Powszechnie się uważa, że dyplomacja rosyjska prowadzona jest na poziomie mistrzowskim. Rosyjsko-amerykańskie utarczki wokół tarczy rakietowej sprzed kilku lat porównywano do partii szachów, w której zwycięzcą został Kreml. Jednak ten szachista czasem popełnia błędy.

Według mnie takim błędem jest obecna reakcja Rosjan na szczyt czeczeński odbywający się w Polsce.

Po pierwsze wskutek nakazu zatrzymania Zakajewa od wczoraj wszystkie media wspominają rosyjskie zbrodnie, jakich dopuszczono się na Kaukazie. Przypomniano też zabójstwo Litwinienki, który był przyjacielem Zakajewa. Wizerunkowo Rosja odnosi więc całkowitą klapę. Polska i po części Unia Europejska stawia coraz głośniej pytanie dlaczego podczas gdy za 8 tysięcy ofiar przed trybunałem w Hadze stanął Miloczewić, przed owym trybunałem nie staje Putin, który odpowiedzialny jest za zabicie 250 tysięcy cywilów w Czeczenii. Polecam zdjęcia zamieszczone tutaj i od razu uprzedzam, że są naprawdę drastyczne.

Po drugie jeśli by wierzyć, że Rosji faktycznie zależy na zbliżeniu z Polską nakaz na pewno tego nie ułatwia. Nie sądze by ktokolwiek w rosyjskich władzach wierzył, że nakaz skończyłby się faktycznie deportacją. Scenariusz jest dobrze znany: sprawa Zakajewa trafi do sądu, organizacje czeczeńskie pokażą raporty Human Rights Watch i AI świadczące o spreparowaniu dowodów ze strony Rosjan, będzie prośba o wsparcie podobnymi dokumentami z Wielkiej Brytanii i Zakajew zostanie wypuszczony. W dyplomacji ochłodzi się pomiędzy Ławrowem a Sikorskim.

A może nie jest to strzał w stopę? Może Rosjanie są naprawdę arcymistrzem szachowym, który wie, że poświęcając teraz figurę, kilka ruchów dalej wygrają tę partię? Ma ktoś z Was pomysły jakie będą kolejne skutki wypuszczenia Ahmeda Zakajewa?