Ubuntu 11.04 – to już nie jest Linux

Minął tydzień od kiedy używam najnowszego Ubuntu (z numerkiem 11.04). Jest to jedyny system jaki używam na co dzień, co więcej używam do bardzo intensywnie. Popracowałem, obejrzałem filmy, Banshee umilał mi muzyką czas spędzony przed ekranem. Mogę więc śmiało pozwolić sobie na recenzję tego systemu. I podejrzewam, że będzie o wiele lepsza niż to, co ludzi pisali o jedenastce tuż po zainstalowaniu.

Nie opisze bowiem tego co widziałem, ale tego jak mi się z tym systemem koegzystowało. Jakie są odczucia i jakie mam przemyślenia.

Przyznam, że na 11.04 i nowy rewolucyjny interfejs czekałem z niecierpliwością. Jakiś miesiąc temu obejrzałem sobie przez kilka godzin Gnome 3 z interfejsem Shell. Nowy Ubuntu też korzysta z Gnome, jednak tu zamiast Shell mamy bardzo podobny Unity. Nieważne – jak napisałem poużywałem Shella i spodobał mi się całkiem mocno. Pomyślałem więc, że Unity też mi się spodoba.

W czasie tygodniowej pracy odczucia mi się zmieniały diametralnie. Od początkowego zachwytu, przez potężny kryzys po – nadal trwające – pogodzenie się z tym, jakie Ubuntu teraz jest. Z jego wszystkimi wadami i zaletami.

Mark zapowiedział, że nowy interfejs Ubuntu stawia przede wszystkim na prostotę i wygodę użytkowania. Teraz stwierdzam, że był to zwykły marketingowy bełkot, mający na celu jedynie przykryć to o co twórcy Ubuntu tak naprawdę chodzi. Mark zachwycił się Apple. Wróć: Mark zachwycił się Stevem Jobsem i postanowił dać linuksowemu światu swój własny iSystem. „Nieważne co ludzie chcą, będą chcieli moje nowe Ubuntu”. Ma być ładne, ma błyszczeć, nie musi być za bardzo funkcjonalne.

Dziesięć lat temu, gdy przesiadałem się na Linuksa (wtedy jeszcze Mandrake) komputerowy świat był dość wyraźnie opisany. Windows to był system od wirusów. Maki to były komputery bardzo proste w obsłudze ale kosmicznie drogie. Linux był trudny w obsłudze, ale stabilny.

I miał to coś ulotnego: Dawał wybór. Pierwszym wyborem było przejście z płatnego/pirackiego Windows na darmową alternatywę. Można w nim było wybrać czy chcemy używać KDE, czy Gnome. Można było wybrać jakim programem sprawdzamy pocztę, a jakim przeglądamy strony internetowe, w jakim edytorze piszemy nasze CV. Konfigurowalność pulpitu była tym, czym w każdej dyskusji o wyższości jednego systemu nad drugim można było pokonać dowolnego windziarza czy makówkarza. Na każdym brzegu ekranu można było dodać pasek (ba, można było tych pasków dodać wiele), na każdym z nich umieścić dowolny aplet, dowolnie rozmieścić ikony uruchomiania ulubionych programów, od razu zerknąć na obciążenie procesora, szybkim ruchem myszy do lewego dolnego rogu ekranu zminimalizować wszystkie okna.

Ostatecznie kończyło się to setkami brzydkich screenshotów wykonanych przez kolejnych użytkowników systemu. Co drugi pulpit wyglądał jak panel sterowania statku kosmicznego w kiczowatym filmie S-F. Ale taki był Linux. Jeśli ktoś chciał mieć go niczym malucha po wiejskim tuningu, mógł mieć.

A jak jest w Unity? Paski są dwa i nie może być ich ani mniej, ani więcej. Ulubione programy można umieścić tylko na pasku lewym i nigdzie indziej. Pod nimi mamy ikony otwartych programów i nie ma znaczenia, że każdy odruchowo szukałby ich na dole ekranu.

