W piątek trzynastego obudziła mnie na TVN24 informacja o wypadku samolotu w Rwandzie. Nie spodziewałem się jednak, że całe zdarzenie miało dalszą, równie pechową historię.

Fajnie, że telewizja w końcu coś powiedziała o Rwandzie (choć z drugiej strony chyba niezależnie od opisywanego miejsca, gdy rozbija się samolot zawsze o tym mówią). Nie miałem jednak złudzeń i wiedziałem, że raczej za kilka dni nie usłyszymy wyjaśnień co było nagrane na czarnej skrzynce i jaki był faktyczny powód rozbicia się samolotu. Chyba za mało ofiar na to, by wygryźć trochę antenowego czasu dla tego zdarzenia, więc media nadal będą się trzęść ze strachu przed grypą.

Samolot się rozbił zaraz po starcie – to wiemy z TV. Pilot zgłosił awarię zaraz po oderwaniu się od pasa startowego i usiłował od razu wylądować. Całość telewizyjnej relacji skończyła się na tym, że samolot nie wyhamował przed terminalem i wbił się budynek na wysokości loży dla VIPów. Wielu rannych, w tym piloci i jeden martwy pasażer. Czarna skrzynka i jej zapis ma zdradzić prawdziwy powód awarii.

Postanowiłem więc sam pogooglać nieco o tym zdarzeniu i to co znalazłem to prawdziwy sajgon 🙂 Całkiem spora dawka czarnego humoru, nawet jak na piątek trzynastego.

Otóż karetki oczywiście zabrały rannych do szpitala (King Faisal Hospital, wierni czytelnicy pamiętają zapewne moje relacje z mojego pobytu w tym miejscu). Nie było to łatwe, bo samolot tak niefortunnie  wbił się terminal, że jeden z pilotów był dłuższy czas uwięziony we wraku.

OK, co powiecie na to, że gdy karetka w końcu załadowała owego pilota, po drodze do szpitala potrąciła motocykl? Trzynastkowy pech?

A co powiecie, jak dodam, że owa jedna karetka potrąciła jeszcze jeden motocykl? Mi tutaj przychodzi na myśl rwandyjski ruch na ulicach. Tak, tam naprawdę jadąc motocyklem ma się serce w przełyku.

Uwaga, to jeszcze nie koniec. Nadal ta sama karetka, nadal wioząc tego samego pilota potrąciła jeszcze dwóch pieszych! Tak: suma wszystkich trafień – dwa motocykle i dwóch pieszych. No to już naprawdę nie wiem jak skomentować. 🙂

Niestety cała może zabawna sytuacja skończyła się tragicznie dla jednego z pieszych, który owego piątku nie przeżył. Można go więc chyba doliczyć do liczby ofiar katastrofy lotniczej.

Jesli ktoś nie może uwierzyć w to co opisałem (jak jedna karteka może potrącić w sumie 4 osoby podczas gdy z lotniska do szpitala się jedzie obwodnicą miasta?) tutaj jest oryginalny artykuł.