Każdy ma jakiegoś bzika językowego, coś co go niezmiernie drażni, gdy słyszy w telewizji, lub czyta w internecie, gdy nieprawidłowo ktoś inny używa jakiegoś słowa. Wiele osób nie potrafi znieść gdy myli się słowo bynajmniej z przynajmniej.
Moim bzikiem jest mylenie imigranta z emigrantem. Tak, to jedna i ta sama osoba, jednak trzeba uważać jak się ją nazywa. Bo to czy nazwiemy ją emigrantem, czy imigrantem zależy od kontekstu.
Przed chwilą w Wiadomościach TVP usłyszałem, że „jednym z wyzwań polskiej prezydencji w Unii będzie poradzenie sobie z falą emigrantów”.
A ja się pytam: któż to tak bardzo chce emigrować z tej Unii Eurpejskiej? Dokąd? Prawdę mówiąc jakoś sobie nie potrafię wyobrazić by kiedykolwiek miał nastąpić masowy exodus ludzi z Europy. Przynajmniej w najbliższej przyszłości.
Dziennikarz chciał bowiem powiedzieć, że „jednym z wyzwań polskiej prezydencji w Unii będzie poradzenie sobie z falą imigrantów”.
Wyjaśnijmy sobie tę różnicę:
- o emigracji i emigrantach mówimy w sytuacji gdy ktoś skądś wyjeżdża. Podczas drugiej wojny światowej wielu Polaków wyemigrowało do Wielkiej Brytanii.
- o imigracji i imigrantach mówimy, gdy ktoś gdzieś przyjeżdża. Podczas drugiej wojny światowej w Wielkiej Brytanii nastąpiła wielka imigracja ludzi ze wschodniej Europy.
Tak więc: obecnie Unia Europejska ma wielki problem z imigracją ludzi z Afryki Północnej. Ludzie ci emigrują głównie z Libii i Tunezji. Dziennikarz głównego serwisu informacyjnego TVP powinien o tym wiedzieć.
Też macie jakieś bziki językowe?

Ja nigdy się chyba nie spotkałem z myleniem emigranta z imigrantem. Ale to może dlatego, że nie oglądam TVP.
Mam pytanie nie na temat. Dlaczego cudzysłowy są tak dziwnie rozmieszczone (dwa dolne lub pierwszy górny drugi dolny)?
Pozdrawiam
Michał
co do tych cudzysłowów też się zastanawiam
tak dodało
poprawiłem dzięki wczoraj opisywanej wtyczce
nowa wtyczka +3 do lansu
Tak, moim bzikiem jest gotowanie się w środku na dźwięk słowa pieniążki. Za każdym razem mówiącego mam ochotę zadusić albo te „pieniążki” wrzucić mu do gardła. Pieniądze to poważna sprawa, nie ma w ich sprawach miejsca na zdrobnienia.
Ale słówko „pieniążek” jest jak najbardziej przyzwoite.
@pmpd
Hehe też tego nienawidzę, ogólnie zdrabnianie każdego słowa na siłę jest niedorzeczne. Niektóre słowa po prostu powinny zostać w swojej pierwotnej formie.
Ja mam takiego ogólnego bzika i muszę się powstrzymywać, żeby nie poprawiać wszystkich dookoła, zwłaszcza przy słowach typu „wziąść” albo zdrobnieniach jak wyżej wymienione pieniążki. Jestem hipokrytką, bo moja polszczyzna jest daleka od ideału, niestety.
Część znajomych się przyzwyczaiła do mojego poprawiania, zwłaszcza ci, z którymi częściej piszę niż rozmawiam.
Ups.
Władco tego bloga, jeśli masz taką moc, to wywal jeden, ok?
znaj litość władcy
Bynajmniej porządny blog…:)
-Mogę to wziąść?
-Możesz braść ile chcesz:)
Krótko i na temat:). Bardzo mi się podoba Twój blog.
dzięks
Takich błędów i błędnych interpretacji są setki. Również mam małego konika na punkcie poprawnej pisowni jak i interpretacji niektórych słów
Taki bzik, gdy np. przychodzę do fryzjera i słyszę: proszę pochylić główkę, już podam kawkę, zapraszam na fotelik, czy obciąć włoski?Czuje się jak mała dziewczynka która trzeba zachęcić do robienia czegoś (przecież przyszłam dobrowolnie i świadomie) i mam ochotę udusić mówiących tak do mnie.
Wiele razy słyszałem nawet w poważnych mediach używanie niepoliczalnego dużo zamiast policzalnego wiele: np”dużo ludzi”