Górny pasek – chcesz tego czy nie – jest kompletnie poza twoją kontrolą. Od prawej: wyłącz system, spójrz na swoje imię, zobacz godzinę, kopertkę, głośniczek i tyle. Choćbyś klikał prawym klawiszem myszy w nieskończoność, Unity będzie miało to gdzieś.

Do tego konfigurowalność wszystkiego, dosłownie wszystkiego jest mikroskopijna. Zachwycasz się ładną przezroczystością pod dokiem szybkiego wybierania programów? Good for you. Jeśli jednak któregoś dnia zdasz sobie sprawę, że ta przezroczystość bardziej przeszkadza (zwłaszcza jeśli pod spodem masz inne ikony) niż zachwyca, to sorry batory. Nie masz szans już tego zmienić.

Szybkość korzystania z systemu? Kilka przykładów.

Jeśli chcesz zobaczyć pulpit by szybko otworzyć jakiś plik znajdujący się na nim, musisz zapomnieć o słowie szybko. Minimalizuj wszystkie okna jedno po drugim. Jeśli masz ich otwartych kilkanaście, oznacza to, że pulpit zobaczysz po jakiejś połowie minuty.

(A bardzo łatwo jest dojść w Unity do *nastu otwartych programów. Boczny panel z listą otwartych okien domyślnie się chowa, a wraz ze sobą chowa informacje o tym jakie programy masz po głównym oknem. W ciągu ostatniego tygodnia kilka razy zdarzyło mi się otworzyć ten sam folder kilka razy bo zapomniałem, że pod spodem przecież już mam otwarty ten sam katalog)

Spójrz na zrzut ekranu. Wyobraź sobie, że chcesz szybko zamknąć okno znajdujące się w tle. Kiedyś po prostu kliknąłbyś w |x| je zamykający. Teraz musisz kliknąć najpierw na oknie, a potem je zamknąć. Drobiazg, ale po tygodniu sprawia ze zamykasz z trzaskiem pokrywę laptopa i idziesz na spacer bo masz już dość Marka i jego ‚wiem od ciebie lepiej jak powinieneś pracować na własnym komputerze’. Poważnie wczoraj miałem taki kryzys, że musiałem po prostu wyjść na powietrze by nie roztrzaskać komputera o ścianę.

O tym jak genialne dotychczas było potrójne menu w Ubuntu człowiek się przekonuje dopiero, gdy już go nie ma. Wszystko było ładnie jak na dłoni. Od razu wiedziałeś jakie masz programy zainstalowane, pogrupowane w szybko dostępne grupy programów. Teraz zdarzyło się, że dwa razy instalowałem Gimpa, bo zapomniałem, że już jest zainstalowany. Nigdzie nie widać co tak naprawdę jest już w systemie, a czego nie ma (ok, widać, ale sposób przeglądania tego jest tragiczny).

Czy jednak Unity ma przed sobą jakąś przyszłość? Niestety muszę stwierdzić, że tak. W sieci widzę sporo wciąż pozytywnych o nim opinii, więc nie jest aż takie zapewne złe. Dla mnie jest kiepskie, cienkie, wydłuża czas mojej pracy z komputerem, jednak będę go nadal używać.

Ale to już nie jest Linux, jaki wybrałem na początku.

28 thoughts on “Ubuntu 11.04 – to już nie jest Linux

  1. No ale przecież chyba dalej jest wybór? Nie musisz koniecznie mieć Unity, możesz przełączyć sie na klasyczny interfejs GNOME albo na KDE? Tak?

  2. nie no: ze w linuksie jako takim jest wybor, to nie dyskutuje z tym. jednak ubuntu jako takie nie chce juz dawac wyboru. zrobili interfejs w ktorym nic nie mozna sobie ustawic. i tak juz bedzie (choc mam nadzieje ze nie). mozna sie przelaczyc na klasyczny gnome, ale w 11.10 juz tej opcji ma nie byc

    to ze wciaz moge sobie wybrac inna dystrybucje to zadna opcja dla samego ubuntu. tak samo uzytkownik windows czy mac moze sobie wybrac jakas dystrybucje linuksa.

    ubuntu chce sie bardzo roznic od innych dystrybucji. pomysl generalnie dobry. wykonanie wedlug mnie zle

  3. Weź się ogarnij. Zarówno zmiana przeźroczystości ikonek, jak i szybka minimalizacja wszystkich okien (Super + D) jest możliwa. Dalej mi się już nie chce czytać, bo bzdury opowiadasz.

