Niechęć do siedzenia  przy biurku i fakt, że stary komputer, którego więszość podzespołów pamięta jeszcze XX wiek zaczął się psuć, sprawiły, że ostatnie dwa tygodnie rozglądałem się za laptopem i od piątku mam już nowy sprzęt :)

Szukanie nie było trudne, zwłaszcza, że kryterium jakie sobie wyznaczyłem było proste: nowy, jak najtańszy ale nie netbook. I tak oto wpis ten piszę do Was z lapka, który się nazywa  Acer Extensa.

Jakość laptopa jest adekwatna do jego ceny, ale nie spodziewałem się żadnych wodotrysków :) Wifi działa, więc mogę sobie siedzieć teraz na łóżku i pisać, Sprzęt i tak jest dwa razy lepszy od mojego komputera stacjonarnego.

Muszę się jeszcze przyzwyczaić do nowego rozkładu klawiszy; chwilę po potrwa zanim znów zacznę pisać bezwzrokowo.

Nie  podoba mi się plastik z jakiego lap jest zrobiony. Zdjęcie na Ceneo kłamie: komputer się nie błyszczy. Plastik jest szary, matowy i delikatnie chropowaty.

Wraz z laptopem zainstalowany był egzotyczny Linux Linpus i tak jak się domyślałem, przez wszystkich jest on chyba od razu wywalany :) Raz, że to jakaś chińska dystrybucja, a ja nie jestem pewien czy chciałbym korzystać z dystrybucji powstającej w reżimowym państwie. Dwa, że nie ma ona domyślnie zainstalowanego środowiska graficznego. Oczywiście  ludzie nie kumaci w linuksie od razu przestraszą się tego dziwngo DOSa. Nawet mi nie  chciało się wgłebiać skąd wziąć pakiety Gnome/KDE, czy mają to być deb-y czy rpm-y… I tak dzień wcześniej nagrałem sobie specjalnie płytę z Ubuntu ;)

Ubuntu zainstalowało się gładko, aplecik monitorowania  poziomu bateri działa jak trzeba, aplet WiFi ładnie wyszukuje sieci.

Oczywiście musi być ccoś nie tak:  ręce mi opadają jak pomyślę ile musiałem się nagimanstykować aby przesłać przez sambę pliki ze stacjonarnego Ubuntu na laptopowe Ubuntu. Wszędzie są poradniki Windows ” Linux, nigdzie praktycznie nie  ma poradników  Linux -  Linux. Zwłaszcza, że instalacja Samby kończyła się błędami. Ale już jest ok.

* * *

OK, więc mam laptopa  :) Dla Was to może i dobra wiadomość: wszystkie wpisy z Rwandy powstawały właśnie na laptopie i jakość ich była na pewno lepsza niż tego co piszę do Was z domu. Może to teraz się zmieni  ;)

* P. S. *

Aha, wiedziałem, że coś zapomnę ;)

Laptop kupiłem w sklepie białostockim (traf chciał, że nie dość, że laptop był najtańszy, to na dodatek był najtańszy w bliskim mi sklepie). Zapłaciłem za niego 1377zł.Gdy odbierałem, widziałem, że w sklepie na półce ten sam sprzęt kosztuje o 400zł więcej ;) Warto kupować w sieci :)


Ja
opublikowałem ten wpis Wrzesień 27, 2009 o godz. 4:36 pm. Umieściłem go w kategoriach Muzungu skomputeryzowany i opisałem tagami , , .
&
Ty
jeśli chcesz, dołącz do dyskusji obok, zapraszam! Lub po prostu, jeśli uważasz, że wpis ten jest coś warty, podziel się nim z innymi:

(Nie)skromnie polecam

WP Sprzedawca - plugin płatności dla Wordpress

10 odpowiedzi na “Komputer sobie kupiłem”

  1. tjach pisze:

    Używanie Samby do przesyłania plików pomiędzy dwoma linuksami, to chyba strzał w kolano :)
    Polecam Ci serdecznie przejrzenie informacji o ssh (o ile jeszcze się z nim nie zapoznałeś). Wystarczy zainstalować usługę na obu komputerach i nawet filezilla sobie poradzi z przesyłaniem plików.
    Zapewne jest jeszcze mnóstwo innych sposobów, bo ssh jest szyfrowane domyślnie, czego Tobie akurat nie potrzeba. Ale działa po czterech kliknięciach :)

  2. Konrad Karpieszuk pisze:

    o, a gdzi jest jakas instrukcja?

  3. tjach pisze:

    Na przykład tutaj:
    http://www.cyberciti.biz/faq/ubuntu-linux-openssh-server-installation-and-configuration/
    Na jednym komputerze stawiasz serwer, z drugiego łączysz się choćby przez filezillę używając Twojego loginu i hasła ze stacjonarki.
    Słowa kluczowe do przeszukania google: ssh, albo bardziej ” sftp. Jest sporo materiałów:) Akurat gotuję obiad, to nie mam jak wyszukać czegoś konkretnego.

  4. Mekk pisze:

    Wbrew pozorom, samba jest rozsądnym rozwiązaniem do dzielenia plików w sieci między linuksami. NFS nadaje się tylko do bardzo bezpiecznych sieci z uspójnionymi kontami a nic z konkurencyjnych na dobre nie zafunkowało. ssh to nie do końca to, w tej roli bardziej ftp przypomina niż dysk sieciowy (zresztą, sftp nawet używa się jak ftp)

    A do jednorazowego kopiowania dużej ilości rzeczy doradzałbym rsync-a (który w szczególności zadziała dobrze jeśli uruchomimy go powtórnie by dograć coś co się jeszcze zmieniło czy gdy odpalimy go na nowo po awarii prądu).

    Patrz też http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/166-Synchronizacja_plikow.html

  5. Konrad Karpieszuk pisze:

    tjach juz mi podeslal na priv jak uruchomic ssh (rzeczywiscie banalnie proste) i przekopiowalem sobie wszystko :) troche to trwalo (40GB danych) i faktycznie zabraklo mi w pewnym momencie zalety rsynca: kopiowanie po sftp nagle sie zatrzymalo i musialem zaczac je od poczatku, recznie sprawdzajac co juz sie przekopiowalo, a co nie

  6. Konrad Karpieszuk pisze:

    wyciagnalem ze spamtrapu komentarz tjacha, w ktorym tlumaczy jak korzystac z ssh

  7. PrzemCio pisze:

    panie boże uchroń od acera… ale dobrze, że nie kupiłeś mediona, albo fujitsu :)

  8. dzek pisze:

    co to matowatości/blyszczenia -> acer juz tak czasem ma ze robi po dwa typy obudowy do lapków, do tego samego modelu.. matowy ma swoje zalety -> nie zostawiasz miliona odciskow.. ja mam blyszczacy

Dodaj komentarz