Jeśli zastanawiasz się właśnie nad założeniem sobie na Facebooku, bo chcesz uczestniczyć w najlepszym serwisie społecznościowym, prawdopodobnie już się spóźniłeś. Facebook nie zrobi rewolucji; jeśli myśleć o tej stronie jako o czymś rewolucyjnym, to według mnie już tylko w kategoriach czasu przeszłego.

Najbardziej wpływowe rzeczy w dziedzinie nowych technologii, które mi przychodzą do głowy to wypuszczenie przez Microsoft systemu „dla ludu” czyli Windowsa, stworzenie wyszukiwarki przez Google i sprawienie, że techniczne zabawki mogą być cool przez Apple. Wszystkim tym innowacjom towarzyszył zachwyt użytkowników. Facebook, tego nie miał, przynajmniej nie na taką skalę.

Więcej: obecnie Facebook jest chyba bardziej krytykowany niż chwalony, a właściciel nawet nie ma zamiaru nic z tym zrobić i tylko dolewa oliwy do ognia dziwnymi wypowiedziami, że ochrona danych osobowych to fikcja i nasze dane nie należą do nas. Facebook porównywany jest do hipermarketu, gdzie co prawda wszyscy chodzą, ale nikt tak naprawdę z niego nie jest zadowolony (i mowa tu zarówno o klientach jak i dostawcach towaru). Facebook jest przykry, ale trzeba z niego korzystać bo wszyscy korzystają. I godzić się na warunki, jakie nam narzuca, nawet na to, że wszyscy nasi znajomi na Facebooku tak naprawdę są znajomymi Facebooka.

I co najważniejsze i co różni Facebook od Windows, Google i iPoda: Facebook jest cholernie niewygodny i nieintuicyjny w użyciu. Jest już tak rozrośnięty, że wall przypomina bardziej śmietnik niż miejsce kontaktu ze znajomymi. Można na nim przeczytać, że Marta właśnie nakarmiła rybkę, ja mam kolejny level w Cafe World, ktoś inny zaznaczył mnie na zdjęciu „ludzie, którzy przypominają leśne stworzenia”, a Czarek właśnie wziął udział w teście „jakim kawałkiem zgniłego mięsa jesteś” (i wyszło mu, że jest trzydniowym, spleśniałym udźcem baranim). Nic z tych rzeczy mnie nie interesuje i za bardzo nie wiem gdzie z tej ściany sobie pójść.