Jak czytam takie teksty, zastanawiam się czy nie tak właśnie powinniśmy nazwać uruchomienie przez Google nowej usługi pod nazwą Buzz. Nagle wszystkie rzeczy (a przynajmniej spora ich część) świadczące o naszej obecności w sieci, nasze komentarze w Google Readerze, nasz status w gTalku, osoby, do których napisaliśmy kiedykolwiek maila stały się jawnie dostępne dla praktycznie wszystkich w sieci. Nie dziwię się, że niektórzy mogą być nieźle wkurzeni.

Wyobraź sobie, że właśnie Twój szef zauważył, że wśród Twoich followersów na Buzzie wypatrzył kogoś w domenie zawierającej „HR” i kilka nicków „rekrutacja” w domenach konkurencyjnych firm wobec Twojej. Nigdy tak naprawdę nie miałeś zamiaru zmieniać pracy, tylko sondowałeś jakie  masz w tej kwestii szanse, ale Twoim zapewnieniem, że jesteś lojalny wobec firmy i nigdzie by ci się nie pracowało tak dobrze jak firmie szefa, ten może sobie już co najwyżej podetrzeć tyłek. Zapomnij o podwyżce, nie zapomnij, że zapewnił Ci to Google.


Ja
opublikowałem ten wpis Luty 12, 2010 o godz. 1:21 pm. Umieściłem go w kategoriach Muzungu komentuje,Muzungu skomputeryzowany i opisałem tagami , , , .
&
Ty
jeśli chcesz, dołącz do dyskusji obok, zapraszam!

(Nie)skromnie polecam

Jedna odpowiedź na „“Największy wyciek danych w historii Google””

  1. Konrad Karpieszuk pisze:

    http://www.businessinsider.com/warning-google-buzz-has-a-huge-privacy-flaw-2010-2

    WARNING: Google Buzz Has A Huge Privacy Flaw

Dodaj komentarz