Takim czymś to aż grzech się nie pochwalić 🙂 Co prawda osobiście, własnym ciałem w Afryce się (jeszcze) nie znalazłem ale z dumą mogę powiedzieć, że stworzyłem świetną (świetną, bo moją) stronę (ba! portal) dla okołoafrykańskiej organizacji.

afrix

Jakoś pod koniec września zapytano mnie, czy podjąłbym się karkołomnego wyzwania stworzenia strony integrującej mniejszości narodowe (głównie Afrykańczyków) zamieszkujące Europę z Europejczykami. Nic wielkiego: strona w kilku wersjach językowych, z opcją logowania, każdy może sobie założyć konto, każdy może na stronie prowadzić swojego bloga, opisać siebie w swoim profilu, może dodać zdjęcia, dodać filmy, ogłoszenia, pisać na forum, ustawić jakby status (gdy byłem o to poproszony śledzik jeszcze nie istniał więc tak tego nie nazwano)… Do tego mechanizm wysyłania wewnętrznych wiadomości, komunikator między użytkownikami (tym bardziej nikt nie słyszał jeszcze o NKtalk, więc i tego tak nie nazwano), możliwość ustawiania poziomu dostępu do danych w profilu (na poziomie całego profilu, jak i na poziomie poszczególnych danych). Możliwość pokazania się na mapie, możliwość dodawania się do znajomych, możliwość wyszukiwania się po kraju zamieszkania, pochodzenia, płci… Możliwość, możliwość, …

Zapytałem: „Czyli chcecie abym zrobił taką jakby kolejną Naszą Klasę, tylko że dla Afrykańczyków i to zrobił to w pojedynke?”

Dostałem odpowiedź: „Tak. I masz na to 30 dni czasu”

Już miałem odmówić, ale pomyślałem o racie za samochód, racie za pralkę i kredycie hipotecznym. Jako, że nie spłacam żadnych rat i tym bardziej hipoteki nie mam, argumenty te do mnie trafiły i nadl nie byłem zdecydowany. Tak naprawdę nie wiem o czym bardziej pomyślałem: o możliwości aby kolejny raz zrobić coś dla Afryki, o niemożliwym wyzwaniu stojącym przede mną (prawdę mówiąc im zadanie które staje przede mną brzmi bardziej niewykonalnie, tym większa jest szansa, że za nie się wezmę), czy o tej kupie szmalu jaką mi za to obiecano 😉

W każdym bądź razie, Proszę Państwa – oto Afrix!

Nie wszystko tam jeszcze działa z rzeczy założonych (ale zdecydowana większość już tak), serwis ma błędy (jeśli ktoś zauważy jakieś niedziałające linki czy inne bugi, napiszcie o tym do mnie w prywatnej wiadomości na Afriksie) ale jeśli uznać przyklejony do logo serwisu napis „beta” stwierdzam, że dzieło jest już zdatne do użytku. Zapraszam do oglądania, testowania i przede wszystkim zakładania tam sobie kont. Celem jest integracja nas – Europejczyków – z Afrykańczykami. Już niedługo serwis będzie poszukiwał wolontariuszy do pracy przy tematach integracyjnych, mam nadzieję, że pozwoli także nawiązać mnóstwo znajomości międzynarodowych 🙂

* * *

A jak się tworzy taki serwis w tak krótkim czasie? Co prawda termin został przekroczony, bo całość miało ruszyć 4 października, a ruszyło w ostatni czwartek, ale udało się dzięki wykorzystaniu już dostepnego oprogramowania.  Pierwsze założenie było, że wszystko ruszy na BuddyPressie czyli społecznościowej wersji WordPressa, jednak niestety ta ma zbyt mało funkcji i po przeczytaniu dziesiątków listów na tamtejszym forum, niektóre rzeczy jak na razie są nie do ruszenia. Zdecydowaliśmy się na płatny SocialEngine. Mateusz Kasprzak zajął się projektowaniem designu, ja natomiast w między czasie wnikał w zawiłości nowego dla mnie silnika i sposobu działania szablonów smarty (które do tej pory znałem tylko w teorii). Czasu tego miałem całkiem sporo, bo projektowanie zeszło do 20. któregoś października 🙂 Po zaprojektowaniu całość przerobiłem na szablon smarty i… przerobiłem jeszcze raz. Pierwszy design nie spodobał się konsultowanym Afrykańczykom. Podobno był „za mało w stylu nigeryjskiego reggae” (jeśli ktoś nie wie co to jest – my też wtedy nie wiedzieliśmy – to niech zajrzy na stronę: to jest podobno nigeryjskie raggae 🙂 ).

Potem była chwila luzu, gdy wydawało mi się, że wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, a przynajmniej nikt nie ma żadnych większych zastrzeżeń. Okazało się jednak, że ciężkie testy serwis zaczął przechodzić w przeddzień oficjalnego otwarcia (oficjalnego, bo brali w nim udział ważne osobistości media) i wtedy zostałem zasypany toną listów na skrzynkę 🙂 W ostatnią środę i czwartek pracowałem od 8 rano do północy. Ale udało się.

Teraz pozostało dodać kilka rzeczy których jeszcze nie ma, a fajnie by były i naprawiać na bieżąco wykrywane błędy. Ostatecznie po całej przeprawie z SocialEngine mogę stwierdzić, że fakt iż obecna jego wersja to 3.x jest jedynie zabiegiem marketingowym. 🙁 Mnóstwo błędów, braku konsekwencji w tworzeniu i kompletny brak dokumentacji (społeczność programistów wokoło SE jest nastawiona na pomoc, ale jedynie za opłatą, zatem próżno szukać rozwiązań problemów czy porad po internecie; można je kupić jedynie w postaci pluginów czy usług) . Mimo wszystko, a może właśnie dlatego, jestem dumny, że to ma jakieś ręce i nogi 🙂