słowa, odpowiadałem na pytania tak, jak chciała pani ankieterka. Tak wyglądało profesjonalne badanie rynku przez profesjonalną firmę ankieterską.

Na koniec pani zapytała mnie czy mogę jej powiedzieć gdzie w mojej klatce mieszka jakaś starsza osoba po 60tce, bo takiej jej brakuje do odpytania. A więc tak wygląda losowanie respondentów, pomyślałem.

Pamiętam, że całe badanie było tak idiotycznie głupie, że chciałem od razu opisać je tu na blogu. Wygrał jednak głód, a po obiedzie już mi się nie chciało.

A dziś czytam, że Samsung dostaje od UOKiK karę dwóch milionów za sugerowanie w reklamie by kupowali ich dekodery. Kilka miesięcy wcześniej jakaś kobieta odpytuje mnie czy też uważam, że reklama sugeruje kupowanie ich dekoderów i prowadzi ankietę tak, by odpowiedzi były pod z góry zaplanowaną tezę.

Nie wiem czy moje zdarzenie ma cokolwiek wspólnego z ową karą. A jeśli ma, czy tylko u mnie ankieta wyglądała tak idiotycznie. Nie wiem jak wielki miało wpływ na decyzję UOKiK i czy UOKiK wiedział jak nieprofesjonalnie prowadzone były badania. Ale jeśli tak jest i na bazie takiego chłamu – bo tylko tak mogę nazwać takie badanie opinii – wymierza się komuś dwa miliony złotych mandatu to – wybaczcie mi język – to ja pierdolę 🙂

Samsungu, wybacz. Ja nie chciałem, zrobiono mnie na szaro (a zaraz po mnie na szaro dał się zrobić mój 60letni sąsiad zapewne).

I odwołuj się. Ja się nawet mogę stawić w jakimś sądzie, by opowiedzieć o tym durnym zdarzeniu 🙂

11 thoughts on “Samsungu, sorry, to przeze mnie dostałeś karę 2 milionów złotych

  1. napisz o tym do samsunga, może im pomoże to 😀

    UOKIK zająłby się poważniejszymi sprawami a nie takimi bzdurami

  2. Miałem podobne odczucia przy sondażu telefonicznym. Pytania były tendencyjne, ale chodziło o partie polityczne. Gdy pytano o PO pytania brzniały mniej – więcej tak:
    Jak Pan ocenia działanie (tu chodzi o działanie PO)? Po czym pani czytała oceny od b. dobrej do b. złej. Gdy pytanie dotyczyło opozycji, odpowiedzi czytane były od b. złej do b.dobrej. To powodowało, że przy ilości pytań – a było ich dużo – człowiej odpowiadał najczęciej pierwszą podaną odpowiedzią. O takie działanie prawdopodobnie chodziło ośrodkowi badań i teza była jasna rząd PO jest cacy, a opozycja – be (cała pis, rp, sld i pozostali).

  3. jak słysze o UOKiK-ach, PIH-ach, Strażach miejskich / gminnych itp. bandzie nierobów od razu ciśnienie skacze mi w góre, precz z tymi nierobami – ile kosztuje utrzymanie tych instytucji ????? Dlaczego jak UOKiK wewali kare to nigdy nie oddają pieniędzy ‚oszukanym’ klientom tylko zawsze kasa idzie ( pośrednio) na przeżarcie przez te instytucje

  4. Wg mnie UOKiK to najlepiej działająca instytucja rządowa. Na przykładzie NC+ w przeciągu 1 miesiąca zebrali materiał dowodowy, przeanalizowali i nałożyli odpowiednią karę (dla porównania prokuraturze zebranie wcześniej zebranych materiałów dowodowych w sprawie kradzieży tel zajęło 4 miesiące…)
    Jak do tej pory nie mogę powiedzieć złego słowa o UOKIK

  5. Nie szlochałbym nad biednym Samsungiem i nie demonizowałbym badań – widziałem wspomnianą reklamę i początkowo byłem święcie przekonany, że to reklama społeczna a po zorientowaniu się, że to komercja, wygłosiłem kilka słów nie do druku pod adresem firmy na „S” – wraz z życzeniami dobrania się im do tyłka za nieetyczne działania.

