Im dłużej trwa rozwiązywanie linukowsego problemu, tym większym hakerem się czujesz, gdy uda się rozwiązać. O godzinie 4:00 wdusiłem przycisk „drukuj”, kartka została wydrukowana o 6:15.
Dla potomnych i dla siebie: rozwiązanie problemu jakie zadziałało znajduje się na forum Ubuntu tutaj.
Modyfikacje względem opisu na forum:
- nie „filters” a „filter”
- nie musiałem wgrywać ręcznie pliku ppd
Co ciekawe pod Ubuntu problemu z drukarką nie mam, mam pod Fedorą, a rozwiązanie opisują ubuntowcy. Niezbadane są wyroki linuksa.
(Niedługo nieco bardziej się rozpiszę o Fedorze, bowiem od miesiąca rozstałem się na dobre z Ubuntu i teraz siedzę właśnie „pod kapeluszem” / może się jednak jeszcze kiedyś przeproszę z Ubu, jak już Unity będzie dało się używać)
Czasem przychodzi mi do głowy jakiś ciekawy nowy pomysł. Oczywiście jak to zwykle bywa, pomysł wydaje mi się genialny, ale po kilku dniach sam uznaję, że genialny być nie może, że to się tylko mi tak wydaje. Dlatego postanowiłem pomysłem podzielić się z Wami, napiszcie co o tym myślicie.
Pomysł dotyczy Dropboksa. Pytanie kieruję raczej do osób, które już go używają, bo może też tak jak ja czują ten sam brak. Jeśli ktoś jednak Dropboksa jeszcze nie zna (nie wierzę) jest to w uproszczeniu usługa która pozwala przechowywać Twoje pliki w sieci i mieć do nich dostęp z każdego miejsca, gdzie jest dostęp do internetu.
Problemem jest jednak fakt, że nie zawsze internet jest, albo nie zawsze pobranie pliku z Dropboksa ” zwłaszcza jeśli ma kilkaset megabajtów ” wydaje się pomysłem ergonomicznym.
Do takich miejsc przenoszę pliki na pendrivie. To niestety mnie zmusza do dbania samemu o ich synchronizację.
W pierwszej kolejności pomyślałem, że Dropbox powinien wypuścić własny pendrive. Albo przynajmniej rozszerzyć swoją aplikację o moduł wykrywania podłączonego pendrive’a i jeśli znajdzie w nim katalog „Dropbox” to mógłby w tle synchronizować takie pliki. Pomysł całkiem ok, ale wydaje mi się, że mogłoby to być jeszcze prostsze.
Wyobraźcie sobie urządzenie, które wygląda jak pendrive (stick z gniazdem USB) i które nosisz przy swoich kluczach. Gdy wchodzisz do domu, urządzenie już w twojej kieszeni wykrywa znaną sobie sieć wi-fi i automatycznie uruchamia synchronizację z serwerem Dropboksa. I tyle.
W ten oto sposób na tym niby „pendrive” zawsze miałbyś aktyualną zawartość swojego Dropboksa.
Czy nie jest to fajny pomysł? Jedyny problem jaki widzę, że to konieczność ładowania baterii urządzenia ” oczywiście mogłoby być ładowane przez USB. Jednak jako, że większość operacji wykonywana by była przez sieć, de facto urządzenie rzadko lądowałoby w tym porcie ” jedynie gdy idziesz do znajomych i im chcesz zgrać jakiś plik. Na to też mam pomysł: urządzenie gdy będzie prawie rozładowane wyśle do serwera info o tym, a aplikacja Dropbox na twoim komputerze przypomni ci o konieczności doładowania.
Nie wiem czy rozsądnie robię pisząc o tym już teraz ” przed kamerą zawsze się stresuję, na dodatek jestem teraz przeziębiony, a nagranie dopiero się odbędzie ” ale co tam. Dziś (czwartek 10 XI) o 22.05 w TVP Polonia będzie jakiś reportaż na temat wolontariatu w Rwandzie. Dokładniej, będzie dotyczył wolontariatu skierowanego do rwandyjskich dzieci, ale i mnie poproszono o wypowiedź. Ma być ponoć krótko, góra minuta. Zobaczymy.
Jeśli ktoś przegapi, może potem obejrzeć to tutaj. No ja nie obejrzę ” potrzebny jest silverlight, a ten jak wiadomo na Linuksie nie występuje. Pewnie zobaczę u kogoś znajomego.
Spróbujcie nie zwracać uwagi na to z kim Jarosław Gugała rozmawia, bo to zapewne wielu wam wypaczy ocenę dziennikarza. Zwróćcie uwagę jak rozmawia.
Wywiad jest bardzo długi, ale jeśli ktoś chce się zorientować jaki był jego przebieg, proszę przewinąć do 22 minuty na ostatnie 30 sekund wywiadu. Gwarantuję, że wtedy obejrzycie w całości.
Ciężko mi to opisać jakimikolwiek słowami. Na kilka dni przed wyborami (wywiad dotyczył Jarosława Kaczyńskiego i jego wtopy z Angelą Merkel i sugerowaniem jej niejasnych powodów awansu na kanclerza) Gugała pokazuje jak bardzo jadowity jest pewnych polityków i jawnie demonstruje swoje antypatie polityczne.
Kiepsko panie dziennikarzu bo przez ten jeden szalony występ teraz już do końca zapamiętam jakie pan ma opinie o polityce i przez ten pryzmat będę słuchał pana programów.