  4. win+d juz mi podpowiedziano w innym miejscu. jak natomiast pozbyc sie przezroczystosci?

  5. btw, klikniecie kilka razy win+D spowodowalo ze zniknely mi wszystkie okna. zniknely wizualnie, bo menedzer zadan twierdzil ze są i mają sie dobrze.

    po 5 minutach gdy juz o nich zapomnialem i zabralem sie do dalszej pracy nagle wszystkie zaginione okna wyskoczyly

  6. no, tego nam brakowało – nie dość, że mamy hejterów appla to teraz dojdą hejterzy Ubuntu – nie podoba się, to przecież możesz korzystać z innego OS-a…

  7. Delikatnie mówiąc, słaby artykuł. Połowa zarzutów wyssana z palca, a drugie to narzekanie dla narzekania. Zawiodłem się.

  8. „nie podoba się, to przecież możesz korzystać z innego OS-a”

    słabiutka odpowiedz 🙂 wyglada troche tak, jakby nie mozna bylo miec swojego zdania. no chyba ze zdanie to jest pozytywne 😉

    w Linuksie od dosc dawana irytuje mnie to, ze albo pisze sie o nim dobrze, albo wcale. jesli juz ktos narzeka to na pewno jest windziarzem.

  9. A ja popieram w 100%. Przesiadłem się po wersji 10.04, Teraz w sumie częściej pracuje na windowsie, ale jeśli linux to DEBIAN lub Gentoo

  10. Jak nie chcesz Unity, to je po prostu wyłącz. Jak sam wiesz jest ono tak naprawdę alpha.

  11. Hmm, jeśli Unity to dopiero Alpha to o czym ta dyskusja? Nie używałem dotychczas tego o czym kolega pisze i nie uzyję dopóki nie będzie to wydane jako stabilny program. Burza w szklance wody w takim razie to jest 😉 Yoda.

  12. Do takiego „joba”.
    Po to jest wolne forum aby móc opisać co boli. To że Konrad może zmienić OS-a, to każdy wie i Ameryki nie odkryłeś. Za to pisząc uczulił nieświadomych stanu rzeczy (także tych odpowiedzialnych za zmiany Ubuntu)na niekorzystne zjawiska. Ja chętnie go przeczytałem. A co ty wniosłeś swoją wypowiedzią? Zwyczajnie, g..no!

  13. W pełni zgadzam się z autorem. Korzystałem z Ubuntu na PC i laptopie od wersji 6.cośtam sporadycznie. Od werji 8.xx stale. Bodajże wersje 10.xx „powalały” laptopa, więc wróciłem na nim po latach do testowego Debiana. I cóż się okazało? Równorzędne wersje Ubuntu i Debiana na korzyść jednak Debiana. Debian nowsze biblioteki niż Ubuntu. Mniej zajętych zasobów, większa stabilność i aktualizacja systemu zawsze bez niespodzianek, jak to czasami zdarzało się z Ubuntu, a że musiałem trochę „popracować” nad moją ATI – cóż człowiek uczy się całe życie i warto było. Na PC mam nadal Ubu 11.04 z Unity i pomimo walki z przyzwyczajeniami, dla mnie – człowieka, dla którego komp to narzędzie pracy – Unity cofa nas o pewien krok wstecz. System ma być łatwy w obsłudze, ale łatwy według użytkownika a nie producenta. Unity przyjmie się to nie ulega wątpliwości. Canonical ma duże moce marketingowe, ale będzie to narzędzie typu Android lub inny system np do obsługi konsoli do gier – zrobisz nim tyle na ile pozwoli Ci producent. Pozdrawiam Pingwiniarzy 🙂