  6. Myślę, że UOKIK wszczyna sprawy po zgłoszeniu od klientów a nie może nakłaniać klientów do składanaia zgłoszeń.

  7. Witam, mam wrażenie że odwiedziła nas ta sama osoba 🙂 U mnie pytała o lody algida kontra chyba zielona budka, później o politykę i jeszcze o coś. Na szczęście nie było pytań z dźwiękiem tylko z obrazem i matryca działała. Co do poziomu badań to niestety sprawdza się jedna prawda, że badania ankietowe mają udowodnić z góry założoną tezę, zleca UOKIK są winni, zleca Samsung są niewinni. Moja prywatna opinia nt. tego typu badań jest bardzo krytyczna, prywatnie uważam statystykę za dziwkę nauk i mam w tej materii kilkuletnie doświadczenie, które pogłębione obserwacją „z zewnątrz” wciąż karze mi trwać w tej opinii. Wszystkim którzy będą to czytać chciałbym podać prosty sposób na sprawdzenie jak wielką manipulacją są takie badania. Ilekroć na plakatach /np. na przystanku autobusowym/ zobaczycie że jakiś tam %klientów odczuło zmianę, poprawę itp itd to poszukajcie u dołu małym drukiem jaka była liczba respondentów i kiedy było to badanie robione. Kilka lat temu była plakaty z takim bordowo-złotym kremem dla kobiet, na plakacie było coś że krem jest w segmencie cenowym > 500zł /kupa szmalu jak za pudełeczko wielkości pasy do butów/ grupa respondentów to było kilka osób z czego powyżej połowy odczuło zmianę. 62%brzmi nieźle, ale z focus grupy ok.11 osobowej już nie brzmi tak fajnie. Ostatnio maść na żylaki też kilka osób z czego 92% odczuło poprawę – żenada. Focus grupa powinna stanowić 10% populacji, aby być miarodajną. Kiedy następnym razem napiszą, że kogoś tam popiera 52% polaków to spójrzcie z ilu i co najważniejsze kto zlecał badanie.

  8. Badania statystyczne wykazały, że 68% badań statystycznych jest wyssanych z palca.

    @remek: 500zł za pudełko kremu wielkości pasty do butów, to niskie stany średnie.

  9. @aniou: ja nie mówię ani słowem o etyczności tej reklamy. Nie widziałem jej ani razu w telewizji, ledwo widziałem kilka sekund bez dźwięku w czasie „badania”. Więc się nie wypowiadam.

    Ale nazwiesz etycznym taki sposób prowadzenia badań, po którym wymierzana jest kara 2 milionów złotych? Milionów, nie dwustu złotych. To jest partactwo i jeśli na bazie takiego partactwa jest jakiś skutek prawny, jeśli takie partactwo zleca się za moje pieniądze…

    Też niespecjalnie coś mam do UOKiK. Natomiast do badań – jak najbardziej.

  10. remek: widać, że z badaniami nie masz zbyt dużo wspólnego. Po pierwsze, przebadanie nawet 10% populacji nie gwarantuje miarodajności wyników (swoją drogą, dlaczego 10%? Czemu nie 11% albo 9%?) i może dać nam wyniki bardzo oddalone od prawdziwych. Po drugie, przebadanie odpowiedniej grupy kilkudziesięciu może już nam dużo mówić o badanym zjawisku, oczywiście w pewnych przedziałach ufności (i wzrost próby jedynie zmniejsza nam przedział ufności, a nie miarodajność wyników).

    Zgodnie z Twoimi postulatami, żeby zrobić sondaż wyborczy, trzeba byłoby przepytać ponad 3 miliony Polaków (uprawnionych jest trochę ponad 30 milionów)

    Statystyka to nie dziwka nauk, jedynie badacze często postępują nieetycznie i wykorzystują wielość istniejących technik w celu otrzymania założonych wyników. Głównym problemem statystyki jest brak umiejętności poprawnego wnioskowania wśród ogółu ludzi (słynne „Z psem mamy średnio po trzy nogi”), a niestety często również wśród badaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.