Piętro wyżej trwa jak co dzień od rana libacja, za ścianą szczeka znowu pies sąsiadów, na podwórku dzieciaki kopią piłkę, a ja zamiast pracować wciąż to słyszę. Cóż, takie już uroki pracy w domu. Mam na to dawno wypracowaną choć banalną metodę: słuchawki w uszy, włączyć odtwarzacz muzyki i w nim puścić którąś ze stacji radiowych. Najlepiej jakiś ambient, chillout czy choćby muzyka klasyczna. Ważne by grało cicho i nie rozpraszało.

Włączam więc w nowym 11.04 dostarczony wraz z systemem odtwarzacz Banshee. Klikam na radio – lista jest pusta. Hmm, w poprzedniej wersji było sporo predefiniowanych stacji (ale wtedy to był Rhythmbox a nie jakiś Bunshee). Da się przeżyć, poszukałem w sieci jakichś stacji i już gra muzyka.

Wyskakuje mi powiadomienie systemowe o tytule i wykonawcy. Do niczego mi to nie jest potrzebne, ale ok. Znika.

Dziesięć sekund później znów wyskakuje to samo powiadomienie. Ten sam wykonawca, ten sam utwór. Zgrzytam zębami, ale wracam wzrokiem do edytora stron.

Po kolejnych dziesięciu sekundach znów wiem kto i co mi gra. No co jest do licha?

Nie napisałem jeszcze ani jednej linijki kodu i zamiast tego wchodzę na google i wpisuje ‚ubuntu unity how to remove desktop notifications’. Nic nie ma na ten temat.

Dziesięć minut przeklikuję się przez ustawienia Banshee. Jeśli dobrze pamiętam w Rhythmbox była opcja wyłączenia tej chmurki. Tutaj – nie ma.

Dziesięć minut przeklikuje się przez ustawienia Unity i przez CompizConfig. Też nic nie widzę.

Ostateczna desperacja: włączam pomoc systemu. Wpisuję ‚notifications’ (gdyby pomoc systemu Windows była po angielsku, wszyscy by zakrzyczeli Microsoft na śmierć, tutaj jednak muszę potulnie przyjąć to do wiadomości – w końcu nie płacę, nie mogę czepiać się takich drobiazgów). I znajduję jeden rozdział na ten temat:

Małe jednozdaniowe powiadomienie na dole ekranu? Jak kliknę w nie pojawi się większy opis? Chyba czytam opis nie tego, o co mi chodziło. Już pomijam fakt, że nie ma tu ani słowa o tym jak się tego pozbyć.

Chwila. Czy mi się to przypadkiem z czymś nie kojarzy? Ach tak: choć używam Ubuntu z Unity, to instrukcje pozostawiono dla Ubuntu z Gnome Shell 🙂 Ślicznie, Mark, więc jednak Shell jest lepszy? 😉

No nic, wracam do pracy, bo Rhythmbox zdążył mi się już zainstalować i gra tak jak tego oczekuję. I ma od razu listę stacji. Mark, kolejny raz pokazujesz mi, że chyba nie używasz systemu, który sam tworzysz. Po co wkładasz do niego oprogramowanie, które działa jak klocek? Czy naprawdę usunięcie rozpraszającego elementu musi być niemożliwe?

(Uwaga: powyższe to jest opis tylko jednej niedogodności w tylko jednym programie. Jeśli mnie sprowokujecie, wypiszę tutaj całą litanię na temat niedociągnięć każdego piksela tego interfejsu graficznego i zestawu aplikacji out-of-the-box 😉 )