  14. Dyskusja stąd, że się Unity włącza samo ? zainstalowałem, zezwoliłem na wszystkie aktualizacje ? a tu taka niespodzianka! nie wiem, czy alfa, czy omega, ale korzystać z tego się nie da 😀

  15. Ciekawa opinia, mogę powiedzieć, że dostrzegam podobne wady Unity, ale one mi wcale nie przeszkadzały. Może dlatego, że np. rozkładam okna po 4 pulpitach i zawsze jak się przełączam to mam podgląd na to, co jest uruchomione. No i dlatego pewnie, że w moim Ubu na moim pulpicie Unity nie pozwala mi umieszczać żadnych ikon.
    Moja recenzja Unity:
    http://www.jakiwindows.pl/2011/04/test-nowego-ubuntu.html

  16. Dla mnie Ubuntu już od kilku wersji idzie w złym kierunku, co nowa wersja jakieś zmiany przy aktualizacji a tak jak napisał autor system ma służyć do pracy. Nikt kto przyzwyczai się do swojego systemu nie ma ochoty co pół roku zmieniać tych przyzwyczajeń. Zaczęło się chyba od numeru ze zmianą „krzyżyka” z prawej strony na lewą, może dla mnie czy dla was to nie problem zmienić ale po 1 znam ludzi dla których to już była zagadka po 2 aktualizacja do nowej wersji nie powinna zmieniać konfiguracji systemu.
    Testowałem 11.04 jeszcze w zimie jako wersje beta i na pewno jej nie zainstaluje (przynajmniej na razie) zostaje na 10.10 i jeśli będzie trzeba to wrócę do LTS a jeśli nowe wersje będą już tylko wspierać Unity to wrócę do debiana bo wolę doinstalowywać potrzebne aplikacje niż odinstalowywać niepotrzebne. Swoją drogą myślę że jeśli Ubu pójdzie całkowicie w stronie Unity to powstanie kolejny odłam wspierający gnome

  17. Ciekawy artykuł. Mam podobne odczucia do unity 🙂 Zamykanie ikon tylko dla aktywnego okna jest idiotyczne. Brak definiowanych paneli przez mnie również. Może i rzeczywiście mogę się przełączyć na gnome czy kde, odinstalować coś, zainstalować coś innego, ale po co? Do tej pory instalowałem kilkanaście razy ubuntu (z wielu różnych powodów xd). Za każdym razem od razu dostawałem to co chciałem. Pozostawała niewielka konfiguracja zajmująca minutę – dwie. Poza tym miałem ten sam minimalistyczny interfejs zarówno na kompie (dobrej maszynie) jak i na lapku (trochę popsutym z połową procka xd). Różniły się compizem i troszkę wyglądem. Ale interfejs był w zasadzie ten sam. Teraz męczę się z różnymi interfejsami na dwóch kompach ;/ Pasek po lewej nie przeszkadza mi, ale za bardzo przypomina mi win7/viste. Tam miałem dokładnie to samo do czego nie mogłem się przyzwyczaić.

    Pozdrawiam 🙂

  18. Moje ostatnie doświadczenia z Linuksem miały miejsce około 8 lat temu i skutecznie mnie do siebie zniechęcił, choć początkowo były ochy i achy. Widzę że pomimo tylu lat progresu linuks zatoczył koło.

  19. Wysiadam z ubuntu do mandrivy, jakos przeboleje ze tam mi skype nie działa… od wczoraj po aktualizacji kursor automatycznie włacza wszystko na czym akurat sobie siedzi, opcje na skryptach gieldowych, okienka na ebayu, linki i inne syfy na faceboku i programy na panelu….. jestem wsciekły, nie da sie przelaczyc unity na gnome bo tez jest syfiasty shell, jedyne co uchroni ubuntu na moim kompie to instalacja do wersji 10.10 i tak zostawie bo innej szansy dla ubuntu nie widze, przerost formy nad trescia, a od tej pierwszej w linuxie powinnismy byc my a nie wydawca, to nie windows, nie dosc że slepia mnie bola od monitora to jeszcze bede sie musiał dupczyć z srubuntu z ktorego kozystam ponad 5 lat, normalnie ide po piwo…

  20. Z Ubuntu pierwszy raz mialem stycznosc od wersji 8. Po krotkim czasie, wrocilem do Debiana, by ostatecznie skonczyc na Fedorze/CentOsie.

