Odwołane loty to mały pikuś

Czas zdradzić Wam okrutną prawdę: wszyscy zginiemy. No może nie zginiemy (przynajmniej nie na razie), ale okrutna prawda jest taka, że chleb będzie kosztował 9 złotych. Czy jakoś tak.

Właśnie wybuchł kolejny wulkan, tym razem w Gwatemali, a sejsmolodzy zapowiadają, że wybuch wulkanu Katla – w końcu jakiś islandzki wulkan, którego nazwę da się wypowiedzieć – ponoć dziesięć razy silniejszy od wulkanu, którego nazwę wypowiedzieć odważyli się nieliczni, otóż wybuch ten jest pewny na sto procent, a nie pewna jest tylko data jego wybuchu. Bo Katla budzi się zawsze zaraz po tym pierwszym.

W takich chwilach zawsze sięgam pamięcią do mojej młodości, gdy to w 1816 roku zdarzyło się coś, co ludzie nazwali rokiem bez lata.

W przeciągu kilku lat poprzedzających ów nieszczęsny 1816 rok podobnie jak dziś doszło do wybuchu kilku potężnych wulkanów. Skutek był taki, że w Ameryce Północnej i Europie nawet w czerwcu zdarzały się śnieżyce (pamiętacie zeszłotygodniowy śnieg, który chyba pierwszy raz w życiu widziałem o tej porze roku na Podlasiu?). Latem 1816 roku było wyjątkowo chłodno, temperatura nocą spadała wielokrotnie do zera.

Niby nic wielkiego się nie stało. W1816 roku samoloty jeszcze przecież nie latały, a z chłodem można sobie poradzić ubierając się nieco cieplej. Spróbujcie to jednak powiedzieć roślinom.

Przymrozki w środku lata powodowały dewastację plonów, tak dotkliwą, że spowodowało to pierwsze masowe wędrówki ludów na terenie Stanów Zjednoczonych z okolic obecnego Nowego Jorku do Kaliforni, gdzie temperatury były całkiem w normie (druga taka wędrówka, opisana między innymi w „Gronach gniewu” Johna Steinbecka zdarzyła się w czasie wielkiego kryzysu z początku XX wieku), śmierci z wygłodzenia, a Mary Shelley nudząc się w czasie obrzydliwie zimnych wakacji w Szwajcarii napisała „Frankensteina”.

Czy taka sytuacja może się powtórzyć? Jeśli by wierzyć, że Katla wybuchnie, jeśli by wierzyć przewidywaniom, że kolejne wulkany będą wybuchać, prawdę mówiąc w żaden sposób chyba nie jesteśmy przygotowani na taką sytuację.

Wyobraźcie sobie, co może się stać, jeśli przez kilka kolejnych lat także nas czeka seria zimnych lat, w czasie których z pól nie będzie można zebrać zboża. Z jednej strony ceny żywności na pewno poszłyby w górę, z drugiej zastanawiam się jak odbiłoby się to na przyrodzie. Warto tu przypomnieć słynny cytat z Alberta Einsteina: „Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi, to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia”. A pszczółkom też może być zimno.

Jeśli ktoś chce poczytać nieco więcej na ten temat po polsku, odsyłam do Wikipedii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *