Ale film właśnie widziałem!

Zapiera dech w piersiach, tym bardziej, że opowiada prawdziwą historię. I wkurzył mnie niesamowicie, bo opowiada o tych czasach w życiu, w których jakoś strasznie nie znoszę. Co więcej opowiada właśnie w ten sposób, aby wkurzyć. Siedzisz przed ekranem i czujesz niemoc.

(btw. To nie jest kolejny tekst sponsorowany)

Film nosi tytuł Klass i leżał u mnie na dysku już jakiś czas, bo nie znoszę skandynawskiego kina. Nie znoszę, bo widziałem dwa filmy Aki Kurosmaki (nawet nie chcę sprawdzać czy dobrze napisałem) i było to o dwa filmy za dużo. No ale dziś, nie mogłem znaleźć nic ciekawszego, więc zaryzykowałem. Rezultat: właśnie skończyłem oglądać i zamiast iść spać, piszę o wam o wrażeniach z projekcji 🙂

Film jest o licealnej klasie (bez obaw, nie zdradzę smaczków, więc możecie śmiało czytać) i o klasowym popychadle. Jest też oczywście klasowy macho, który popychając popychadło pokazuje co chwila, że jest samcem alfa w tym stadzie szczeniaków. Potem pojawia się, ktoś, kto chce popychadłu pomóc i sprawa się tak komplikuje, że widz sam, uprzedzony delikatnie na wstępie o zakończeniu, zaczyna się godzić z tym, co ma nastąpić.

Powinien go obejrzeć każdy rodzic, każdy licealny uczeń i każdy nauczyciel. W czasie filmu przypominały mi się wydarzenia, na bazie których film mógłby być wzorowany. Strzelaniny w amerykańskich szkołach, dziewczynka w Gdańsku, która upokożona przez klasę się powiesiła. Które zakończenie tu się pojawi? A może jeszcze coś innego?

* * *

Wiek licealny to najgorszy wiek w życiu człowieka, takie jest moje zdanie. Wszyscy przez niego przechodzimy i zapominamy, przez co ostatecznie wydaje nam się, że wcale nie było tak źle. Mi się jednak zdarzyło wrócić do liceum po kilku latach jako nauczyciel i zobaczyć to wszystko jeszcze raz, tyle, że już mądrzejszy życiowym doświadczeniem. Widziałem te wszystkie kąsanie się młodych wilków, widziałem klasowe popychadła. Kurde, jakie to było wszystko durne. Kumpel się źle ogolił? – wyśmiać! Ktoś inny założył koszulkę niepopularnego zespołu? – wyśmiać! Byle tylko uwaga innych wyśmiewających nie skupiła się na nas. Nie ma co się okłamywać: wszyscy albo leczyliśmy swoje kompleksy poniżając innych, albo byliśmy poniżani. Trzeba to przetrwać, a chyba jest z tym coraz trudniej.

* * *

Najlepszy cytat z filmu: „Mam wejść czy wyjść?”. Mocne.

* * *

Podsumowując podejrzewam, że Estończycy potrafią robić dobre filmy. Wiele lat temu byłem w Akademii Filmowej w Tallinie, gdzie pokazano mi produkcję tamtejszych studentów. Ponoć dostała jakieś nagrody i się nie dziwię. Niestety nie pamiętam już tytułu, ale film był świetny. Opowieść o złotej rybce, sparafrazowana, sielska i uwspółcześniona. Tak ją pamiętam.