Lubię takie dni, w których nagle się dowiadujesz jak wielu spośród twoich znajomych ma inteligencję gołębia. Wystarczy aby jeden gołąb zerwał się do lotu, a zerwie się bezmyślnie całe stado. Pokrążą, jeden za drugim, pokrążą jeszcze chwilę i znów usiądą tak jak siedziały wcześniej. Dziobną ziarenko, gruchną. Nic się przecież nie stało, więc i nie ma czego się wstydzić.
Aż do następnego gołębia, spłoszonego przypadkowym, kontrolnym przeskokiem impulsu na synapsie nerwowej.


Psychologia tłumu
Tak na serio nikt im nie zabrania, to wolny kraj. Wątpliwe, żeby ich obchodził bezsens takich działań, za rok nikt nie będzie już o tym pamiętał; ani o ich działaniach, ani o krytykach tychże.
A jak było ze zmianami na Allegro ? A jak z odświeżaniem serwisów w imię Web2.0 ? A co się działo, kiedy nadchodziła Vista ?
[...] Zresztą jakby nie było, to też pewien wstyd przyznawać się do znajomości z kimś kto ma inteligencję gołębia. OK, znajomym może być, tolerancyjny jestem, ale niech pozostanie znajomym [...]