Jeśli oczywiście jeszcze jakieś programy będą. Dobrze pamiętam jak Sławomir Jeneralski dobre 10 lat temu przeprowadził dokładnie taki sam wywiad z którymś z Kaczyńskich (chyba z Lechem, wtedy prezydentem Warszawy). Dokładnie tak samo. I teraz w żadnej telewizji go już nie ma.
Nienawidzę spamu. Nienawidzę domokrążców, którzy wpychają nogę między drzwi a framugę twojego domu by coś ci sprzedać. Nie znoszę tak samo telemarketerów dzwoniących do mnie po to bym dla ich firmy płacił jeszcze więcej niż płacę do tej pory.
Telemarketerzy tacy dzwonią do mnie tylko z dwóch źródeł. Z mBanku po to by mi wcisnąć jakiś kredyt czy kartę kredytową (obudźcie się panowie i panie ” o wiele większy bank uznał, że jestem niewiarygodnym kredytobiorcą
) oraz T-mobile. Po co do mnie dzwonią z T-mobile zazwyczaj nie wiem, a jeśli już się dowiaduje to po tygodniu dzwonienia.
Wczoraj
Telefon z biura obsługi. Muszę odebrać, bo z doświadczenia wiem, że jeśli nie odbiorę i nie wklepią w swój system, że odebrałem, to będą dzwonić bez końca (na razie przetestowałem przetrzymanie ich dwa tygodnie, nadal dzwonili). Odbieram. W słuchawce słyszę melodyjkę T-mobile i automat mnie prosi, bym czekał na rozmowę. Po pięciu sekundach automat się rozłącza. I tyle.
Dzisiaj
Telefon z biura obsługi. Odbieram. Melodyjka i prośba o oczekiwanie na konsultanta. Czekam. Po pięciu sekundach połączenie zerwane przez dzwoniącego.
Jutro
Nie wiem co będzie jutro, ale w styczniu, gdy kończy mi się umowa zmieniam operatora. Oczywiście ich głupi system dzwonienia nie jest jedynym powodem, ale jak najbardziej ma tu duże znaczenie.
Co polecacie przy abonamencie faktycznym w okolicach 55 złotych brutto (tyle mam na papierze w T-mobile, ale praktycznie płacę około 80 złotych, głównie przez połączenia do Play i pakiet dodatkowego internetu)?
Jupi! Polska kinematografia doczeka się w przyszłym roku (dlaczego tak późno, ja się pytam?) kolejnej szmiro ” kalki. Koncept: zrób film taki jak wszystkie inne, z dowcipami, które szwagier opowiadał widzom już piętnaście razy przy rodzinnym obiadku. Bo Polak przecież kocha tylko to co już zna. Ten kto widział „Ciacho” i posikał się ze śmiechu słuchając dowcipów starszych od facebooka („i mamy tu piękne połączenie muzyki z prostytucją: coś tu kurwa nie gra”) tym razem się chyba zesra ze szczęścia
„Janek, zjesz jajecznicę?” „Właaaaśnie… Janek!”
Pytanie za sto punktów: trailer filmu został zerżnięty z:
a) Ocean’s Eleven
b) Ocean’s Twelve
c) Ocean’s Thirteen
Ale, że będzi to hitem, który dla Olafa Lubaszenko przyniesie milionowe zyski, wątpliwości nie mam. Żyjemy w końcu w kraju disco polo.
Jak zwykle informuje o kolejnym filmie o Rwandzie w telewizji. Dziś (czwartek) o 21.40 zobaczymy chyba najsłynniejszy film o ludobójstwie w tym kraju. Oparty na faktach. „Hotel Rwanda”
Bo na mnie siedemnastu. Tak przynajmniej wyszło po wypełnieniu ankiety (jeśli można to nazwać ankietą w tradycyjnym tego słowa znaczeniu ” jest to dość interaktywna „zabawa”) na stronie Slavery Footprint.
Przy okazji człowiek się przekonuje, że niewolnictwo faktycznie jeszcze istnieje.
Wrzućcie w komentarzu swój wynik.
Muzungu.pl stanie się z powrotem blogiem prywatnym, o tym co u mnie słychać i co ja sobie myślę na różne tematy. Do tej pory mieszałem tu właśnie takie wpisy z moimi poradami odnośnie WordPressa. Z rozmów z Wami wiem, że nie wszystkich ten drugi temat interesuje.
Na szczęście będzie lepiej, a wszystko za sprawą nowego serwisu, jaki uruchomiłem
Dziś w nocy oficjalnie wystartował dev.wpzlecenia ” wortal w którym będziemy pisać o WordPressie, wszelkiego rodzaju poradniki, nieco aktualności…
Zatem wszystkich tych, którzy interesują się WP (a może chcieliby zacząć się interesować) zapraszam pod nowy adres. Zapraszam też do pisania! Nie chcę by ta strona była tylko moja, ale wszystkich, którzy mają coś wordpressowego do powiedzenia.
Na Muzungu czasem jednak wrzucę informacje o skończonych stronach, nadal tu też będą moje wtyczki. Jednak nie będzie już żadnych porad, a co więcej ” te które już są wkrótce przeniosę właśnie na dev.wpzlecenia.
WordPressowcy ” wspomnijcie na swoich blogach, facebookach, twitterach czy gdzie tam jeszcze bywacie o starcie nowego serwisu
Będę bardzo wdzięczny!