    W sumie korzystanie z Ubuntu mozna skwitowac dosyc zlosliwym komentarzem uzytkownikow Gentoo „Ubuntu oznacza, system dla tych ktorzy nie potrafia zainstalowac Gentoo”. Troche w tym prawdy jest.

    Developrzy Ubuntu na sile staraja sie forsowac rozwiazania, ktore nie koniecznie musza sprawdzac sie w linuxie. Po tworzyc byty ponad miare, skoro mamy juz Gnome 3? Moze jeszcze nowy kernel zastapic, bo bedzie trendy?

  21. Mi akurat Ubuntu z GNOME unity podoba mi się bardziej jak GNOME shell i jestem bardzo zadowolony z wersji 11.10 nawet zastanawiam się czy warto robić aktualizację na 12.04 ponieważ 11.10 chodzi mi wyjątkowo szybko i stabilnie więc pozostanę przy 11.10 ponieważ system się instaluję nie na pół roku a na długi okres to moje zdanie pozdrawiam

  22. szczerze pisząc wersję Ubuntu powinny wychodzić raz co dwa lata jak nie dłużej kto wymyślił nowe wersję co pół roku jak faktyczni jak piszą co nie którzy człowiek ledwie przyzwyczai do wersji a tu nagle nowa kto to wymyślił według mnie akurat korzystam z Ubuntu z wersji 10.04 lecz miałem wiele systemów Linux opensuse fredore pclinuxos linuxmint i wiele innych jak np: mageia oraz inne Ubuntu jest naprawdę dobrym i stabilnym poprostu wspaniały system dla początkujących i nie tylko …

  23. Zrobiłem sobie nie tak dawno aktualizację na 12.04 z 11.10 i parę programów przestało mi się uruchamiać jak np: clementine którego używam na co dzień oraz inne więc musiałem powrócić z powrotem więc wątpię by w wersji stabilnej 12.04 było wszystko ok mimo ze ma byc Unity 5 oraz wiele zmian zostaję przy 11.10

  24. Nie znam się zbytnio na systemach linux lecz mam nadzieję że jeżeli chodzi o wsparcie to tak jak np: z systemami Windows xp itp: że nie ma już aktualizacji bezpieczeństwa itp: że tak samo jest z linux a z programami sobie poradzę z nowymi ponieważ chyba wystarczy mieć repozytoria więc to mam szkoda według mnie aktualizować system jak dobrze chodzi i w razie problemów na nowo się bawić z ustawieniami a w razie czego wracać z powrotem system powinien jeden służyć przez lata to moje zdanie i moich znajomych z osiedla to już wszystko i proszę tych co robią Ubuntu o wzięcie tego pod uwagę np:PcLinuxOs ma wsparcie 4 letnie czy wyjdzie nowa wersja informuje o aktualizacji ale nie systemu a repozyti a system jest ten sam 🙂 i tak można od 4 do 5 lat

  25. Kiepsko. Unity siermiężne, niezdate do pracy. Gnome Shell niekonfigurowalne i awaryjne. Czas wrócić do win XP.

  26. Płacz, zgrzytanie zębów i narzekania – czyli to co wszędzie widziałem po zmianie na Unity. Więc zainstalowałem – sprawdziłem sam. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony funkcjonalnością i wygodą używania systemu w tej wersji. Jest świetne, chodzi szybko i nie trzeba spędzać 5 lat przed laptopem żeby coś ustawić czy odpalić. Jak dla mnie strzał w 10 i oby tak dalej. Świetlana przyszłość przed Ubuntu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.