Zacznę od pochwalenia się, bo jest to trochę jakby w temacie i wydarzyło się dosłownie chwilę temu. Zadzwoniła do mnie pani z radia Akadera (studenckie radio w Białymstoku) z pytaniem czy nie mógłbym wpaść jutro na wywiad odnośnie mojego pobytu w Afryce. Więc jak ktoś jest z Białegostoku, to któregoś dnia (wywiad nie będzie na żywo) o 9.30 będzie mnie można usłyszeć.

A teraz do rzeczy.

Dziś jest ważny dzień w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Rozpoczął się strajk zorganizowany przez pana Allasane Ouattara. Pan ten wygrał – co potwierdzają międzynarodowi obserwatorzy – wybory w listopadzie tego roku. Jednak obecny prezydent – Laurent Gbagbo –  uznał, że wybory zostały sfałszowane i ustąpić nie chce. Sąsiednie kraje zapowiedziały już, że jakby co są gotowe do zbrojnej interwencji by obalić urzędującego prezydenta. Naciski wywierają też USA i Francja.

Więc jeśli Gbagbo się nie ugnie, będzie kolejna wojna.

Więcej informacji

Aktualizacja: ze strajku jednak kompletnie nic nie wyszło. Wszyscy dziś przyszli do pracy jak zwykle. Ludzie tłumaczą się, że strajkowanie oznaczałoby dla nich głód.