Taką ulotkę znalazłem wczoraj w swojej skrzynce pocztowej. To już drugi raz, poprzednia przyszła jakieś kilka miesięcy temu przed wyborami nwego zarządu w administracji osiedla czy coś. Myślałem, że to pojedynczy wybryk zbzikowanego dziadka, któremu już nie wszystko w głowie się układa tak jak trzeba, ale teraz dostałem znów.

Wrzucam to tu ot tak sobie. Czytać całości nie trzeba (ja nie przeczytałem). Polecam zwrócenie uwagi na skład logiczny :)

Ulotka

James Joyce ze swoim strumieniem świadomości może się schować.


Ja
opublikowałem ten wpis Czerwiec 24, 2009 o godz. 1:25 pm. Umieściłem go w kategoriach Muzungu ma czas wolny i opisałem tagami , .
&
Ty
jeśli chcesz, dołącz do dyskusji obok, zapraszam! Lub po prostu, jeśli uważasz, że wpis ten jest coś warty, podziel się nim z innymi:

(Nie)skromnie polecam

Wordpress zlecenia

6 odpowiedzi na “Upadek białostockiej stoczni”

  1. anhydryt pisze:

    A jakaś huta albo kopalnia wam nie upadła?

  2. Konrad Karpieszuk pisze:

    huty i kopalnie mają się w miarę ok, ale białostockie centrum lotów kosmicznych zgłasza, że ten rok będzie miało pod kreską ;)

  3. Adam pisze:

    Zbzikowanego i owszem, bo posiadającego „żółte papiery”. Ale nie dziadka, tylko Andrzeja Pochylskiego, który jest twórcą i chyba jedynym członkiem Stowarzyszenia…

  4. Konrad Karpieszuk pisze:

    heh, a te stowarzyszenie to dziala legalnie? :) bo o ile wiem do zalozenia stow trzeba 15 osob

  5. Typek pisze:

    W ulotce jest jednak prawda. Ale jaka ? A taka ze umyjesz swoja mózgo czaszke drozsza wodą.rada miejska zbiera bowiem na dioksyny czyli spalarnie śmieci w miescie kopalnio .

  6. Konrad Karpieszuk pisze:

    jak chcesz zaraz wrzuce zdjecie wywieszonej na klatce informacji, ze metr wody kosztuje po podwyzce 5 zlotych (a nie jak jest w ulotce ” 10zl)

Dodaj komentarz