Wniosek wyciągam na bazie moich znajomych. I chodzi mi tutaj o słynnego śledzika.

Postanowiłem sobie kilka dni temu wywalić z listy znajomych wszystkich zamieszczających łańcuszki na śledziku. Taki własny protest przeciwko i śledziowi i głupocie ludzkiej. Ciężko było (bo oczywiście długa lista znajomych na Naszej Klasie to lans najwyższej formy) ale pomyślałem sobie, że nie jestem pewien czy chcę być na liście znajomych potencjalnych spamerów. Zresztą jakby nie było, to też pewien wstyd przyznawać się do znajomości z kimś kto ma inteligencję gołębia. OK, znajomym może być, tolerancyjny jestem, ale niech pozostanie znajomym prywatnie.

No zostawmy wszelkie próby znalezienia argumentów do wywalenia naiwniaków z listy znajomych. Bo ja nie o tym. Faktem jest, że wywaliłem i aż się zdziwiłem jak mało ich było.

List znajomych na Naszej Klasie po wywałce zmniejszyła się o jakieś 15%. Czyli okazuje się, że to tylko wrażenie, że większość ludzi to debile. Większość jest w miarę inteligenta, tyle, że siedząc cicho zostaje przykryta warstwą debili.

* * *

Ciekawa sprawa, że ja po wywaleniu poczułem się lepiej, natomiast wywaleni poczuli się chyba gorzej i to niezwykle szybko. Jeszcze zanim skończyłem czyścić listę dostałem wiadomość od jednej osoby z pytaniem dlaczego usunąłem ją z listy i od razu zaproszenie do ponownego powrotu na listę. Do dziś w sumie trzy wywalone osoby pokazały mi w ten sposób, że za mną tęsknią.

Na razie z ponownego dołączenia do znajomych nie skorzystałem. Na pytania czemu usunąłem je z listy znajomych odpowiadałem uczciwie, że wyczyściłem ją z osób wierzących w łańcuszki szczęścia. Oczywiście odpowiedź była taka, jak się spodziewałem: „Ja w to nie wierzę, ale kto wie, może akurat zadziała?”

Uwaga! Jeśli w przeciągu 15 sekund po przeczytaniu tego wpisu wstaniesz od komputera, rozpędzisz się i walniesz z całej siły głową w ścianę, do Twoich drzwi zapuka Angelina Jolie stojąca pod rękę z Bradem Pitem.

Szczerze mówiąc nie wierzę w poprzedni akapit, ale muszę już kończyć i się nieco przebiec po pokoju… Polecam też wszystkim innym. Kto wie, może zadziała?